19 listopada
niedziela
Seweryny, Maksyma, Salomei
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

O co ta gra?

Ocena: 0
287

Niemcy obawiają się, że nowe amerykańskie sankcje wymierzone w Rosję mogą doprowadzić do ochłodzenia stosunków między Berlinem a Moskwą. Według Sigmara Gabriela, szefa niemieckiego MSZ, nie chce tego ani Berlin, ani cała Europa. Prezydent Francji wyznaczył priorytety swojej polityki zagranicznej: to, mówiąc w skrócie, Europa, w której Polska siedzi cicho w kącie. Niemiecka kanclerz włącza się w spór Komisji Europejskiej z Polską – mówiąc, że w sprawie naszego kraju „nie może trzymać języka za zębami”. Polski rząd odpiera zarzuty i przypomina, że Komisja krytykuje rozwiązania, które od lat funkcjonują w innych krajach wspólnoty. Wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans atakuje Polskę i grozi, że nie „zostawi” tematu, bo jest zbyt trudny politycznie.

Polski rząd broni reformy wymiaru sprawiedliwości, mówiąc, że zastrzeżenia Komisji Europejskiej do planowanych zmian są bezzasadne. Ponadto komisarze nie mają kompetencji, żeby ingerować w nasz system sądownictwa. Tak samo jak stara się bronić w sporze z Francją pozycję naszych – będących wielką konkurencją dla reszty krajów UE – tirowców. Reforma, której chce Paryż – czyli próba objęcia polskich kierowców dyrektywą o pracownikach delegowanych – to rugowanie konkurencji, która choćby w przypadku banków czy hipermarketów już im nie przeszkadza. Pomysły forsowane przez Macrona uderzają w fundamenty Unii Europejskiej. W tym zakresie to my bronimy wolnego rynku – Paryż chce protekcjonizmu.

Ale ani Paryż, ani Berlin, ani Bruksela i unijni urzędnicy nie spuszczają z tonu. Wciąż słyszymy o zagrożeniach dla demokracji i praworządności w państwie członkowskim, jakim jest Polska. I nie o praworządność, a tym bardziej nie o demokrację tu chodzi. O polityczne wpływy i gigantyczne pieniądze, które można stracić lub zyskać, toczy się ta gra.

Wschodnia Europa zaczyna się organizować i to wywołuje bardzo nerwową reakcję ze strony Francji czy Niemiec. To, że USA i Donald Trump poparły podczas wizyty w Warszawie ideę Trójmorza, że Grupa Wyszechradzka ożywiła się, doprowadziło niektórych polityków zachodnich do tak mocnego niepokoju, że puściły im nerwy.

Niemcy i Francja mocno irytują się na chcącego wreszcie się usamodzielnić unijnego młodzieńca, jakim jest Polska. Dziś to nie nam, ale najbogatszym członkom wspólnoty zależy na jej zawężeniu. Tylko nikt głośno o tym nie powie. Oczywiście, polska dyplomacja musi umiejętnie szukać – czego chyba dziś brakuje – różnych dróg wyjścia i grać na wielu fortepianach, bo nie może iść wiecznie na zwarcie, otwierając co tydzień kolejne fronty walki. Opozycja uważa, że PiS wypycha nas z Europy. Ale to politycy, tacy jak Timmermas czy ostatnio także Macron, robią wszystko, by Polacy faktycznie zaczęli odwracać się od Unii. I zwiększają tylko poparcie dla PiS.

Idziemy nr 37 (623), 10 września 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP
www.krzysztofziemiec.pl

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły