26 czerwca
środa
Jana, Pawla
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Ocalmy normalność

Ocena: 2.4
1082

Tegoroczna Eurowizja była wydarzeniem szczególnym. Tak mocno eksponowano artystów transeksualnych, że przy każdym kolejnym wykonawcy nieuniknione stało się postawienie pytania: mężczyzna czy kobieta? Kiedy swoje uroki prezentowała Dany International, transseksualna zwyciężczyni Eurowizji z 1998 r., realizatorzy poszli jeszcze dalej, obficie pokazując całujące się gejowskie pary. Opowieści na temat swojej homoseksualności snuł także konferansjer. Dobrnąłem, zerkając znad książki, do występu Conchity Wurst, austriackiej drag queen, zwyciężczyni z 2014 r., która skutecznie szokowała, nawet w tym Szulkinowskim klimacie, i strojem, i przekazem. Dodajmy, że artysta ten, gdy występuje na scenie, posługuje się żeńską formą czasowników, natomiast prywatnie używa formy męskiej. Ale nie, nie jest też osobą transseksualną. Kim jest, nie wiem, i niespecjalnie chcę dociekać.

A przecież w dawnych czasach Eurowizja była festiwalem, który był miłą, niewinną rozrywką dla całych rodzin. Miała swój szczególny smak, dla niektórych kiczowaty, dla innych urokliwy, na pewno przyciągający. Ważnym elementem show było śledzenie międzynarodowej rywalizacji, odsłaniającej także mapę wzajemnych sympatii i antypatii poszczególnych państw. To już jednak przeszłość. Teraz mamy coś w rodzaju „festiwalu LGBT”, rokrocznie przekraczającego i tak wyśrubowane granice obsceny, bezwstydu i braku gustu. Na tym tle polska propozycja, czyli folkowy zespół Tulia, nie miała szans. Była zbyt normalna, zbyt klasyczna. Samą muzyką chyba już nie sposób czegoś zwojować, bo już nie o muzykę tu chodzi.

W sumie wydarzenie drobne, ale jakże charakterystyczne. Lewicowo-liberalny lewiatan pożarł nawet banalną Eurowizję. Mówiąc konkretnie, ukradł ją zwykłym ludziom i oddał w ręce cynicznych manipulatorów oraz szalonych ideologów. Nic, ale to nic nie może być takie, jak było. Nic nie może być normalne. Każdy aspekt współczesnego świata musi zostać oznaczony stemplem „LGBT”. Cała kultura, całe życie społeczne muszą zostać poddane reedukacji, stając się z kolei narzędziami przebudowy tego, co pozostało ze starego świata. Tak, dokładnie tak jak w klasycznych systemach totalitarnych, które każdy element życia rozpatrywały z perspektywy swojej doktryny. W szczytowych okresach ingerowano nawet w nauki ścisłe i przyrodnicze – wystarczy przypomnieć „osiągnięcia” sowieckiego ogrodnictwa i rolnictwa.

Efekt jest taki, że coraz mniej miejsc, w których można się schronić. Także dlatego tak ostro atakowany i jednocześnie infiltrowany jest Kościół; dla wielu z nas stanowi przecież ostatnią tarczę, i dosłownie, i w przenośni. Ale reżyserzy tego wszystkiego wiedzą, że system nie zostanie w pełni domknięty, jeżeli nie obejmie absolutnie wszystkiego. Przede wszystkim chce, rzecz jasna, przejąć kontrolę nad dziećmi i młodzieżą. Przypominają się słowa śp. prof. Anny Pawełczyńskiej, która na pytanie, dlaczego tak wielu ludzi nie chce mieć dzieci albo zadowala się jednym potomkiem, choć może mieć ich więcej, odpowiedziała: „Ludziom odbiera się prawo do dzieci. To jeszcze jedna z przyczyn zapaści demograficznej. Co innego wychować dziecko tak, jak się chce, a co innego na wzór narzucony przez grupy interesu”. Święte słowa. Już dziś ludzie zdający sobie sprawę z tego, co wyłania się za cywilizacyjnym rogiem, czują lęk, często tak wielki, że pojawia się wątpliwość, czy na pewno damy radę, czy nie przeceniamy swoich sił, czy zdołamy wychować według wartości dla nas ważnych, czy w ogóle to my będziemy wychowywali? A nawet jeśli zdążymy doprowadzić dzieci do dorosłości w miarę normalnych warunkach, to czy one poradzą sobie w warunkach systemu tak pełnego w istocie brutalnej przemocy? Czy ocalą to co ważne? Czy będą miały prawo do normalnego życia? Przyszłość gdzieniegdzie już widać. Rodziny, które uciekły z Norwegii czy Szwecji, wiedzą, co oznacza list z urzędu ds. dzieci czy pukający do drzwi pracownik socjalny.

Jak walczyć z nowym lewiatanem, jak go powstrzymać – tego tak naprawdę nie wie nikt. Może jest już za późno, może to jednak jest tak bardzo sprzeczne z naturą, że w końcu się zawali. Jedno warto mocno wziąć sobie do serca i do rozumu: świadomość, jaka jest natura tego systemu. Patrzmy nań tak, jak poprzednie pokolenia patrzyły na różne „izmy” atakujące ich świat. Przyjmijmy tę samą postawę, próbując ocalić choćby kawałek normalności. Ze wspomnień wiemy, że to te ocalone fragmenty zatrzymały fale, które wydawały się nie do zatrzymania.

 

Idziemy nr 21 (710), 26 maja 2019 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 26 czerwca

Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach.

Dziś w Kościele: środa XII tydzień zwykły
+ dzień powszedni albo wspomnienie św. Zygmunta Gorazdowskiego, prezbitera
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): Rdz 15,1-12.17-18 ; Ps 105 (104),1-4.6-9 ; Mt 7,15-20.
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -

JAN PAWEŁ II MÓWIŁ DO NAS

Pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II w czerwcu 1979 roku do Polski zmieniła trwale naszą ojczyznę i nas samych. Co wtedy papież chciał nam przekazać? Co zapamiętaliśmy?
+ 2 czerwca: Warszawa - Okęcie i Plac Zwycięstwa (1)
+ 3 czerwca: Warszawa i Gniezno (2)
+ 4 czerwca: Czestochowa (3)
+ 5 czerwca: Czestochowa (4)
+ 6 czerwca: ostatni dzień w Częstochowie i Kraków (5)
+ 7 czerwca: Kalwaria Zebrzydowska, Wadowice, Oświęcim-Brzezinka (6)
+ 8 czerwca: Nowy Targ, Kraków (7)
+ 9 czerwca: Kraków, Nowa Huta, Kraków (8)
+ 10 czerwca: Kraków i pożegnanie z ojczyzną (9)