19 czerwca
środa
Gerwazego, Protazego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Niedzielny handel

Ocena: 0
1115

Premier Mateusz Morawiecki poinformował kilkanaście dni temu, że planuje debatę (na kierownictwie politycznym i na Radzie Ministrów), której celem będzie omówienie skutków wprowadzenia zakazu handlu w niedziele. „Celem było, aby małe sklepy rosły w siłę; pierwsze analizy pokazują, że nie koniecznie tak się stało” – stwierdził premier. Debata oczywiście nie zaszkodzi; to wręcz cieszy, że władza patrzy wstecz i analizuje, również krytycznie, własne decyzje. Warto jednak zadbać, by była to debata uczciwa, oparta o rzetelne dane, a nie zmanipulowana przez potężne grupy nacisku. Dziś o uczciwej debacie trudno mówić; medialne publikacje w tej sprawie w dużej części są wynikiem zakulisowego lobbingu, co często widać gołym okiem. Jeśli więc słyszymy, że 70 proc. Polaków jest przeciwnych rozwiązaniom chroniącym niedziele, a takie dane prezentował niedawno Ryszard Petru, to mamy prawo być sceptyczni. Po pierwsze, nie wiemy, czy sondaż został uczciwie przeprowadzony, a po drugie, może być on po prostu płytkim refleksem dominującej opinii medialnej, a nie poważniejszą refleksją.

Ciekawym przykładem cienkiego lodu, po jakim stąpamy, jest opinia Biura Analiz Sejmowych w sprawie skutków ograniczenia niedzielnego handlu. Według BAS, z powodu wprowadzenia ustawy tygodniowe obroty małych sklepów spadły o 20-30 proc. Sugerowano też, że w ubiegłym roku z tego powody zamknięto 16 tys. tego typu placówek. Dane wstrząsające, tyle że, jak się okazało, nie były one wynikiem poważnego badania, ale zostały zaczerpnięte z artykułu w jednym z dzienników, silnie powiązanym z rynkami finansowymi. 

Co więcej, informacja o rzekomo dramatycznym spadku obrotów to tak naprawdę opinia jednego sklepikarza, do tego zastrzegającego sobie anonimowość. A więc najpierw pojawia się mało wiarygodne źródło medialne, które zostaje wplecione w analizę sygnowaną przez poważną instytucję, która to analiza znów wraca do mediów w aureoli wręcz eksperckiej. Podobnie sceptycznie należy traktować doniesienia sieci spożywczych, które twierdzą, że zamykają swoje placówki, bo galerie handlowe w niedziele świecą pustkami. To może być prawda, ale może być także wygodne wytłumaczenie restrukturyzacji mającej zupełnie inne przyczyny. Zarządowi łatwiej przecież powiedzieć, że zwalnia ludzi z powodu ustawy, niż przyznać się do błędów, np. do przeinwestowania.

Co ważne: sam spadek liczby małych sklepów, przecież niewykluczony, nie dowodzi jeszcze braku skuteczności ustawy. Sklepy i sklepiki upadają przede wszystkim za sprawą wykładniczej wręcz ekspansji dwóch wielkich sieci handlowych, czyli Lidla i Biedronki, oraz kilku pomniejszych. W mojej podwarszawskiej gminie są już cztery takie placówki, i trudno sądzić, by był to koniec. Może rząd i tej sprawie powinien się przyjrzeć? Sprawa zaczyna mieć wymiar cywilizacyjny, bo za chwilę okaże się, że nie mamy żadnego wyboru i wszyscy, niczym w realnym socjalizmie, jemy to samo, tę samą mamałygę, nie zawsze ciesząc się choćby przyzwoitą jakością produktów. Przerośnięty monopol lub duopol stawia także na przegranej pozycji polskich producentów, którzy albo poddadzą się dyktatowi cenowemu, albo zginą.

Pamiętajmy także, że celem ograniczenia niedzielnego handlu było przede wszystkim zapewnienie pracownikom niedzielnego odpoczynku oraz odbudowa prorodzinnego kontekstu społecznego. Zwłaszcza ta ostatnia sprawa domaga się wsparcia; z jednej strony Polska szybko się bogaci, ale z drugiej w wielu obszarach wychodzi z transformacji więcej niż poobijana. Zagonione, przepracowane pokolenia nie umieją budować relacji, nie umieją wypoczywać, nie umieją cieszyć się sobą. Wolne i wolniejsze (w sensie rytmu życia) niedziele oczywiście niczego nie gwarantują, ale są jednak pewną szansą. Pobieżna obserwacja wskazuje, że można tu być ostrożnym optymistą. Być może dlatego rzekomo masowy sprzeciw Polaków wobec rządowej regulacji zdaje się nie mieć żadnych poważnych skutków politycznych. Nie widać, by politycy podnoszący to hasło cokolwiek zyskiwali, nie widać też, by obóz rządzący istotnie tracił. Także dlatego nie ma co nerwowo tej sprawy poddawać, ulegając lobbystom. Więcej, można do niej przekonać Polaków, choć na pewno wymaga to pewnej odwagi.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 19 czerwca

Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli.

Dziś w Kościele: środa XI tydzień zwykły
+ dzień powszedni albo wspomnienie św. Romualda, opata
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): 2 Kor 9,6-11; Ps 112 (111),1b-2.3-4.9; Mt 6,1-6.16-18.
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -

JAN PAWEŁ II MÓWIŁ DO NAS

Pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II w czerwcu 1979 roku do Polski zmieniła trwale naszą ojczyznę i nas samych. Co wtedy papież chciał nam przekazać? Co zapamiętaliśmy?
+ 2 czerwca: Warszawa - Okęcie i Plac Zwycięstwa (1)
+ 3 czerwca: Warszawa i Gniezno (2)
+ 4 czerwca: Czestochowa (3)
+ 5 czerwca: Czestochowa (4)
+ 6 czerwca: ostatni dzień w Częstochowie i Kraków (5)
+ 7 czerwca: Kalwaria Zebrzydowska, Wadowice, Oświęcim-Brzezinka (6)
+ 8 czerwca: Nowy Targ, Kraków (7)
+ 9 czerwca: Kraków, Nowa Huta, Kraków (8)
+ 10 czerwca: Kraków i pożegnanie z ojczyzną (9)