14 grudnia
piątek
Alfreda, Izydora, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Niepodległa dla Krzysia

Ocena: 4.5
1037

Kto chce podzielonej Polski, ten buduje mury. Komu zależy na jedności, co najmniej nie dokłada cegiełek do tego muru. Trudno sobie wyobrazić bardziej jednoczące wydarzenie niż świętowanie wieku niepodległości. A jednak… Podziałów nie zabrakło, malkontentów także. 

Jak podkreśla jeden z portali, wolny 12 listopada „oznacza puste półki na sklepach, opóźnienia w konkratach [pisownia oryginalna], mniejszą produkcję”. Czyli zysk, zysk i jeszcze raz zysk. I tego uczą nas dzisiejsze czasy: najważniejszy jest pieniądz i pogoń za nim, a że nie ma kiedy go wydać tak, by życiu nadać kolorytu, to już sprawa na kozetkę u psychoterapeuty. 

Za każdym razem, gdy w kalendarzu pojawia się nowe święto związane z dniem wolnym od pracy, towarzyszy temu straszenie, że polska gospodarka stanie, czy wręcz – jak podkreśla cytowany portal: „Polska stanie”. Powiem przekornie: a niech stanie! Od siedemnastu lat „staje” na 3 Maja, od siedmiu lat – na Trzech Króli, od ponad ośmiu miesięcy – w dwie z czterech niedziel w miesiącu, i… I Polacy ruszają zjednoczeni w wielobarwnym Orszaku Trzech Króli, z rodziną na spacer do parku, na „majówkę”. Ja spotykam takich właśnie Polaków. 

Jak się człowieka zaprzęgnie do roboty i nie da mu chwili wytchnienia, w końcu przestanie zauważać, że tego wytchnienia potrzebuje. W korporacjach od dawna wydłużono czas pracy o pół godziny, które przeznaczone jest na lunch, w wielu co godzinę trzeba wysyłać sprawozdanie z tego, co się zrobiło. Na integrację między pracownikami wykrawa się weekendy z czasu wolnego pracownika, zabierając go rodzinie. 

A ja wciąż jestem pod wrażeniem tego, jak Polska i świat świętowały nasze stulecie niepodległości. Wbrew temu, co mówili malkontenci, obchody były bogate i urozmaicone, i wcale nie sprowadzały się do „neonazistowskich” czy „faszystowskich” marszy. W Warszawie wystarczyło przejść się na Krakowskie Przedmieście, by zaznać atmosfery jedności, ale i atmosfery dwudziestolecia. Ulicą eleganccy dorożkarze przewozili dostojnych państwa, chodnikami przechadzały się panie ubrane „z epoki”, tam szedł polonez, gdzie indziej trwała potańcówka, na ulicy słychać było utwory Paderewskiego, w każdej bramie coś się działo. 

Polską niepodległość świętowano w Japonii, na Ukrainie, w Hiszpanii. Najwyższe budynki świata zostały udekorowane polskimi barwami narodowymi, w sześciu krajach na trzech kontynentach odczytano notę dyplomatyczną informującą o odrodzonym państwie polskim. Pięknie!

A dla mnie to było podwójne święto – w wigilię setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości znów zostałam ciocią. Świeżo upieczeni mama i tata – „świętujący” w szpitalu: zmęczeni i przejęci – być nie mają jeszcze tej świadomości, ale dla nich każde kolejne urodziny ich synka Krzysia także już zawsze będą podwójnym świętem. Wiadomość o rozpoczynającym się porodzie doszła do mnie w momencie, gdy w radiu Warszawa słuchałam audycji z udziałem równolatka niepodległości kpt. Stanisława Michnowskiego – żołnierza, naukowca i Sodalisa, urodzonego tego samego dnia, co mój bratanek. I tak to sztafeta pamięci historycznej trwa – rodzą się nowi, którzy poniosą ją kolejnym pokoleniom. Krzysiu, dla Ciebie ta niepodległa!

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

 

Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -