16 lipca
czwartek
Mariki, Benity, Eustachego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

O co w tym chodzi?

Ocena: 0
3030
Pytanie, na które odpowiedź jest już bardziej skomplikowana brzmi: dlaczego to robi? Kiedy piszę te słowa, kuria warszawsko-praska na razie czeka na wyjaśnienia od samego księdza. Chodzi o to, aby jego zwierzchnicy mogli usłyszeć słowa, które faktycznie padły na Przystanku Woodstock. Jedni powiedzą: na co czekać? Trzeba z nim się nie patyczkować. Inni mówią, że każdy ma prawo wypowiadać co chce. Ci ostatni muszą chyba docenić postawę abp. Henryka Hosera SAC. Mimo że nie kryje szoku, to jest ciągle bardzo wyrozumiały dla swojego podwładnego, który jawnie i ostro krytykuje swoich przełożonych. Z jego ust miały paść słowa, że nic w Kościele się nie zmieni, dopóki oni nie wymrą.

Były proboszcz z Jasienicy nie ma zakazu spotykania się z ludźmi. Ma tylko zakaz wypowiadania się w mediach. Po co korzysta z zaproszenia akurat na Woodstock? Może ktoś powie, że trzeba przekonywać nieprzekonanych. To fakt, na ten festiwal nie jeżdżą święci. I nie święci się tam z młodymi spotykają. Ba, wiele tamtejszych gwiazd ma jawnie niechętny stosunek do Kościoła. Dla księdza pojawić się w takim gronie to jak wejść do jaskini lwa!

Tyle tylko, że akurat ksiądz Lemański odwagą się niestety nie wykazał! Zamiast dawania świadectwa czy jednania z Bogiem namawiał młodych ludzi do wychodzenia z kościoła, gdy księża „gadają głupoty o polityce czy medycynie”. A o tych, którzy bronią „Deklaracji wiary”, wypowiadał się nie tylko mało dyplomatycznie, ale nawet z pogardą.

To nie publicyści z liberalnych mediów krytykowali księży, biskupów i naukę Kościoła. Robił to ksiądz. O nauczaniu swoich przełożonych mówił: „To głos ludzi sfrustrowanych, którym władza wysuwa się z rąk”. Nie trzeba być biegłym w sprawach kościelnych by stwierdzić, że krytyka nauczania o in vitro czy deprecjonowanie sensu cierpienia w ustach duchownego to sprzeniewierzenie się powołaniu! Kapłan jest częścią hierarchii i musi prezentować nauczanie Kościoła.

Po co to robi? Wie to chyba tylko on sam. Jednak kolejny odcinek serialu o ks. Lemańskim na pewno nie pomoże Kościołowi. Pomoże tym, którzy chcą Kościół osłabić i zniszczyć. Czyż nie w takiej właśnie roli występuje ten medialny ksiądz? Czy nie w takiej roli obsadzili go niewidoczni reżyserzy? Przecież jego wypowiedzi są jak woda na młyn dla tych, którzy wypisują pełne nienawiści słowa pod adresem abp. Hosera i Kościoła. Czyż argumentów przeciw Kościołowi nie dostarcza sam duchowny, który przyjął rolę „misjonarza podziału i fermentu”?

Jest jeszcze inna możliwość. Media potrafią uwodzić. Medialna kariera jest dla wielu pociągająca i nieosiągalna. Ale takie zauroczenie może być bardzo toksyczne, dla każdego. Dlatego obowiązujący już zakaz medialnych wypowiedzi dla ks. Lemańskiego jest zbawienny dla niego samego. Chroni go przed dalszymi kłopotami. No, chyba, że kapłan chce zostać męczennikiem, ale już zupełnie innego Kościoła niż ten, któremu obecnie przewodzi papież Franciszek i pozostający z nim w jedności biskupi.


Krzysztof Ziemiec

Autor jest dziennikarzem TVP
www.krzysztofziemiec.pl

Idziemy nr 32 (464), 10 sierpnia 2014 r.



PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 16 lipca

Czwartek, XV Tydzień zwykły Rok A, II
+ Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel
Weźcie moje jarzmo na siebie i czcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem.
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 26,7-9.12.16-19; Ps 102,13-21; Mt 11,28-30
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter