24 czerwca
sobota
Jana, Danuty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Mierne efekty podglądania

Ocena: 0
212

NIK alarmuje, że w większości szkół nie prowadzi się obserwacji obrazu z kamer. Tym samym robią one jedynie za „dekorację” budynku. Ich funkcja interwencyjna nie jest wykorzystywana. Większość szkół nie zapewnia monitoringu w czasie przerw. A nawet jeśli zapewnia, to nie ma tam  sprawnego systemu powiadamiania o zdarzeniach wymagających interwencji. Placówki wykorzystują obraz z kamer najczęściej jako formę dowodu. Czasem jest on jednak tak złej jakości, że trudno ustalić  przebieg zdarzeń i sprawcę.

NIK sprawdził sytuację w 7 tys. szkół podstawowych i gimnazjów, dodatkowo przeprowadzono wywiad wśród 1,8 tys. uczniów oraz tysiąca nauczycieli z tych szkół. Owszem, obecność kamery uspokaja i uczniów, i nauczycieli, dając im poczucie bezpieczeństwa. Dane z pięciu tysięcy szkół pokazują, że dzięki kamerom udało się wykryć sprawców czy uczestników danych zdarzeń – nie zawsze w szkołach pożądanych.

Kamera potrafi też dostarczyć argumentów wychowawczych. Gdy w znajomej szkole dyrektor przyłapał ucznia na tym, że bije kolegę, ten zapierał się, że zaczął bity. I wtedy dyrektor użył „argumentu kamery”: „Widzisz tamtą kamerę? Ona zapisuje wszystko, co się tu dzieje. Zaraz możemy sprawdzić, co się nagrało”. Uczeń spokorniał, przeprosił i nawet pomógł wstać koledze.

Ciągle jednak brakuje jednolitego prawa regulującego stosowanie monitoringu. Ile kamer może być w szkole? W jakich miejscach? Jak długo można przechowywać nagrania? Co z ochroną wizerunku?

Okazuje się, co wykazał raport NIK, że samorządy często nie kontrolowały, jak sprawdza się monitoring w podległych im placówkach i czy funkcjonuje prawidłowo, ale zdarzało się, że nie wiedziały nawet, iż on w nich jest!

NIK zwraca się więc do ministerstwa edukacji, by określiło standardy funkcjonowania szkolnych monitoringów oraz wprowadziło okresowe oceny ich skuteczności: prewencyjnej, interwencyjnej i dowodowej.

Raport raportem, monitoring monitoringiem, a ja marzę, by do przyznania się do winy zmuszała nie kamera, ale odwaga cywilna. A wychowawcom żeby starczało autorytetu, zamiast kamerowego straszaka.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.



Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły