28 lipca
piątek
Aidy, Marceli, Wiktora
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Miłosierdzie i gniew

Ocena: 4.6
814

Różne błędy i herezje w historii chrześcijaństwa były często wynikiem niewytrzymania napięcia pomiędzy pozornie sprzecznymi prawdami. Jezus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem? To niemożliwe! Rozwiążmy problem poprzez umniejszenie Bóstwa lub człowieczeństwa. Bóg jest Trójcą, a zarazem jest jeden? Jak to pojąć? Może by to jakoś rozmyć, aby rozum miał łatwiej… Podobnie jest z przymiotami Boga, o których poucza nas Biblia. Z jednej strony Bóg zagniewany i karzący, a z drugiej Bóg miłosierny. Jakby tę zagwozdkę rozsupłać?

W II wieku niejaki Marcjon próbował rozwiązać powyższy problem, wskazując, że nie ma żadnej ciągłości między Starym a Nowym Testamentem. Stary Testament głosił jakiegoś mrocznego, mściwego demiurga, a Nowy Testament głosi Boga miłości. Nauki Marcjona zostały zdecydowanie odrzucone, ale nie brakuje dziś w Kościele takich, którzy tak kombinują, że w praktyce odrzucają dużą część biblijnych nauk. Pewien ksiądz z Polski obronił na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie doktorat na temat gniewu Bożego według Tomasza z Akwinu, Hansa Ursa von Balthasara i Faustyny Kowalskiej. Kiedy podzielił się z jakimś włoskim księdzem, nad czym pracuje, ten zaczął się mądrzyć, że kto to pisze dzisiaj na takie przestarzałe tematy, jaki w ogóle gniew Boży itp. Tymczasem gniew Boży pojawia się często w całej Biblii i nie można ot, tak zawyrokować, że to temat nie na dzisiejsze nowoczesne czasy, bo przecież wiemy, że Bóg jest miłosierdziem. Trzeba jednak opowieści o gniewie Bożym interpretować, nie wylewając dziecka z kąpielą, to znaczy utrzymując napięcie pomiędzy Bogiem zagniewanym, a Bogiem miłosiernym.

Siostra Faustyna była apostołką miłosierdzia. To w jej „Dzienniczku” można przeczytać, że miłosierdzie jest największym atrybutem Boga. Jednocześnie w tym samym „Dzienniczku” jest ponad 30 fragmentów, w których mówi się bardzo wyraźnie o gniewie Bożym. Faustyna zapisuje: „Panie, choć mi często dajesz poznać gromy zagniewania swego, jednak niknie Twój gniew wobec duszy uniżonej” (nr 1436). W innym miejscu czytamy: „Pewnego dnia powiedział mi Jezus, że spuści karę na jedno miast, które jest najpiękniejsze w Ojczyźnie naszej. (…) Widziałam wielkie zagniewanie Boże i dreszcz napełnił, przeszył mi serce” (nr 39). A zatem gniew i kara Boża są czymś rzeczywistym. Ale ostatnie słowo należy do Bożego miłosierdzia, które nie jest jednak poklepywaniem po plecach wbrew prawdzie, ale jest miłosierdziem wobec duszy uniżonej.

Czym jest jednak w swej istocie to, co nazywamy gniewem Bożym? Czy Bóg jest jak człowiek, który niekiedy działa pod wpływem gniewu, aż mu ów gniew nie przejdzie? Oczywiście nie możemy widzieć Boga na wzór człowieka, bo to człowiek został stworzony na obraz Boży, a nie odwrotnie. Bóg jest nieskończenie inny od tego wszystkiego, co widzimy w człowieku, choć wszystko to, czym w swej istocie jest człowiek, stanowi odbicie Boga. „Bóg jest miłością” – mówi św. Jan. A zatem wszystko to, co o Bogu mówi Biblia, powinniśmy widzieć jako wymiar właśnie miłości. Takim wymiarem jest oczywiście miłosierdzie, ale także gniew.

Wyobraźmy sobie kochająca matkę, która widzi, jak jej dorosłe dziecko niszczy swoje życie, babrając się w złu i grzechu. W takiej sytuacji elementem matczynej miłości jest gniew. Matka chciałaby jakoś wstrząsnąć dzieckiem, by się opamiętało, zawróciło ze złej drogi. Jej gniew jest gniewem miłości. I niemożliwe, aby go nie było, skoro ukochane dziecko zmierza ku zagładzie. Być może nie chcemy słyszeć o Bożym gniewie, bo w gruncie rzeczy bagatelizujemy rzeczywistość grzechu. Nie wiemy, że grzech naprawdę sprowadza śmierć. Nie uświadamiamy sobie, że gdyby grzech był błahostką, to Bóg wcielony nie musiałby umierać na krzyżu.

Bagatelizując grzech, bagatelizujemy także głębię Bożego miłosierdzia. Myślimy, że miłosierdzie oznacza po prostu, iż na końcu wszystko będzie dobrze. Tymczasem miłosierdzie oznacza, że Bóg walczy o zbawienie każdego człowieka do końca. Tyle że nikogo nie zbawi wbrew jego woli. Istnieje tajemnica niegodziwości, zatwardziałość serca… Bóg jest nieskończony w swym miłosierdziu, ale człowiek może wybrać nie-Boga, tak że miłość Boga będzie mu niemiła. Będzie z niej szydził. Dlatego trzeba wzywać do nawrócenia i głosić Boże miłosierdzie.

 

Idziemy nr 17 (603), 23 kwietnia 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziekan Wydziału Teologicznego Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl


- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły