23 lutego
sobota
Romany, Damiana, Polikarpa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Nasi Sprawiedliwi

Ocena: 0
731

W ubiegłym tygodniu szesnastu kolejnych Polaków zostało uhonorowanych pośmiertnie medalami Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. To najwyższe izraelskie odznaczenie cywilne, nadawane nie Żydom przez Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu Yad Vashem w Jerozolimie. A w Rzymie papież Franciszek przypomniał losy polskiej rodziny Ulmów i proces ich beatyfikacji. Ulmowie stali się symbolem. Zostali rozstrzelani przez Niemców za ukrywanie i niesienie pomocy Żydom.

Ale takich jak oni, do dziś często anonimowych rodaków, pozostaje wciąż bardzo dużo. Ci nagrodzeni to potwierdzają. Ot, choćby nieżyjąca już Adolfina Stasiewicz, niania w rodzinie Lilentalów, zaryzykowała własne życie, by ratować małego Witolda. Podczas wojny udawała jego matkę. Dziś córka Witolda i potomek polskiej Sprawiedliwej wśród Narodów Świata są dla siebie jak brat i siostra.

Krystyna Wiśniewska mimo 90 lat pamięta, jak jej mama otworzyła drzwi, za którymi stało dziecko. To był trzyletni Michael Hochberg, kolega brata pani Krystyny. Tydzień później generalny gubernator Hans Frank zdecydował, że za ukrywanie Żydów grozi kara śmierci. Krysia wiedziała, co robić, gdy ktoś pukał do drzwi. Chowała Michałka do szafy, przysuwała do niej stół i udawała, że czyta. Rodzina Jakubowskich ukrywała go do końca wojny. Po maturze wyjechał do Izraela.

Potomkowie ocalonych mówili zgodnie do Polaków, że mogą być oni dumni ze swoich przodków, którzy ratowali prześladowanego człowieka, narażając na niebezpieczeństwo siebie i swoją rodzinę. Ocaleni i Sprawiedliwi robią wiele, by pamięć o tym pozostawała żywa. To powinność także każdego z nas. Także dlatego, by odkłamywać opinie takich ludzi jak pracujący w Ottawie prof. Jan Grabowski, który twierdzi, że jednym z najbardziej szkodliwych aspektów „polityki historycznej” promowanej przez IPN na arenie międzynarodowej jest uporczywe dążenie, by celebrować polskich Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.

Ale poza wszystkim – dlaczego warto o sprawiedliwych mówić i ich czcić? Bo ważne jest to, co kierowało Polakami, którym groziła za to śmierć, i to od razu, na miejscu, a mimo to decydowali się na heroiczną pomoc Żydom! Fundamentem było po prostu poczucie przyzwoitości, powinność głęboko zakodowana w wielu rodzinach.

I trzeba podkreślać, że Polacy byli w większości katolikami. To kształtowało naszą wrażliwość na ból, niedolę i niesprawiedliwość dotykającą innych ludzi. Wiedzieliśmy, jak w praktyce wygląda Boże miłosierdzie. I o tym trzeba głośno dziś mówić, by wygrać walkę o prawdę historyczną. Ale i pokazywać młodym, by uczyć ich takich zachowań na godzinę próby. Oni zawsze, niezależnie od czasów i rządzących, są wrażliwi na niedolę. I ważne, by dziś też stawiali czoła różnym niegodziwościom.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP
www.krzysztofziemiec.pl



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -