28 listopada
niedziela
Leslawa, Zdzislawa, Stefana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Polak i katolik

Ocena: 4.82667
1153

Te dwa słowa dla wielu ludzi, którzy urodzili się i dorośli w kraju nad Wisłą, są zapewne kluczowe w ich samookreśleniu się, poczuciu tożsamości. Ja też nie umiałbym wyobrazić sobie siebie samego bez przynależności do Kościoła katolickiego i bez poczucia bycia Polakiem. Naturę i misję Kościoła można różnie ujmować, podkreślając ten lub inny aspekt. Papież Paweł VI nauczał, że „trzeba budować Kościół, czyli społeczność wierzących, ożywionych tą samą wiarą, tworzących jeden społeczny i duchowy organizm kierowany przez samego Chrystusa, będącego Głową Kościoła, którym na tym świecie rządzi hierarchiczna władza, która swoje uprawnienia otrzymuje przez pochodzenie od Apostołów”. Co do Polski jako ojczyzny, to bliskie mi jest nauczanie Jana Pawła II. „Ojczyzna to jest poniekąd to samo co ojcowizna, czyli zasób dóbr, które otrzymaliśmy w dziedzictwie po ojcach” – stwierdza papież Polak w książce „Pamięć i tożsamość”. Po czym dodaje, że „patriotyzm oznacza umiłowanie tego, co ojczyste: umiłowanie historii, tradycji, języka czy samego krajobrazu ojczystego”.

Jan Paweł II słowem, ale także świadectwem własnego życia pokazywał, że mocna katolicka tożsamość oraz umiłowanie Polski jako ojczyzny wcale nie prowadzą do pogardzania innymi wyznaniami, religiami czy też narodami. Wręcz przeciwnie! Ten, kto szanuje własne korzenie, potrafi uszanować narodową i religijną tożsamość innych ludzi. Ten natomiast, kto jest w gruncie rzeczy wykorzeniony w imię jakiejś europejskości albo światowości, łatwo ulega globalnym, lewicowo-liberalnym albo po prostu konsumpcyjnym ideologiom i – pomimo haseł o tolerancji i otwartości – ma poważne problemy, by szanować, a przynajmniej tolerować, tożsamość, np. polsko-katolicką, innych ludzi.

Ostatnio, przed powrotem do Rzymu, byłem w Gdyni. Niedaleko stacji kolejowej Gdynia Główna rzucił mi się w oczy budynek, na którego dachu powiewała flaga Polski oraz flaga tęczowa, a w połowie budynku widniał wielki napis: „Są dwa poważne powody, dla których Polska mi zbrzydła: za dużo święconej wody, za mało zwykłego mydła”. Nasunęło mi się pytanie, czy jest coś istotnego, co mnie łączy z ludźmi, którzy zawiesili powyższe hasło. Na czym moglibyśmy oprzeć jakieś wspólne działanie dla Polski? Przecież dla tego rodzaju ludzi wielka katolicka karta polskich dziejów, zastępy świętych i błogosławionych od św. Wojciecha i św. Stanisława do św. Jana Pawła II i bł. Stefana Wyszyńskiego to żaden powód do dumy. Ich serca ożywiają się raczej przy hasłach ideologii gender/LGBT. A ja z kolei tę ideologię uważam za coś bardzo szkodliwego nie tylko dla Polski, ale w ogóle dla ludzkiej cywilizacji.

W dwudziestoleciu międzywojennym (1918–1939) mieliśmy różne opcje polityczne, nie brakowało też mocnego antyklerykalizmu, ale prawdziwie niepodległej Polski pragnęli wszyscy z wyjątkiem małych grup polskojęzycznych komunistów. Dlatego możliwa była narodowa jedność nie tylko w obliczu bolszewickiej nawały, ale także wobec takich przedsięwzięć, jak budowa portu w Gdyni. Dziś mamy totalną opozycję, która w nawet tak – zdawałoby się – oczywistej sprawie, jak potrzeba zdecydowanej obrony naszej granicy z Białorusią, atakuje rząd, używając retoryki Łukaszenki. A z drugiej strony nieustannie donosi na Polskę do różnych agend Unii, domagając się surowych kar. W sprawie Turowa od razu staje po stronie manipulatorów z Czech oraz najwyraźniej nielubiącej Polski autorytarnej sędziny z TSUE. Jak przeżywać swój patriotyzm, skoro tak wielu rodaków skłonnych jest wybierać osoby pokroju posłanki Jachiry i posła Sterczewskiego?

Nie jest też łatwo cieszyć się przynależnością do wspólnoty katolików, skoro w tej wspólnocie mamy takich ludzi, jak Donald Tusk, który raz zakłada maseczkę z błyskawicą i przyjmuje na europejskich salonach Martę „Aborcja jest OK” Lempart, a innym razem próbuje wzruszyć słuchaczy opowieściami, jak to jego matka czyniła znak krzyża na bochenku chleba. Jak znaleźć wspólny język z katolickimi księżmi, którzy uważają, że trzeba przeformułować chrześcijańską definicję małżeństwa, by nie wykluczała ona związków LGBT? W tym wszystkim można się pocieszać, że w Kościele nigdy nie było sielsko-anielsko, czyli bezproblemowo, a poza tym – i to jest najważniejsze – Duch Święty prowadzi nas do całej prawdy (zob. J 16, 13).

Idziemy nr 41 (832), 10 października 2021 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Profesor teologii na Wydziale Teologicznym Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 28 listopada

Niedziela, I Tydzień Adwentu
«Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie».
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Łk 21,25-28.34-36
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Spojrzenie w niebo (komentarz "Idziemy")

+ Odpust dla zmarłych przez cały listopad



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter