17 listopada
sobota
Salomei, Grzegorza, Elzbiety
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

PKL a sprawa polska

Ocena: 0
711

Polski Fundusz Rozwoju odkupi od zagranicznego funduszu Polskie Koleje Linowe – spółkę która jest u nas największym operatorem kolei i wyciągów górskich, a którą w 2013 r. sprzedano zagranicznym inwestorom. W Zakopanem, i nie tylko, spowodowało to wielkie poruszenie. Z wielu różnych powodów.

Nie liczmy jednak, że teraz Kasprowy zamieni się w alpejski raj. Jako człowiek, który schodził Tatry wzdłuż i wszerz i jako narciarz, który wystał niejedną godzinę do wyciągów, myślę, że dla korzystających z kolejki nie zmieni się nic! Bo niby dlaczego? Wszystkie karty w tej grze trzyma Tatrzański Park Narodowy, którego władze od lat konsekwentnie sprzeciwiają się nie tylko rozbudowie i kolejki, i dwóch wyciągów krzesełkowych, ale nawet większej modernizacji. Fakt, po latach zmieniono zabytkowe krzesełko w Kotle Gąsienicowym, zmieniono wagoniki na nowsze i nieco większe – a ileż było o to bojów! – ale wyciąg w Goryczkowej to żywy skansen! TPN stawia na dzikość gór i ochronę przyrody na 102 proc., bez żadnych kompromisów. Tatry i tak są zadeptane, więc narciarze też nie powinni „rysować nartami skał”. Dyskusja toczy się od dekad.

Nasze Tatry są małe – to tylko 1/5 tego co mają Słowacy – i nie możemy sobie pozwolić na ich zniszczenie. Tylko czy to, o czym marzą narciarze, musi równać się z degradacją terenu? Nowoczesne ośrodki górskie, do których jeżdzą Polacy, tylko to pokazują. Wystarczy chcieć, a potem wymagać od inwestora.

Co nie znaczy, że krytykuję „odzyskanie” sreber rodowych, jakimi są PKL. Na ten dzień na Podhalu czekano od lat. Kasprowy Wierch, serce Tatr, zostało zwrócone narodowi polskiemu, a szczególnie góralom, których przodkowie na własnych barkach, z wielkim wysiłkiem, wnosili w latach 30. ubiegłego wieku elementy do budowy kolejki. To była prestiżowa inwestycja dla władz II Rzeczypospolitej. I nowatorska polska technika.

Kasprowy Wierch to dla wielu pokoleń Polaków święta góra. To coś więcej, niż tylko majątek potrzebny dla rozwoju Tatr i Podhala. To własność Polaków. A PKL to spółka dobrze prosperująca, przynosząca zysk. Zarówno teraz i jak pięć lat temu. Pytanie więc: po co ją sprzedano?! I przez ostatnie pięć lat, gdy była własnością zagranicznego podmiotu, nie dokonano żadnej obiecywanej inwestycji? I dlaczego ją w takim razie kupiono teraz, i to za wyższą, choć wciąż nieznaną kwotę? A dlaczego by nie? Kasprowy to żyła złota działająca niemal przez cały rok, PKL zaś to obecnie kilka innych ośrodków, w tym nowoczesna i nie mniej dochodowa Jaworzyna Krynicka. A także kolejka na Butorowy Wierch, Palenicę w Szczawnicy, Mosorny Groń w Zawoi, górę Żar w Międzybrodziu Żywieckim i niezwykle perspektywiczna – zaniedbana – na Gubałówkę.

Pozostaje trzymać kciuki, by rządowe obietnice o chęci inwestycji nie zostały tylko na papierze. I aby przekonać do tego TPN. Bo o przedsiębiorczość górali martwić się chyba nie trzeba!

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP
www.krzysztofziemiec.pl



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -