8 sierpnia
poniedziałek
Cypriana, Emiliana, Dominika
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Nie zmarnujmy szansy

Ocena: 3.475
780

Obecne zbliżenie Polski i Ukrainy jest zdarzeniem chyba bezprecedensowym w dziejach naszego regionu. Może jedynie w relacjach z Węgrami udawało nam się osiągać podobny stopień współodczuwania i solidarności. Co ważne, owo „ponowne zaręczenie obu narodów” – jak rzecz ujął prezydent Andrzej Duda – dokonuje się w czasie krwawej wojny, co zwiększa szanse na jego trwałość. Mówiąc metaforycznie, lawa jest dziś gorąca i jeśli zastygnie w kształcie, który uznajemy za właściwy, może okazać się czynnikiem trwalszym, niż sądzą pesymiści.

W tle jest pytanie być może zasadnicze: czy uda nam się porozumieć z Ukraińcami w sprawie historii, w tym także tej najtrudniejszej, dotyczącej zbrodni UPA na Wołyniu? Czy należy o tym rozmawiać – także w Polsce – już teraz, czy zostawić sprawę na później, a może w ogóle jej nie ruszać? Gdybyśmy chcieli wzorować się na pojednaniu niemiecko-francuskim, owszem, niedoskonałym, ale jednak realnym, to historię powinniśmy zostawić historykom, skupiając się na tym, co nas łączy. Przykład Francji i Niemiec jest jednak ułomny. Tam jedna ze stron poniosła w czasie II wojny światowej spektakularną klęskę. Zwycięski Paryż mógł więc łaskawie zgodzić się na omijanie tego, co boli. W naszym przypadku będzie inaczej; jeśli Ukraina wygra albo przynajmniej przetrwa, będzie krajem świadomym swojej wartości, dumnym, odwołującym się do historii – i tej najnowszej, i tej dalszej.

Dyskusja w tej sprawie już się toczy. Warto zwrócić uwagę na dwa ważne głosy, które wybrzmiały w ostatnich dniach. Zacznijmy od wypowiedzi Michała Dworczyka. Szef Kancelarii Premiera uważa, że w czasie obecnej wojny wykuwa się nowy mit założycielski całego narodu, jednoznacznie antyrosyjski. Pojawiają się nowi bohaterowie, którzy będą stanowili punkt odniesienia dla przyszłych pokoleń. Jednocześnie widać już jasno, że nie będzie to oznaczało przełomu w kontekście odwołań do II wojny światowej. „Ukraińcy nigdy w całości nie wyrzucą ze swojej pamięci narodowej i polityki historycznej UPA” – ocenia Dworczyk, podkreślając, że jest to pamięć, która nie uwzględnia zbrodni wołyńskiej. UPA staje się więc ukraińskim odpowiednikiem polskich Żołnierzy Wyklętych, walczącym do końca z Sowietami. Jak na taki stan rzeczy powinna zareagować Polska? Dworczyk nie wprost, ale jednak zgłasza propozycję: stawiajmy warunki, ale bardziej punktowe, konkretne. Domagajmy się na przykład, by Ukraińcy nie gloryfikowali zbrodniarzy odpowiedzialnych bezpośrednio za mordowanie Polaków, takich jak na przykład Kłym Sawur. To jest bowiem nasza czerwona linia, coś, na co zgodzić się nigdy nie możemy. Oczywiście, myśl o jakimkolwiek kompromisie w tej sprawie – podkreślmy: odnoszącym się nie do prawdy, ale do polityki pamięci – znajdzie w Polsce wielu krytyków. To nieuniknione. Prawda jest bowiem taka, że w niektórych polskich środowiskach Ukraina była i jest uważana za większego wroga niż Rosja czy Niemcy.

Przywołajmy teraz drugi głos, którego autorem jest Marek Budzisz, ekspert ds. międzynarodowych, człowiek, który wyrósł na główne pióro analityczne zajmujące się wojną na wschodzie. Budzisz swój wywód zaczyna od apelu, by dostrzegać, że i po stronie ukraińskiej zmienia się nastawienie do wspólnej historii. Na przykład Wołodymyr Wjatrowycz, kiedyś szef ukraińskiego IPN-u, człowiek znany z blokowania prac ekshumacyjnych na Wołyniu, opublikował artykuł, w którym stwierdza, że Ukraińcy i Polacy wyciągnęli wnioski z przeszłości. Apeluje, by zwracać uwagę na te wątki z naszych dziejów, które były wyborem współpracy. W sumie Wjatrowycz ma nadzieję, że dotychczasowa współpraca, oparta na zrozumieniu trudnej historii, będzie silniejsza niż w poprzednim stuleciu „i w końcu się zjednoczymy”.

Budzisz wywołał jednocześnie sporą burzę, ponieważ swój artykuł zatytułował następująco: „Pora na postawienie kwestii polsko-ukraińskiego państwa federacyjnego. Potrzebne są odważne decyzje”. Przywołał analogię francusko-niemiecką: w maju 1950 r. Robert Schumann i Jean Monnet opracowali plan polityczny, który siedem lat później doprowadził do powstania pierwszych organizacji dających początek Unii Europejskiej. Dlatego i my powinniśmy zacząć myśleć o „deklaracji ideowej zapowiadającej powołanie polsko-ukraińskiego państwa federacyjnego, które może ziścić się za lat 10, ale już dziś powinno porządkować naszą i ukraińską politykę, także – co jest zdecydowanie ważniejsze – to, jak nasze narody myślą o sobie nawzajem”. Zdaniem niektórych, to postulat zdecydowanie przedwczesny. Zdaniem innych – całkowicie błędny, bo mimo zbliżenia dzieli nas i będzie dzieliło wiele, choćby wiara, osadzenie kulturowe, dziś także zamożność. Ja jednak zgadzam się z Markiem Budziszem: myślmy daleko, odważnie, śmiało. Zróbmy wszystko, by kolejne pokolenia nie wypominały nam zmarnowanej szansy.

Idziemy nr 25 (868), 19 czerwca 2022 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 8 sierpnia

Poniedziałek, XIX Tydzień zwykły – wspomnienie św. Dominika, prezbitera
Niebo i ziemia pełne chwały Twojej
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Mt 17, 22-27
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter