30 maja
sobota
Ferdynanda, Karola, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Pod sztandarem barbarii

Ocena: 0
1805

Największe święta chrześcijaństwa naznaczyła sprawa kilkuset ofiar serii zamachów na Sri Lance. Ale już wcześniej, w poniedziałek 15 kwietnia, spokój Wielkiego Tygodnia zakłócił pożar katedry Notre-Dame. Płonącą konstrukcję widać było z odległych miejsc miasta, a za sprawą telewizji i internetu także na całym świecie. Palił się jeden z największych, ale także jeden z najbardziej symbolicznych zabytków sztuki chrześcijańskiej i europejskiej. Dramat ten odkrył też nasz, Europejczyków, stosunek do katolicyzmu, czy religii jako takiej. Francuzów podzieliły koncepcje odbudowy katedry, Polaków podzielił stan ducha i możliwości samodzielnego myślenia.

Sam odebrałem to zdarzenie jako symboliczne, choć nie odważyłbym się go dobitnie nazwać. Czyż fakt, że z płomieni udało się uratować Najświętszy Sakrament i niemal wszystkie zgromadzone w Notre-Dame relikwie, nie jest zastanawiający? A tak szybka modlitewna reakcja wielu teoretycznie zlaicyzowanych już dogłębnie Francuzów? Czyż nie jest wymowne, że rządzący Francją chcą zrobić wszystko, by odbudowana katedra nie była w pełni takim samym miejscem kultu? Pytań jest więcej.

W internecie nie brakowało wpisów emocjonalnych, czasem niewybrednych lub po prostu niedorzecznych. Czułem zażenowanie, czytając prymitywne drwiny z pożaru i z tych, którzy w tragedii chcieli wiedzieć ważne znaki. Były opinie, że „to szokujące i druzgocące, że w XXI w. ktoś wierzy w takie gusła czy fobie”. Albo drwiny Roberta Biedronia, że ten pożar nic go nie obchodzi. Także ze strony publicystów Krytyki Politycznej padały chamskie uwagi pod adresem tych, którzy w płonącej Notre-Dame widzieli jakiś znak.

Efekt postępującej laicyzacji i chęć przeciwstawienia się Kościołowi i religii odbiera niektórym resztki umysłu i zdolności. Bo czyż nie odczytywania znaków i symboli uczono nas kiedyś na lekcjach języka polskiego czy historii? Dlaczego nie mielibyśmy tego robić w obliczu tak wielkiej tragedii, i to u progu najważniejszych świąt?

Teraz prześmiewcy pokazali, że w przypadku religii ten sposób patrzenia na świat nie obowiązuje. Ale pokazali też bezmiar pogardy dla wiary innych i – co ważniejsze – wykluczenie samych siebie. Wykluczenie z pewnego wspólnego kodu kulturowego. Bo tak na to trzeba patrzeć: odrzucając fundament chrześcijaństwa, które ukształtowało Europę i Polskę, sami wykluczają swój indywidualny fundament jako członków pewnej wielkiej wspólnoty. Ale w tej sytuacji trudno myśleć o jakiejkolwiek wspólnocie. Ona musi zakładać choć minimalne wspólne korzenie.

Drwiny, pouczenia, kpiny, poczucie „wyższości” już znamy. Co jeszcze zaserwują nam „politrucy” ateizmu? Już chyba tylko zostaje im sztandar „barbarii”, w którą i tak zresztą powoli się zamieniają.

Zatem jakim symbolem czy znakiem stała się płonąca katedra Notre-Dame? Stawiajmy sobie te pytania i starajmy się znaleźć odpowiedzi. A ci, którzy z tego drwią? Cóż, drwią z samych siebie!

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

Autor jest dziennikarzem TVP
www.krzysztofziemiec.pl

- Reklama -
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 30 maja

Sobota, VII Tydzień Wielkanocny
+ dzień powszedni albo wspomnienie św. Jana Sarkandra, prezbitera i męczennika albo wspomnienie św. Zdzisławy
Poślę wam Ducha Prawdy,
On doprowadzi was do całej prawdy.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Dz 28,16-20.30-31; Ps 11,4.5 i 7; J 21,20-25
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter