12 listopada
poniedziałek
Renaty, Witolda, Jozafata
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Pieniądze i romantyczność

Ocena: 0
2479
Nadszedł maj – miesiąc, kiedy wszystko budzi się do życia, także miłość. Po ulicach, w parkach spacerują zakochane pary, trzymając się za ręce i patrząc sobie czule w oczy. Nie tylko te młode, coraz więcej widać bowiem zakochanych seniorów. I tylko pozazdrościć, że po tylu latach wspólnego życia ciągle jeszcze wychodzą na wspólne spacery. Dobrze, kiedy to majowe zakochanie przerodzi się w prawdziwą i trwałą miłość; gorzej, jeśli każdego roku chodzi się majową porą z kimś innym. I chociaż ostatnio faktycznie niełatwo być żonatym mężczyzną czy zamężną kobietą, to jednak gros osób chwali sobie nadal instytucję małżeństwa. Niełatwą, bo niemal wszystkie przywileje spływają w ostatnich latach na pary jednopłciowe, tak że małżeństwa muszą się nieraz mierzyć z przykrymi niespodziankami.

Taka właśnie niespodzianka spotkała mnie, kiedy zacząłem wybierać się na majówkę. Usiłowałem kupić bilet kolejowy w wagonie sypialnym. Okazało się, że takiego biletu nie mogę kupić dla siebie i mojej żony w jednym przedziale, gdyż inne kobiety podróżujące w tym przedziale mogłyby się przeze mnie czuć nieswojo. Co innego, gdybym kupował bilet dla siebie i drugiego pana lub dwóch kobiet, wtedy nie byłoby problemu. Pani z okienka zaproponowała mi zatem kupno dwóch miejsc w sześcioosobowej kuszetce, bo – jak stwierdziła – w niższym standardzie może być przedział damsko-męski.

Ale nie tylko w pociągu zmieniły się standardy. W Berlinie otwarto ostatnio cmentarz dla lesbijek, aby nie czuły się dyskryminowane na „koedukacyjnym” cmentarzu i mogły leżeć w jednym grobie ze swoją partnerką w otoczeniu innych lesbijek. Cóż, nie należy się jednak od razu zniechęcać do małżeństwa, bo takie niemiłe niespodzianki rekompensują nam inne korzyści płynące z tej tradycyjnej instytucji. Niemiecki ekonomista i profesor z Uniwersytetu w Mannheim Roland Vaubel opublikował ostatnio na swoim blogu cztery ekonomiczne powody, dla których warto wstąpić w związek małżeński. To coś dla tych, dla których sama miłość i majowy romantyzm to jeszcze za mało, aby zobowiązać się na całe życie.
Według profesora Vaubela mężczyzna i kobieta, po pierwsze, są „uzupełniającymi się czynnikami produkcyjnymi”, z których żaden w procesie powoływania dzieci na świat nie może być zastąpiony. Po drugie, za małżeństwem przemawiają „pozytywne zewnętrzne efekty”, które występują po obu stronach. Do takich pozytywnych efektów profesor zalicza na przykład cele reprezentacyjne: zawsze lepiej pokazać się z partnerem niż bez. Trzecim argumentem przemawiającym za małżeństwem jest podział pracy i obowiązków między małżonkami. Swoją drogą już dawno udowodniono, że małżonkowie osiągają razem wyższy status życia niż osoby żyjące w pojedynkę, z uwagi na to, że koszty dzielą po połowie, a przychody kumulują we wspólnym portfelu. I tu dochodzimy do czwartego argumentu zaprezentowanego przez profesora mówiącego o tym, że małżonek przysparza nam więcej korzyści niż kosztów. Wspólne zamieszkanie, użytkowanie sprzętu domowego i samochodu, a także spożywanie posiłków rozkładają koszty po 50 proc., podczas gdy single płacą pełną, stuprocentową stawkę.

Dla tych, którzy mimo wszystko wyżej cenią sobie uczucia niż sprawy materialne, profesor kieruje dodatkową myśl. Przy odrobinie szczęścia do punktu drugiego, czyli „pozytywnych zewnętrznych efektów”, zalicza się również wąsko i szeroko pojęta miłość, jaką obdarowują się wzajemnie – i bezpłatnie – małżonkowie.

Stefan Meetschen
Autor jest dziennikarzem niemieckiego tygodnika die Tagespost
fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy
Idziemy nr 18 (450), 4 maja 2014 r.


PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły

 

Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -