20 września
czwartek
Filipiny, Eustachego, Euzebii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Obowiązki człowieka

Ocena: 4.65
1517

„Prawa człowieka” stają się jakąś absurdalną religią współczesności. Zabicie ludzkiej istoty w łonie matki – prawem człowieka. Adoptowanie dziecka przez dwóch homoseksualistów – prawem człowieka. Domaganie się przez dryblasa, który wyhodował sobie piersi, by zwracać się do niego per „pani” – też jest prawem człowieka. Przy czym nikt nie wie, skąd niby się biorą tego rodzaju prawa. To znaczy wiadomo. Z chorych ideologii, które opanowują ludzkie umysły.

James Watson, laureat Nagrody Nobla i odkrywca struktury DNA, głosił opinie, z którymi zupełnie mi nie po drodze, ale podzielam jego sceptycyzm, co do mnożenia coraz to nowych praw. „Kto przyznał prawa psu? – pytał retorycznie Watson. Słowo »prawo« staje się bardzo niebezpieczne. Mamy prawa kobiet, prawa dzieci – i tak bez końca. A później pojawią się prawa salamander i prawa żab. Posuwamy się do absurdu”. Watson, który deklarował się jako ateista, proponował, by mówić jedynie o ludzkich potrzebach, i twierdził z sarkazmem: „Nadawanie tej sprawie mistycznego wymiaru i większego znaczenia, niż na to zasługuje, pozostawiam Stevenowi Spielbergowi czy komuś takiemu. To po prostu urojenia, znaki na niebie – czyli bzdety”.

A ja proponuję, by najpierw mówić o obowiązkach człowieka, i z nich ewentualnie wyprowadzać prawa, a nie odwrotnie. Bo teraz jest tak, że jacyś złośliwi geje zamówią u spokojnego drukarza ulotki z gejowskimi hasłami, a kiedy ten odmówi, to ci w imię swych wyimaginowanych praw podadzą go do sądu, a „rozgrzany” sędzia osądzi i skarze drukarza. Z wymyślonych praw wyprowadza się „obowiązek” gwałcący sumienie człowieka oraz jego zwyczajne poczucie przyzwoitości i smaku. Patrząc natomiast od strony obowiązków, nie da się stwierdzić, że drukarz ma obowiązek zawarcia umowy z organizacją gejowską i włączenia się w propagandę LGBTQ.

Warto zauważyć, że Dekalog, który jest jednym z filarów cywilizacji chrześcijańskiej, nie mówi o prawach, ale o powinnościach i obowiązkach: Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną, świętuj dzień święty, czcij ojca i matkę, nie cudzołóż, nie kradnij, nie mów fałszywego świadectwa… Najpierw są powinności wobec Boga i ludzi, a nie mnożenie praw człowieka. Czy ktoś słyszał o prawie małżonka do bycia niezdradzonym? A przecież można by takie prawo ustanowić. Kobieta uwodząca cudzego męża łamie prawo jego żony do bycia traktowaną uczciwie. Bóg jednak daje swemu ludowi nakazy i zakazy, listę obowiązków, a z nich można ewentualnie wyprowadzać prawa na zasadzie: Mój obowiązek staje się prawem bliźniego.

Oczywiście nie chcę zanegować jakiegokolwiek dyskursu o prawach człowieka. Przecież we wspomnianej sprawie skazanego drukarza można i trzeba powoływać się na np. prawo do wolności w zawieraniu umów czy też prawo do postępowania zgodnie ze swoim sumieniem. Nie wolno jednak zgadzać się na wprowadzanie przez furtkę rzekomych „praw człowieka” ideologii, które we współpracy z podzielającymi te ideologie sędziami stają się zamordyzmem w białych rękawiczkach. Dyskurs o prawach musi być skorelowany z dyskursem o obowiązkach, który wydaje się być mniej podatny na manipulacje.

Schorzenie niektórych koncepcji praw człowieka wiąże się m.in. z odejściem od pojęcia natury ludzkiej. Wielu lewicowych postępowców uważa, że w gruncie rzeczy nie ma czegoś takiego jak natura człowieka. Stąd wymyślono już ponad pół setki różnych płci, bo prawda: „stworzył ich mężczyzną i niewiastą” – została odrzucona. Kolejnym krokiem jest przypisywanie jakichś praw owym niezliczonym „płciom”. Tylko jeśli nie istnieje żadna ludzka natura, to na jakim obiektywnym fundamencie oprzeć te prawa? Czy są one jedynie wynikiem społecznej umowy opartej na zmiennej kulturze, modach, czy po prostu widzimisię znudzonych realnym życiem elit? Ale jeśli wszystko jest umową, to w imię czego świat zachodni miałby krytykować np. talibów, zarzucając im łamanie praw kobiet? Czy talibowie nie mają prawa umówić się ze sobą, w jaki sposób chcą żyć?

Każdy kiedyś stanie przed Bogiem, Stwórcą i Sędzią. Czy będziemy się wówczas powoływać na nasze prawa? Czy przyjdzie nam raczej zdać sprawę z obowiązków?


Idziemy nr 25 (663), 24 czerwca 2018 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziekan Wydziału Teologicznego Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI