18 lipca
czwartek
Erwina, Kamila, Szymona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Pierwsza wojna hybrydowa

Ocena: 2.75
1714

Muzea we własnym mieście znamy często najsłabiej, bo kto by zwiedzał swoje miasto? Podobnie z wydarzeniami historii. Te, które działy się za naszego życia, po prostu „pamiętamy”, zakładamy, że znamy je najlepiej, lepiej od czasów dawnych, lepiej od naszych dzieci, które mają „tylko” wiedzę – a często jest zupełnie odwrotnie. Choćby dlatego, że wydarzenia te są nieprzebadane, że sami się o nich nie uczyliśmy, a historia jest przecież nauką.

Obejrzałem niedawno długi serial dokumentalny Kena Burnsa i Lynn Novick „Wojna wietnamska”. Film ma braki. Na przykład niesprawiedliwie traktuje panowanie francuskie w Wietnamie. Podobnie, jeśli chodzi o wietnamską drogę do niepodległości, szeroko opowiada historię komunistów, a antykomunistyczny ruch niepodległościowy, dzięki któremu powstała Republika Wietnamu, pojawia się niczym deus ex machina.

Ale mimo tych zastrzeżeń – film jest świetny. Ogląda się go jak najlepszy dramat sensacyjno-polityczny, jak film fabularny, którym w istocie jest. Tyle że fabułę napisało życie. Fabularny charakter nadaje relacji grono świadków, którzy przewijają się przez kolejne odcinki, ewolucja ich perspektywy, wypadki ich życia, wplecione w dobrze relacjonowane losy wojny i proces polityczny. I niezależnie od raczej liberalnej tendencji – film pokazuje prawdę.

Wietnam stał się XX-wiecznym symbolem okropności wojny tylko dlatego, że wojna ta została przegrana. Gdyby Amerykanie wygrali wojnę wietnamską, gdyby ocalili Republikę Wietnamu, odbudowaliby ten kraj jak Japonię, Koreę czy Niemcy, komunizm byłby wspominany tam jako koszmar, a świat byłby przekonany, że dobrze prosperującemu narodowi oszczędzono losu Korei Północnej. Nie porównywano by Wietnamu do Kambodży, bo Czerwoni Khmerzy w ogóle nie doszliby tam do władzy.

Wojna w Wietnamie była pierwszą wojną hybrydową, ekrany telewizyjne i amerykańskie ulice stanowiły jej równolegle fronty, i to przede wszystkim tam zwyciężyli komuniści. Wybuch nienawiści wobec własnego kraju oddziaływał na autentyczne trudności i rozterki prowadzenia tej wojny. To sprawiło, że jej kontynuacja w pewnym momencie stała się wręcz niemożliwą. Jedną z najbardziej przejmujących scen w filmie jest płacząca była „aktywistka pokojowa”, która wiele lat po wojnie przeprasza jej kombatantów, których spotkało tyle niewdzięczności i krzywdy.

Oczywiście film pokazuje też, jak duże było na początku i jak – zmniejszając się – utrzymywało się do końca poparcie społeczne dla amerykańskiego zaangażowania w Wietnamie. Pokazuje bohaterstwo żołnierzy i cierpienia jeńców wojennych, oddaje im głos. Czy dla nas to ważne? Bardzo, bo warto uświadomić sobie, że wolny świat też walczył z komunizmem i ponosił ofiary. I dziś te dwie pamięci, odrzucane szczególnie w Europie, należy zjednoczyć, by oddać hołd zarówno ofiarom komunizmu, jak i tym, którzy z nim walczyli.

Są i inne racje, by ten film oglądać, i inne wymiary, które warto w nim dostrzec. Warto, więc jeszcze za tydzień o tym napiszę.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Poseł do Parlamentu Europejskiego, prezes Prawicy Rzeczypospolitej. W latach 2005-2007 marszałek Sejmu.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 18 lipca

"Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście"

Dziś w Kościele: czwartek, XV tydzień zwykły
+ dzień powszedni albo wspomnienie bł. Szymona z Lipnicy, prezbitera
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): Wj 3, 13-20; Ps105; Mt 11, 28-30
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań

Lato z SalveNet - na okres wakacji proponujemy formację duchową w przystępnej formie: codziennie jeden kilkuminutowy film z cyklów prezentowanych na portalu SalveNet.



Najwyżej oceniane artykuły

PATRONUJEMY

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -