18 sierpnia
sobota
Ilony, Bronislawa, Heleny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Niech odnowi oblicze tej ziemi!

Ocena: 4.86667
1423

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego przypomina mi pamiętne słowa wypowiedziane przez Jana Pawła II 1979 r. na placu Zwycięstwa w Warszawie: „I wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież, wołam z całej głębi tego tysiąclecia, wołam w przeddzień święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi!”.

I zstąpił. Przyszedł pamiętny rok 1980. Strajki. Powstanie NSZZ „Solidarność”. Ale potem nastał stan wojenny. Internowania. WRON. Szare lata 80. Nawiasem mówiąc, dla mnie nie takie szare. Bo wtedy zrobiłem maturę, studiowałem biologię przez rok na UW, wstąpiłem do zakonu jezuitów: odbyłem nowicjat w Kaliszu, studiowałem filozofię w Krakowie, a potem wyjechałem do Rzymu na staż w Radiu Watykańskim. Z Watykanu obserwowałem zmiany 1989 r., upadek PRL, powstanie nowej Polski.

Tyle że wtedy nie przypuszczałem, w jak dużej mierze zachodzące przemiany były kontrolowane i manipulowane. Wierzyłem wówczas, że oto na moich oczach dobro zwycięża ze złem, że prosty, ale szlachetny Lech Wałęsa, wspomagany przez mądrych ludzi, a przede wszystkim przez miliony rodaków, jest postrachem dla „komuchów”, którzy nie mają innego wyjścia, jak poddać się i odejść. Nie wiedziałem, że pod spodem różnych zjawisk toczy się gra cwaniaków ze służb oraz ich mniej lub bardziej uwikłanych agentów. Nie wiedziałem, że nasz „największy bohater” ma za sobą, jak pokazują badacze z IPN, lata paskudnej współpracy, donosów i brania pieniędzy od ubeków, że jest w pewnej mierze używany, by rozgrywać robotniczy bunt.

Choć trzeba zauważyć, że procesy, o których mowa, są zbyt złożone, aby ktokolwiek mógł nimi od początku do końca manipulować. Duch rzeczywiście wzbudził w polskim narodzie wiele dobra, poświęcenia, entuzjazmu. „Solidarność” – to był autentyczny zryw milionów Polaków. Z drugiej jednak strony mieliśmy tyleż inteligentnych, co cynicznych ludzi, którzy wiedzieli, że ustrój jest nie do utrzymania z powodu jego nieusuwalnej słabości gospodarczej. Postanowili więc tak sprawę rozgrywać, aby nie tylko nie spadł im włos z głowy, ale by oddać, jeśli to będzie konieczne, władzę polityczną w zamian za uwłaszczenie się i przejęcie władzy biznesowej. Tak też się stało. A już w 1993 r. „towarzysze” wracają do władzy – wygrywa SLD i mamy takich premierów jak Oleksy i Cimoszewicz. A w latach 1995-2005 prezydentem Polski jest PZPR-owski aparatczyk Aleksander Kwaśniewski. Zapewne Duch, którego przyzywał Jan Paweł II, robił, co mógł, ale opór materii, czyli części polskiego społeczeństwa, w tym tzw. elit, okazał się dość duży.

Okazało się, że owe elity przeżarte są kompleksem postkolonialnym, który polega m.in. na przekonaniu, że jesteśmy gorsi, głupsi, a zatem potrzebujemy lepszych i mądrzejszych, którzy nam powiedzą, co robić i jak żyć. Moskwę zamieniono na Berlin i Brukselę. Przy czym uniżoność niektórych wobec Berlina i Brukseli przewyższa niekiedy dawną uniżoność wobec Moskwy. Oczywiście, należy współpracować w ramach różnych międzynarodowych struktur. Jan Paweł II zachęcał Polaków, by nie bali się wejść do Unii Europejskiej, ale mówił tak, bo wierzył, że możemy swoją historią, kulturą i wiarą wzbogacić innych.

Wyrazicielem zakompleksienia wielu Polaków wobec Zachodu stał się mimochodem Jerzy Stuhr, który w TVN 24 stwierdził, że PiS „zniszczył dążenie całego jego życia”, bo „całe życie chciałem być Europejczykiem, zostać przez nich uznany, że będę na równi, że będę doceniany”. Konsekwencją takiego zakompleksienia jest m.in. branie z Zachodu tego, co najgorsze i najgłupsze, całej tej lewicowo-liberalnej ideologii, która zatruwa umysły bardziej, niż stara komuna. Wszak to zakompleksiona warszawka oklaskiwała bezsensowny i nikczemny spektakl „Klątwa”, w którym można było zobaczyć długą scenę seksu oralnego z figurą Jana Pawła II.

Trzeba uwypuklać wszelkie dobro, jakie dokonało się na „tej ziemi” w ostatnich dziesięcioleciach. Ale trzeba też widzieć rzeczywiste zagrożenia dla Polski. Nie są nimi nacjonalizm, rasizm, brak demokracji. A co jest? Mniej więcej to samo, na co wskazywał Jan Paweł II, kiedy w 1991 r. tłumaczył nam Dekalog. A wołanie z 1979 r.: „Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi!” – jest wciąż aktualne.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziekan Wydziału Teologicznego Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI