19 października
czwartek
Ziemowita, Jana, Pawla
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Miasto bez krzyży?

Ocena: 0
399

Co jakiś czas Berlin z różnych względów – a to politycznych, a to kulturowych – staje w centrum dyskusji, rozgrzewając emocje do czerwoności. Tym razem chodzi o chrześcijańskie oblicze tego miasta, w którym zresztą liczba protestantów od wielu lat plasuje się na poziomie 17 proc., a katolików – 9 proc. I w tych ostatnich procentach sporą rolę odgrywają oczywiście Polacy mieszkający na stałe w stolicy Niemiec.

Najpierw ogromne poruszenie wywołała decyzja metropolity Berlina, abp. Heinera Kocha, który jesienią ubiegłego roku ogłosił radykalną przebudowę berlińskiej katedry św. Jadwigi, wzniesionej w XVIII wieku w stylu klasycystycznym. W świątyni ma być zmieniony nie tylko wystrój górnego i dolnego kościoła, wraz z tabernakulum przeniesionym do osobnej kaplicy, ale także przebudowane wejście i połączenia między poszczególnymi pomieszczeniami. Abp Koch pragnąłby, aby katedra stała się miejscem poruszającym ludzi – wierzących lub nie. Z tego powodu wielu obawia się, że unikatowe wnętrze świątyni ulegnie zatraceniu, a i nie wiadomo, czy w trakcie prac budowlanych nie zostaną zgłoszone z zewnątrz jakieś inne propozycje.

Według Angeli Merkel „religia należy do życia publicznego” i „nie chcemy spychać jej do sfery prywatnej”

Na przykład – usunięcie krzyża z kopuły. Bo o to obecnie toczy się nie tylko w Berlinie, ale już w całych Niemczech bój: o krzyż. Chodzi o krzyż na odbudowywanym właśnie zamku królewskim w samym centrum stolicy. Zamek ten, będący od początku XVIII wieku siedzibą królów pruskich, został zniszczony przez bombardowania alianckie w czasie drugiej wojny światowej, a komunistyczne władze NRD, zamiast go odbudować, dokończyły dzieła zniszczenia, rozbierając resztki budowli. Jednakże w 2007 roku Bundestag podjął uchwałę o odbudowie, która obecnie jest już bardzo zaawansowana. Oryginalny zamek miał kaplicę, której kopułę zwieńczał krzyż. Chodzi więc o to, że aby pozostać wiernym projektowi zamku, takim, jaki w przeszłości był, należałoby umieścić na kopule krzyż.

Politycy z Partii Zielonych i Lewicy twierdzą jednak, że krzyż będzie zagrożeniem dla neutralności budowli. Naturalnie, wysuwany jest również argument, że ten symbol chrześcijański będzie obrażał muzułmanów zamieszkujących Berlin, których odsetek obecnie kształtuje się na poziomie 10,5 proc., a więc przewyższa liczbę katolików. W kwestii tej zabrał nawet głos przewodniczący Centralnej Rady Muzułmanów w Niemczech, który stwierdził, iż krzyż w ogóle mu jako muzułmaninowi nie przeszkadza, gdyż – jak stwierdził – krzyże są częścią „naszego kulturowego i historycznego dziedzictwa w Niemczech”. Także podczas ostatnich Dni Kościoła Ewangelickiego, które odbyły się pod koniec maja właśnie w Berlinie, i w których najbardziej dyskutowanym wydarzeniem była rozmowa Angeli Merkel z Barackiem Obamą pod Bramą Brandenburską, pani kanclerz bardzo wyraźnie powiedziała, że „religia należy do życia publicznego” i że „nie chcemy jej spychać do sfery prywatnej”. Dodała jeszcze, że lepiej jest, aby Kościoły mieszały się do życia publicznego, niż aby zawsze trzymały się na uboczu.

Cóż, kanclerz Merkel nie pierwszy raz podkreśla przywiązanie do wartości i symboli chrześcijańskich, ale to samo robi przecież przewodniczący niemieckich muzułmanów. Pora na konkretne gesty, bo słów padło już dość. Jednym z takich konkretów byłoby właśnie pozostawienie krzyża na kopule zamku królewskiego. 

 

Idziemy nr 25 (611), 18 czerwca 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI

- Reklama -


Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

- Reklama -