20 września
czwartek
Filipiny, Eustachego, Euzebii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Mesjanizm apostołki miłosierdzia

Ocena: 4.85
1929

Powróciła dyskusja o polskim mesjanizmie. A wydawało się, że to temat jedynie podręcznikowy. Romantycy XIX w. głosili ideę, że tak jak zostaliśmy zbawieni przez cierpienie, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa, tak cierpienie zniewolonej przez zaborców Polski przyniesie jakieś większe dobro. Stąd hasło: „Polska Chrystusem narodów”. Hasło wielokrotnie i na różne sposoby wyśmiane.

Opublikowano ostatnio sporo tekstów na temat mesjanistycznych elementów w nauczaniu Jana Pawła II. W wielu słowach i gestach papieża Polaka widać jego przekonanie, że – jak napisał w encyklice Redemptoris missio, obecność i działanie Ducha nie dotyczą tylko jednostek, ale „społeczeństwa i historii narodów” (nr 28). A zatem narodom Duch Święty może powierzyć jakąś misję. Nie ma tu miejsca na głębsze rozważania o mesjanizmie, ale trzeba zauważyć, że jeśli w ogóle można przypisywać Janowi Pawłowi II mesjanizm, to zapewne nie mesjanizm egzaltowany, wykluczający, oparty o poczucie wyższości. Chodziłoby natomiast o przekonanie, że Duch Chrystusa może działać w sposób szczególny w wymiarze całego narodu, niekoniecznie tylko jednego, by obdarzyć jakimś dobrem wszystkie narody. Mesjasz jest jeden – Jezus Chrystus, ale w tej jedynej mesjańskiej misji mogą uczestniczyć nie tylko jednostki, ale także narody.

Jan Paweł II czytał „Dzienniczek” s. Faustyny. I zapewne rozważał następujący zapisek: „Gdy się modliłam za Polskę, usłyszałam te słowa: „Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli Mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście Moje” (nr 1732). Czym miałaby być owa iskra? Na pewno chodzi o odnowione orędzie Bożego Miłosierdzia. Ale czy tylko? Czy mrzonką jest na przykład nadzieja, że w przyszłości to z Polski wyjdzie impuls do odnowienia Kościoła w zlaicyzowanej i zislamizowanej Europie? Ale jeśli tak by było, to nie dlatego, że Polacy są lepsi, ale dlatego, że Bogu spodoba się w ten właśnie sposób zadziałać w ludzkich dziejach. A Bóg często działa nie przez tych najlepszych, najsilniejszych, ale przez to, co najlichsze.

W Bożym wybraniu nie ma fatum czy automatyzmu. Bóg jest zawsze pierwszy, ale czeka na wolną odpowiedź człowieka. Stąd warunek: „Jeżeli posłuszna będzie woli Mojej…”. Ale czy będzie? W Polsce dzieje się wiele dobra, ale widać też zło, głupotę, zaprzaństwo. Tak było też w czasach Faustyny, w dwudziestoleciu międzywojennym. Stąd zapewnieniom o „szczególnym umiłowaniu” towarzyszą wizje gniewu Bożego. Faustyna zanotowała: „Widziałam gniew Boży ciążący nad Polską. I teraz widzę, że jeśliby Bóg dotknął kraj nasz największymi karami, to byłoby to jeszcze Jego wielkie miłosierdzie, boby nas mógł ukarać wiecznym zniszczeniem za tak wielkie występki. Struchlałam cała, jak mi Pan choć trochę uchylił zasłony” (nr 1553). W innym miejscu znajdujemy straszliwie brzmiące słowa: „Pewnego dnia powiedział mi Jezus, że spuści karę na jedno miasto, które jest najpiękniejsze w Ojczyźnie naszej. Kara ta miała być taka, jaką Bóg ukarał Sodomę i Gomorę” (nr 39). Dziś, kiedy pojęcie „kary Bożej” zostało prawie wyeliminowane z języka przepowiadania, takie słowa niektórych oburzają. Jednak u Faustyny orędzie o nieskończonym miłosierdziu idzie w parze z przypominaniem prawdy o gniewie Bożym.

W każdym razie polski „mesjanizm” Faustyny nie ma nic wspólnego z pyszałkowatym poczuciem bycia kimś lepszym od innych. Jeśli rzeczywiście naród polski ma jakieś Boże zadanie do spełnienia, to tym bardziej powinien prosić pokornie o Boże miłosierdzie. Jezus zwraca się do Faustyny: „Idź do Przełożonej i powiedz, że życzę sobie, żeby wszystkie siostry i dzieci odmówiły tę Koronkę, której cię nauczyłem. Odmawiać mają przez dziewięć dni i w kaplicy, w celu przebłagania Ojca Mojego i uproszenia miłosierdzia Bożego dla Polski” (nr 714). To zaproszenie odnieśmy dzisiaj do siebie…

„Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi” – wołał Jan Paweł II na placu Zwycięstwa w Warszawie. Już zstąpił, ale to wołanie jest wciąż aktualne. A jeśli będziemy potrafili Ducha przyjąć, to wtedy rzeczywiście może z narodu polskiego wyjść Boża iskra, która pomoże innym narodom odnowić wiarę w jedynego Zbawiciela.

Idziemy nr 14 (652), 8 kwietnia 2018 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziekan Wydziału Teologicznego Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI