27 maja
niedziela
Augustyna, Juliana, Magdaleny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Na Wyspach walka o życie

Ocena: 0
1056

Ostatni weekend kwietnia był chyba jednym z najbardziej dramatycznych w dziejach walki o prawo do życia i godność osób chorych. Chodzi o sprawę brytyjskiego dwulatka, Alfiego Evansa, którą żyła cała Europa. Sąd orzekł, że szpital w Liverpoolu ma odłączyć chłopca od specjalistycznej aparatury, pomimo usilnych starań jego rodziców o szansę na dalszą terapię.

Wszystkie brytyjskie instancje oraz Europejski Trybunał Praw Człowieka uznały apelacje rodziców za bezzasadne, podczas gdy na świecie rosło poparcie dla rodziców chłopca. Ostatnie dni życia Alfiego relacjonowane były przez wszystkie media społecznościowe, godzina po godzinie, kiedy chłopiec z trudem oddychał samodzielnie. I tak jak biurokratyczna machina śmierci wzmagała się przeciwko Alfiemu, tak modlitwy i wsparcie ze strony ludzi z całego świata, wierzących i niewierzących, napływały poprzez media społecznościowe z minuty na minutę. Tysiące osób modliły się i czuwały pod szpitalem dziecięcym w Liverpoolu, na placu św. Piotra w Rzymie, przed ambasadami brytyjskimi w różnych krajach. Ten mały, chory chłopiec, niczego nieświadomy, zjednoczył rzeszę ludzi upominających się o podstawowe prawo człowieka, jakim jest prawo do życia, oraz o prawo rodziców do sprawowania opieki nad własnym dzieckiem.

Okazało się, że „aktywistów pro-life” są całe tłumy. O szacunek dla życia Alfiego apelował papież Franciszek, prezydent Andrzej Duda, przewodniczący Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani, który zaproponował hospitalizację chłopca na terenie Włoch, jako że włoskie MSZ przyznało chłopcu obywatelstwo. Wszystkie te apele, prośby i modlitwy ludzi dobrej woli zdawały się padać w próżnię. Dramat spotęgowała dodatkowo zbieżność odchodzenia Alfiego z 50. rocznicą legalizacji aborcji na Wyspach Brytyjskich. Przez te lata zabito w Wielkiej Brytanii w majestacie prawa ok. 9 mln dzieci nienarodzonych.

Dzień po odejściu Alfiego, w niedzielę 29 kwietnia, odbył się „Różaniec na wybrzeżu”, w którym wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy Brytyjczyków. W ponad czterystu miejscach modlono się o odrodzenie wiary i kulturę życia, przy czym odnotowano bardzo liczną reprezentację ludzi młodych. Tydzień później, w kolejną sobotę, odbył się w Londynie – po raz pierwszy – Marsz dla Życia. Marsz odbywa się rokrocznie od 2012 r. w Birmingham, w rocznicę legalizacji prawa aborcyjnego. I z roku na rok ma coraz więcej uczestników. W tym roku było ich tak wielu, że organizatorzy przenieśli go do stolicy.

Podczas Marszu złożono oficjalny protest wobec londyńskiej dzielnicy Ealing, której rada miejska uchwaliła w kwietniu tzw. „strefę bezpieczeństwa” przed kliniką aborcyjną. Oznacza to, że działaczom pro-life nie wolno stać przed kliniką i rozmawiać z kobietami do niej wchodzącymi. A dzięki takim rozmowom uratowano już wiele dzieci. Tysiące uczestników Marszu, młodzieży i rodzin z dziećmi, którzy radośnie przeszli ulicami Londynu z transparentami wzywającymi do poszanowania każdego życia, wzbudziły wielkie emocje w mediach. Niezaprzeczalnie przyczyniła się do tego tragedia Alfiego Evansa, któremu odmówiono prawa do życia.

Brytyjczycy przejrzeli na oczy, że przyzwolenie na zabijanie dzieci nienarodzonych doprowadziło do przyzwolenia na pozbawienie prawa do życia dziecka już żyjącego. Co będzie dalej? Aż strach pomyśleć. I dlatego tłumy wyległy z różańcami najpierw na brytyjskie wybrzeża, a potem na londyńskie ulice. W końcu stawką jest tutaj życie.
 

Idziemy nr 19 (657), 13 maja 2018 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły