21 czerwca
piątek
Alicji, Alojzego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Moja Warszawo

Ocena: 4.78182
519

„Warszawo, ty moja Warszawo” – śpiewał Mieczysław Fogg na powojennych gruzach stolicy. To piosenka znana pokoleniom warszawian, dla których Warszawa jest miejscem szczególnym na mapie Polski. I choć niekiedy słychać kąśliwe uwagi, że to najdroższe miasto w Polsce, miasto napływowe, żyjące w ciągłym pośpiechu, niemal bez oryginalnych zabytków, a do tego ostatnio mocno zblazowane i zlaicyzowane, to jednak jest to moje miasto, którego los leży mi na sercu. Tak jak wielu warszawianom, tym z urodzenia i tym z wyboru. Za wolność tego miasta, które stało się symbolem walki o niepodległość całego narodu, życie oddało tak wielu naszych rodaków, aby dzisiaj na rondzie „Radosława” mogła swobodnie powiewać biało-czerwona flaga. To stąd, z placu Zwycięstwa, wołał w przeddzień Zesłania Ducha Świętego w 1979 r. Jan Paweł II: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi”. I tak się stało. Duch Święty przywrócił wolność wyznania, wyrażania poglądów w mowie i w piśmie. Do szkół wróciły lekcje religii, do urzędów i szkolnych klas powróciły krzyże. I wówczas Jan Paweł II powiedział 6 czerwca 1997 r. w Zakopanem: „Dziękujmy Bożej Opatrzności za to, że krzyż powrócił do szkół, urzędów publicznych i szpitali. Niech on tam pozostanie! Niech przypomina o naszej chrześcijańskiej godności i narodowej tożsamości”.

Dzisiaj, trzydzieści lat po powrocie symboli religijnych do życia publicznego, cofamy się znowu do retoryki władz komunistycznych, dla których – według Okólnika w sprawie zasad przestrzegania świeckości szkoły z 4 sierpnia 1958 r., wydanego przez ówczesnego ministra oświaty Władysława Bieńkowskiego – krzyże i inne symbole religijne czy przejawy jakiejkolwiek pobożności były nie do pogodzenia ze świeckim charakterem państwa. Dziś władze Warszawy domagają się zakazu eksponowania symboli religijnych „tylko” w urzędach miejskich, co, patrząc przez pryzmat historii, jest niczym innym, jak otwartą furtką do tego, by symbole religijne usunąć w przyszłości ze wszystkich miejsc publicznych. Czy jeśli ktoś jest niewierzący, może mu przeszkadzać krzyż wiszący na ścianie? Krzyż, który dla chrześcijan jest znakiem najwyższej miłości Boga do człowieka i zarazem wezwaniem dla wierzących, byśmy tak samo miłowali innych?

Cóż, w moim rodzinnym mieście, którym jest Warszawa, trudno nie zauważyć, że klimat staje się coraz mniej przyjazny dla osób wierzących. Przed Wielkanocą media donosiły o osobach w środkach warszawskiego transportu miejskiego, które mają czelność modlić się na różańcu, wywołując tym samym dyskomfort u innych pasażerów. Cytowano jakąś panią, która uważała, że powinno się modlić w domu, a nie publicznie. Zresztą na Zachodzie funkcjonuje już w niektórych miejscach coś takiego jak „myślozbrodnia” (to z Orwella, „Rok 1984”), gdzie osoby modlące się w myślach, bez różańca i bez poruszania ustami, przed klinikami aborcyjnymi, są za to karane. Nie wspomnę już o obraźliwych napisach na murach warszawskich kościołów, w tym na ogrodzeniu wokół mojej parafii, które pojawiają się ponownie po tym, jak zostaną zamalowane. Okazuje się, że w gorliwości w ustanawianiu państwa świeckiego można prześcignąć nawet miniony reżim. A argumenty pozostają wciąż te same: walka z fanatyzmem religijnym w imię tolerancji wobec inaczej myślących. Zresztą wobec wszystkich, z wyjątkiem jednej grupy, notabene wciąż najliczniejszej: katolików.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Doktor historii Kościoła, dziennikarka i tłumaczka


redakcja@idziemy.com.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 czerwca

Piątek, XI Tydzień zwykły
Wspomnienie św. Alojzego Gonzagi, zakonnika
Błogosławieni ubodzy w duchu,
albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 6, 19-23
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter