26 marca
wtorek
Larysy, Emanyela, Teodora
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Niepodległość i uległość

Ocena: 4.8
1584

Polska niepodległość znaczona jest grobami. Bo Polacy, jak mało który naród, musieli się o niepodległość bić. Musieli ją wyrywać potężnym wrogom i musieli jej strzec w obliczu różnorakich niebezpieczeństw zewnętrznych i wewnętrznych. Właściwego rozumienia i umiłowania niepodległości uczył nas Jan Paweł II. To niepodległość nie przeciwko komuś, ale budowana w myśl hasła: „Za wolność naszą i waszą”. Taka postawa umacnia własną tożsamość, a zarazem pozwala zrozumieć aspiracje i dążenia innych narodów.

„W czasie podróży przekonałem się – podkreślał Jan Paweł II – że z moim doświadczeniem historii ojczyzny, z moim narastającym doświadczeniem wartości narodu nie byłem wcale obcy ludziom, których spotkałem. Wręcz przeciwnie, doświadczenie mojej ojczyzny bardzo mi ułatwiało spotykanie się z ludźmi i narodami na wszystkich kontynentach”. Zakorzenienie w dziejach ojczyzny i kulturze własnego narodu pomaga zrozumieć i docenić zakorzenienie innych ludzi. Autentyczne umiłowanie niepodległości własnego narodu prowadzi do poszanowania niepodległości innych. I na odwrót. Jeśli ktoś nie jest patriotą, to skłonny będzie widzieć we wszystkich przejawach patriotyzmu ksenofobię, rasizm, faszyzm.

Kiedy patrzymy na dramatyczne karty polskiej historii, w ciągu której najlepsi synowie ojczyzny przelewali krew, w wielu z nas rodzi się duma z bohaterów. I słusznie! W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: „Ci, którzy poświęcają się sprawie ojczyzny, służąc w wojsku, są sługami bezpieczeństwa i wolności narodów” (nr 2310). Ale są i tacy, którzy nie lubią tego rodzaju wzruszeń. Co gorsza, z uznaniem witają wszystkie opinie, które poddają w wątpliwość sensowność oporu za cenę krwi. Sugerują, że taka na przykład „Inka”, czyli Danuta Siedzikówna, powinna uczyć się w szkole, a nie biegać po lesie z jakimiś „wyklętymi”, którzy nie rozumieli nowych czasów. Tymczasem „Inka” nie miała wątpliwości, a na krótko przed śmiercią napisała: „Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się, jak trzeba”.

W polskim zmaganiu się o niepodległość mamy też smutne karty zaprzaństwa i zdrady. Nie brakowało w różnych pokoleniach ludzi gotowych zaprzedać się obcym mocarstwom albo chorym ideologiom. Niewielu Polaków kolaborowało z niemieckimi nazistami, ale już niemało poddało się sowieckiej Moskwie. Dziś nie brakuje takich, którzy bezmyślnie poddają się we wszystkim Berlinowi i Brukseli. Rafał Ziemkiewicz tak opisuje tę sytuację: „Ćwierć wieku temu Polacy zwolnili się z myślenia o świecie i przyszłości. Nasze elity, a w ślad za nimi rzesze zwykłych obywateli uznały, że wszystko, co słuszne, zostało już wymyślone – tam, na Zachodzie. Nam wystarczy naśladować, implementować standardy i pławić się w radosnej bezmyślności. Oni tam wiedzą, dokąd prowadzą świat, a my małpujemy i wypełniamy zalecenia, dzięki czemu u nas będzie tak samo”. Po czym pyta: „Może to jest właśnie moment, kiedy powinniśmy się zapytać, czy naprawdę tego chcemy?”. Tak! Niepodległość to także samodzielne, niepodległe myślenie. Niestety, wciąż aktualne są słowa Juliusza Słowackiego: „Pawiem narodów byłaś i papugą”. A także te napisane przez Adama Mickiewicza: „A co Francuz wymyśli, to Polak polubi”.

Oczywiście, nie chodzi o to, by nie podpatrywać, co i jak robią inni. Wiele wszak w ten sposób można się nauczyć. W tym wszystkim ważne jest jednak, aby nie mieć kompleksów, znać swoją wartość, i – jeśli trzeba – umieć być krytycznym. Jan Paweł II był za wejściem Polski do Unii Europejskiej, ale nie w roli uniżonego petenta. Papież Polak nie lubił mówienia, że wchodzimy do Europy. Wszak – podkreślał – my w tej Europie zawsze byliśmy, tworzyliśmy ją. W 1997 r. pisał do polskich biskupów: „Kościół w Polsce może ofiarować jednoczącej się Europie swoje przywiązanie do wiary, swój natchniony religijnością obyczaj, duszpasterski wysiłek biskupów i kapłanów, i zapewne wiele jeszcze innych wartości”. Tym bardziej mi smutno, kiedy pewni hierarchowie pouczają polski Kościół, gdy tymczasem powinni raczej zrobić sobie poważny rachunek sumienia z tego, co zrobili i czego nie zrobili we własnych krajach. Bądźmy zatem niepodlegli, ale umiejmy też uczyć się od innych, a jeśli ulegli, to tylko Bogu, który poprzez ojczyznę doczesną prowadzi nas do ojczyzny niebieskiej.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziekan Wydziału Teologicznego Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl

 

Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -