27 marca
środa
Lidii, Ernesta
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Nieuczciwa propozycja

Ocena: 4.8
1142

Głośno dyskutowany, ogłoszony przez Inicjatywę Polską projekt ustawy „o świeckim państwie” myli czytelnika już w samej swojej nazwie. Powołując się na zapis 25 art. Konstytucji RP domaga się świeckości państwa. Tymczasem Rzeczpospolita nie jest państwem „świeckim”, ale „demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej”. Słowa „świecki” w Konstytucji nie znajdziemy.

Także – jak czytamy w Ustawie Zasadniczej – „bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych” oraz „swoboda ich wyrażania w życiu publicznym” nie oznacza świeckości państwa, ale przeciwnie – daje Polakom prawa wprost wynikające z wyznawanej przez nich wiary.

Istotniejszy jednak, niż sam tytuł projektu, jest jego tekst, do którego zresztą nie łatwo dotrzeć, gdyż Inicjatywa Polska nie chwali się nim. Wręcz go maskuje nazywając „pierwszym etapem rozdziału Kościoła od państwa”, jakby ten podział nie był w Polsce faktem. Twórcy projektu zamiast udostępniać jego treść wolą o niej mówić swoimi słowami. Wystarczy wspomnieć, że na stronie internetowej Inicjatywy Polskiej o projekcie ani wzmianki. Zresztą ostatnia tam „aktualność” datowana jest na 13 marca 2018 roku.

Jaka jest więc treść zaprezentowanego 6 stycznia projektu „świeckiego państwa”? Sprowadza się ona tak naprawdę tylko do jednego: zabrać Kościołowi pieniądze! Zresztą nie tylko Kościołowi katolickiemu, ale i innym Kościołom, związkom wyznaniowym i organizacjom religijnym, w tym żydowskim i muzułmańskim, w które ta „ustawa” uderzyłaby dotkliwiej, niż w katolików.

Uszczegóławiając – projekt nie zakłada, jak niektórzy komentują, wyprowadzenia religii ze szkół. – Lekcje religii mogłyby zostać w szkołach, nam to nie przeszkadza – mówią sami jego autorzy. Ich żądania są konkretne i dotyczą innych dwóch spraw: po pierwsze – zaprzestania finansowania lekcji religii ze środków publicznych, i po drugie – zaprzestania finansowania składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne duchownych z Funduszu Kościelnego oraz jego likwidacji.

Jest i dodatkowy postulat zamiany działających wspólne komisji rządowo-kościelnych na jedną wspólną „komisję złożoną z przedstawicieli rządu, kościołów, związków wyznaniowych oraz organizacji świeckich skupiających agnostyków i ateistów”. Krótko mówiąc: zachciało się agnostykom i ateistom – oczywiście w imię wzajemnego niewtrącania się Kościoła i państwa w swoje sprawy – współdecydowania o kształcie relacji: państwo – Kościół. To postulat tak absurdalny, że aż –słusznie – tylko półgębkiem wspomniany przez autorów projektu.

Odpowiedź na pierwsze żądanie jest dość prosta. Od kiedy religia jest takim samym, jak język polski, matematyka czy etyka przedmiotem szkolnym, a była nim zawsze wyjąwszy ok. 40 lat komunizmu w Polsce, jej organizowanie, ale i opłacanie, spoczywa na państwie lub samorządach. Jest to wypełnienie, a nie złamanie art. 25 Konstytucji, która jasno stanowi, że edukacja w Polsce jest bezpłatna.

Gdy chodzi o drugie żądanie – środowiska lewicowe żerują na powszechnej nieznajomości wśród Polaków faktów: czym jest Fundusz Kościelny oraz dlaczego i jak powstał? Warto wiec przypomnieć, że w lutym 1950 roku na posiedzeniu Biura Politycznego KC PZPR polscy komuniści zadecydowali o przejęciu przez państwo dóbr kościelnych: majątków, własności ziemskich i budynków. Jako – niekorzystną zresztą dla Kościoła – rekompensatę utworzyli zaś Fundusz Kościelny mający w teorii zwrócić Kościołowi równowartość tego, co Mu zabrano.

Jeśli autorzy projektu chcą Fundusz Kościelny zlikwidować, warto im zadać pytanie: jaki – obok rozważanego już pomysłu odpisu od podatku – mają pomysł na rekompensowanie Kościołowi jego strat w inny sposób? I ile to będzie państwo kosztować, jeśli przyjdzie państwu ostatecznie te rachunki wyrównać? – Majątek Kościoła jest przeogromny, więc naprawdę państwo nie musi w żaden sposób go dodatkowo dotować. Wszelkie straty, jakie Kościół poniósł w poprzednich latach zostały już dawno spłacone, a nawet nadpłacone – mówi Dariusz Joński z Inicjatywy Polskiej, ale Joński w ten sposób ucieka od odpowiedzi i mija się z prawdą. Nie od rzeczy jest przypomnieć, że jeszcze na początku 2013 roku powstał tzw. „raport zamknięcia” Funduszu Kościelnego przygotowany ks. prof. Dariusza Walencika z Uniwersytetu Opolskiego. Wynika z niego m.in. że aby należycie równoważyć straty majątkowe Kościoła z 1950 roku, dotacja państwa na Fundusz Kościelny w roku 2013 powinna być blisko dwukrotnie wyższa, niż 94 mln zł, które zapisano na ten cel w budżecie. Trudno przypuszczać, że w ciągu minionych sześciu lat problem sam się rozwiązał.

Przedstawiony przez Inicjatywę Polską projekt ustawy „o świeckim państwie” trudno nazwać inaczej, jak nieuczciwą propozycją skierowaną do różnej proweniencji nastawionych niechętnie do Kościoła obrońców „wolności, demokracji, Konstytucji, finansów państwa itp.”. Nie chodzi bowiem wcale – jak łudzą autorzy projektu – o obronę wyżej wspomnianych wartości. Chodzi o jedynie o uderzenie w Kościół poprzez próbę odebrania Mu należnych pieniędzy. Taka lewicowa uczciwość inaczej. Kiedy już ruszy zbiórka podpisów pod projektem, warto o tym pamiętać.

Więcej o Funduszu Kościelnym:

* http://idziemy.pl/kosciol/fundusz-do-walki-z-kosciolem/1
* http://www.idziemy.pl/kosciol/miedzy-panstwem-i-kosciolem/1618/1
* http://www.idziemy.pl/polityka/prawda-o-majatku-kosciola/6523/1
* http://www.idziemy.pl/polityka/nie-chca-pol-procenta/1

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent polonistyki UW, dziennikarz. Współtworzył w Lyonie kwartalnik „Chemin Neuf” (potem „FOI”). W „Idziemy” od pierwszego numeru tygodnika. Od lutego 2017 r. członek Rady Programowej Polskiego Radia S.A.

 

Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -