11 grudnia
poniedziałek
Damazego, Waldemara, Daniela
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Nowy język Kościoła?

Ocena: 4.85
1339

Banałem stało się już powtarzanie, że Kościół powinien szukać nowego języka, by dotrzeć do współczesnego człowieka (któż to taki?). Przy czym można odnieść przykre wrażenie, że im bardziej wymyśla się owe nowe języki, tym mniej dociera się do ludzi. Przykładem mogą być tutaj kraje języka niemieckiego, w których teologowie zapisali tysiące stron, proponując nowe sposoby mówienia o Bogu, Jezusie i Kościele. Nie zatrzymało to jednak pustoszenia katolickich świątyń, a być może nawet po części je sprowokowało.

Z tego wszystkiego nie wynika oczywiście, że należy powtarzać jedynie stare formuły, bo wszystko, co nowe, od złego pochodzi. Wręcz przeciwnie! Wszak przepowiadanie, formy modlitwy, w tym liturgia, zachowując chrześcijańską, biblijną istotę, zmieniały się na przestrzeni wieków. Gdyby tak nie było, to chrześcijanie dawno by już wymarli albo trwali jako jakaś skostniała żydowska sekta. Wielcy ewangelizatorzy i misjonarze szli, by wypełniać nakaz Chrystusa: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”. Ale by zadanie skutecznie wykonać, starali się nadawać orędziu chrześcijańskiemu odpowiednią, zrozumiałą dla słuchaczy formę.

Co w tej sytuacji robić? Jezus daje nam podstawową wskazówkę. Stwierdza mianowicie, że uczeń królestwa niebieskiego „podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare” (Mt 13,52). Tym skarbcem niewyczerpanym jest sam Chrystus, Jego osoba, słowa i czyny. Twórcze zaś wydobywanie starych i nowych rzeczy jest możliwe dzięki Duchowi Świętemu, na którego wskazywał Mistrz z Nazaretu: „On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem” (J 14,26). Stosowanie się do tych pouczeń ustrzeże nas przed pobłądzeniem w poszukiwaniu nowego języka w Kościele.

Podstawowym błędem jest chęć tworzenia Kościoła na nowo poprzez naginanie Ewangelii i lekceważący stosunek do Tradycji i Magisterium Kościoła. Tymczasem „nowe” nie ma przekreślać „starego”, ale nadawać blask temu, co w „starym” zawsze jest aktualne, prawdziwe i dobre. Nowy język Kościoła, który odrywa się od przeszłości, okazuje się często wcale nie nowy, ale wzięty od świata, w tym szczególnie od lewicowych ideologii. W konsekwencji przestajemy mówić o grzechu, przebaczeniu, nawróceniu i przykazaniach Bożych, a zaczynamy rozprawiać o zranieniach, tolerancji, prawach gejów i globalnym ociepleniu. Nie chodzi o to, aby o tych ostatnich sprawach w ogóle nie rozmawiać, ale o to, by Kościół mówił własnym językiem, a nie stawał się papugą tyleż modnych, co wątpliwych idei. Wspólnota Kościoła nie jest od tego, by nadążać za trendami świata, otwierać się na każdą nowinkę, ale by głosić Ewangelię „w porę i nie w porę”.

Niektóre środowiska kościelne, znane z poszukiwania nowego języka, sprawiają niekiedy wrażenie, jakby były zakompleksione wobec świata. Nie zapomnę pewnego duchownego, który opowiadał mi, jakie to wspaniałe sympozjum gdzieś się odbyło. A kiedy zapytałem, dlaczego było takie wspaniałe, to rozpromieniony odpowiedział, że w pierwszym rzędzie siedziała czołówka lokalnej „Gazety Wyborczej”. Żeby jeszcze chodziło o czołówkę wydania ogólnopolskiego! Nowego, skutecznego języka ewangelizacji raczej nie znajdziemy na salonach, zachłystując się tym, że znany pan z gazety lub z telewizji poklepał nas po plecach i pochwalił za „otwartość” oraz „humanistyczne” podejście do rzeczywistości. Z czego nie wynika, że nie warto z takimi ludźmi rozmawiać i podtrzymywać kontaktów. Chodzi o to, by nie podlizywać się i nie szukać poklasku, ale wiedzieć, kim się jest i co ma się do powiedzenia.

Prawdziwie nowe języki Kościoła zawsze są owocem Pięćdziesiątnicy, w której „ukazały się im języki jakby z ognia (…), i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić” (Dz 2,3-4). Forma niech będzie różna, ale treść nie może być politycznie poprawna, czyli wypłukana z zasadniczych elementów, które znajdujemy w pierwszej mowie apostoła Piotra: Nawróćcie się! Ochrzcijcie się w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych! Weźcie w darze Ducha Świętego! (por. Dz 2,38).

Idziemy nr 42 (628), 15 października 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziekan Wydziału Teologicznego Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl



Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły