27 maja
niedziela
Augustyna, Juliana, Magdaleny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Pięćdziesiąt lat neokatechumenatu

Ocena: 4.8
1904

„Drodzy bracia i siostry, wasz charyzmat jest wielkim darem Boga dla Kościoła naszych czasów. Dziękujemy Panu za te pięćdziesiąt lat. Patrząc na Jego miłującą wierność, nigdy nie traćcie ufności: On będzie was strzegł, zachęcając was jednocześnie do pójścia, jako umiłowani uczniowie, do wszystkich narodów, z pokorną prostotą. Towarzyszę wam i was zachęcam: odwagi!” – to słowa, który wypowiedział papież Franciszek do ok. 150 tys. członków wspólnot neokatechumenalnych przybyłych do Rzymu z ponad 130 krajów, by świętować swój jubileusz.

Pół wieku temu jest czas Soboru Watykańskiego II. Młody, lewicujący artysta malarz Francisco José Gómez Argüello (zwany Kiko) przechodzi załamanie egzystencjalne, myśli nawet o samobójstwie, ale ostatkiem sił zwraca się do Boga, aby dał mu jakiś znak. W odpowiedzi Bóg daje mu doświadczyć swojej obecności. Kiko rozpoczyna drogę nawrócenia. Bierze Biblię, gitarę i idzie do dzielnic nędzy na przedmieściach Madrytu. Nie moralizuje, nie poucza. Po prostu jest. Wśród Cyganów, żebraków, złodziei i prostytutek modli się, śpiewa psalmy, a pytany o Jezusa, stara się konkretnie odpowiedzieć. I oto ludzie zaczynają zmieniać na lepsze swoje życie. W barakach powstaje pierwsza wspólnota…

W ten sposób Kiko odkrył moc kerygmatu, czyli podstawowego przepowiadania, że Chrystus umarł i zmartwychwstał dla naszego zbawienia. Pojawiają się obok niego osoby, które pomagają mu opisać, zrozumieć i rozwinąć to doświadczenie. Spotyka Carmen Hernandez, absolwentkę chemii, która chce zaangażować się w ewangelizację. Mocny impuls przychodzi od arcybiskupa Madrytu kard. Casimira Morcilla, który mówi do Kika i Carmen, aby doświadczenie z baraków przenieśli do parafi i Madrytu. W konsekwencji powstaje cykl katechez, których celem jest zaproszenie ludzi do stworzenia wspólnoty, by razem odkrywać stopniowo  znaczenie daru chrztu świętego. Dlatego właśnie „neokatechumenat”. W Kościele od początku istnieje katechumenat, czyli przygotowanie dorosłych do przyjęcia chrztu. Neo-katechumenat to wspólnotowa droga odkrywania na nowo bogactwa chrztu.

Ten, kto odkrywa swój chrzest, zaczyna przynosić owoce dla dobra całego Kościoła. Wspólnoty neokatechumenalne wyróżniają się rodzinami wielodzietnymi. Dziś, w epoce antykoncepcji, aborcji, konsumpcyjnego  stylu życia rodzina np. z sześciorgiem dzieci stanowi dla świata znak zapytania. Z takich rodzin pochodzi stosunkowo wiele powołań kapłańskich i zakonnych. Wiąże się z tym inny charyzmat Drogi Neokatechumenalnej, a mianowicie seminaria neokatechumenalne Redemptoris Mater, czyli seminaria duchowne, w których przygotowanie do kapłaństwa odbywa się w ścisłym związku z formacją  neokatechumenalną. Takich seminariów jest obecnie na świecie ponad 120, także w Warszawie. Kapłani z tych seminariów pracują normalnie w diecezjach albo są posyłani na misje razem z rodzinami  neokatechumenalnymi. Polega to na tym, że rodzina wielodzietna z kapłanem udaje się na zaproszenie biskupa do miejsca, gdzie obecność Kościoła jest słaba, by stać się świadectwem i zaczątkiem ewangelizacji.

Trudno znaleźć dokładne dane statystyczne dotyczące Drogi. Można jednak powiedzieć, że ponad milion neokatechumenów tworzy ok. 40 tys. wspólnot w ponad 130 krajach. Kapłanów po seminariach Redemptoris Mater jest ok. 2400, a formację do kapłaństwa odbywa tam obecnie ok. 2600 mężczyzn. Sióstr zakonnych, których powołanie zrodziło się w ramach formacji neokatechumenalnej, jest ok. 5 tys. To tylko liczby, ale za  nimi stoją konkretne historie ludzi, którym przepowiadanie neokatechumenalnych katechistów ukazało nowe perspektywy, drogę do przejścia…

Neokatechumenat ma też swoich przeciwników, niekiedy zaciekłych. Obok tych, którzy merytorycznie wskazują na pewne niebezpieczeństwa, nie brakuje – niestety – takich, którzy z powodu ignorancji lub złej woli  chcieliby wspólnoty neokatechumenalne zniszczyć. Wydaje się jednak, że niesprawiedliwe oceny, a nawet oszczerstwa, służą – jak na razie – neokatechumenatowi. Pomimo realnej siły i wymiernych sukcesów  wspólnota nie popada w pychę. Neokatechumeni pamiętają, że ich wspólnoty mają sens tylko wtedy, jeśli są miejscem prostego, pokornego życia, ciągłego nawracania się z grzechów i służenia innym.

Idziemy nr 19 (657), 13 maja 2018 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziekan Wydziału Teologicznego Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl



Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły