23 maja
wtorek
Iwony, Dezyderego, Kryspina
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Myślenie męczy

Ocena: 4.5
476

„Zmień koszulkę” – koszulka była cała w serku homogenizowanym, a mój siedmioletni syn wychodził do szkoły. „Dlaczego?” „Bo jest brudna.” „No to co?” „Bo to wstyd chodzić w brudnym” – podałam ogólną zasadę. Po dłuższym i najwyraźniej pełnym zdumienia namyśle stwierdził: „Ale mnie nie jest wstyd!”. Tak to właśnie się dzieje, kiedy człowiek zaczyna uważać siebie samego za jedyną i ostateczną instancję w kwestiach, których uregulowanie nie należy do niego. Dzieci z tego stopniowo, dzięki Bogu, wyrastają. Niektórzy zaś dorośli – się wyzwalają, i są z tego bardzo dumni. Choć czasem wygląda to śmiesznie i żałośnie. 

Od stycznia w Polsce papierosy są sprzedawane w opakowaniach, które w nowy sposób przestrzegają przed zgubnymi skutkami nikotynizmu. Wśród dużych i wyrazistych obrazów raka płuc, ran pooperacyjnych, zmian w jamie ustnej i tym podobnych okropności można trafić na ostrzeżenie: „Palenie może zabić twoje nienarodzone dziecko”, opatrzone zdjęciem kobiety i mężczyzny w żałobie pochylonych nad małą, białą trumienką. Takie zestawy przygotowali do rozpowszechniania w krajach Unii Europejskiej jacyś światli urzędnicy z centrali, zatroskani o dobro matek spodziewających się dziecka i ich rodzin, a także o edukowanie społeczeństwa. Bardzo słusznie, ponieważ skutki palenia w ciąży są bardzo poważne, o czym wiadomo nie od dziś, a wciąż zbyt mało.

Ale nie o to przecież chodzi, co jest słuszne i co prawdziwe. Otóż, jak doskonale widać, hasło: „Palenie może zabić twoje nienarodzone dziecko” – jest jak najbardziej OK. Natomiast jeśli ci sami unijni urzędnicy i wyedukowani obywatele spotkaliby się z hasłem, dajmy na to: „Aborcja zabija twoje nienarodzone dziecko”? „Jakie znowu dziecko?!” – zakipieliby świętym oburzeniem. Bo przecież to zupełnie co innego. Dziecko jest ewentualnie wtedy, kiedy rodzice go chcą: kiedy go oczekują  i nazywają je „swoim dzieckiem”. Taka subiektywna i niezawisła decyzja jest w stanie przemienić w dziecko – to „coś”, „zlepek komórek” czy cokolwiek by to miało być.

Cóż, myślenie nie boli, ale za to męczy. Łatwo więc się z niego zwolnić. Kiedyś jednak wobec czegoś, co do tego stopnia nie trzymało się kupy, zdrowy rozsądek kazał zadawać pytanie: „Kpisz czy o drogę pytasz?” – bo nie miał wątpliwości, że ktoś tu udaje głupiego. Dziś ci, którzy sami są pogrążeni w gęstniejących oparach absurdów ideologicznych i politycznopoprawnych, i próbują pogrążać w nich innych, nie mają takich problemów. A przyłapani na ewidentnej głupocie i braku myślenia – nawet się nie zawstydzą.          

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Redaktorka i felietonistka "Idziemy". Autorka książek "Cudownie być mamą" i "Pierwsza Biblia mojego dziecka". Wraz z mężem wieloletnia animatorka Spotkań Małżeńskich. Mama dwóch córek i czterech synów.



SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły