26 stycznia
niedziela
Tymoteusza, Michała, Tytusa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Majdan zamiast Smoleńska

Ocena: 0.5
777

Lata, o których pisze Donald Tusk w swej książce „Szczerze”, spędziłem w Brukseli i w Strasburgu. Uczestniczyłem w wydarzeniach, o których pisze były przewodniczący Rady Europejskiej, zajmowałem stanowisko w sprawie jej działań, oceniałem ogólną politykę Unii. Dla mnie książka jest bardzo ciekawa.

Oczywiście, jest to książka polityczna. Jak zauważyła Aleksandra Jakubowska, dziennik wydawany w trakcie wydarzeń jest tylko politycznym pamiętnikiem, a nie pełnym wyrazem ocen i przeżyć, wolnym od ograniczeń wynikających z bieżących wydarzeń. Złośliwcy będą mieli swoją cząstkę racji, bo w książce są wątki humorystyczne. Donald Tusk przedstawia się w niej jako nieco naiwny, niepasujący do systemu idealista, który „w intrygach nie jest mocny”, a chce „swoją pozycję budować słowem”. Te fragmenty kolejni etapowi towarzysze drogi b. przewodniczącego PO, od Andrzeja Olechowskiego począwszy, będą czytać ze łzami w oczach, ze śmiechu oczywiście. Przyznaje się też Tusk do daru jasnowidzenia, na przykład wtedy, gdy od pierwszego wejrzenia poznaje się na liderze KOD Mateuszu Kijowskim. Ale zostawmy te arcyludzkie wątki. Polityka musi być namysłem i debatą, warto zobaczyć rzeczy istotne, które w tej książce można znaleźć.

Donald Tusk eksponuje przede wszystkim dwie kwestie: wojnę na Ukrainie (i cały kompleks stosunków z Rosją) oraz falę imigracyjną (i próbę mediacji między stanowiskami Angeli Merkel i Viktora Orbána). Stara się pokazać, nie pisząc tego wprost, że w obu kwestiach był rzecznikiem racji polskich i środkowoeuropejskich. Ale w tle, nolens volens, pokazuje kompletną słabość zachodniej Europy, którą w porywach stać najwyżej na czysto symboliczne sankcje, w ogóle niedotykające strategicznych interesów Rosji, takich jak gazociąg bałtycki. I imigracjonistyczną determinację, która polityków takich jak Orbán – w imię „naszych wartości” – wypycha na polityczny margines.

Pisząc o Rosji, Tusk zupełnie omija kwestię Smoleńska. W tej sprawie broni się przed jakąkolwiek autorefleksją, choć edycja książki, pozycja – daleko od kraju – i zbliżająca się dziesiąta rocznica katastrofy powinny go do tego zachęcać. Powtarza teorię nacisków, w sposób groteskowy twierdząc, że byłaby w oczywisty sposób dowiedziona, gdyby były na nią dowody. To już nie jest śmieszne, ale ponure.

Czy recenzja z pamiętnika Tuska to dobry prezent na nowy rok? Owszem, bo w nadchodzącym czasie będziemy musieli stale się mierzyć z Nowoeuropą, o której pisze. A ta nie jest żadną zdefiniowaną cywilizacją czy wspólnotą, sumą tradycji czy tworzących ją państw, ale przeciwnie – jest „procesem tworzenia wciąż na nowo”, bez „jednoznacznej definicji”, jest czymś, co „niby trwa, a tak naprawdę staje się”. Tej groźnej chimerze, konstruowanej przez polityków nieprzywiązanych do niczego prócz swych karier, przeciwstawić będziemy musieli rzeczywistość, po prostu. Rzeczywistość naszej wiary, naszych ojczyzn, naszego życia. Taki idzie czas.

 

Idziemy nr 01 (741), 05 stycznia 2020 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Poseł do Parlamentu Europejskiego, prezes Prawicy Rzeczypospolitej. W latach 2005-2007 marszałek Sejmu.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 25 stycznia

Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!
Dziś w Kościele: sobota, II tydzień zwykły, Święto Nawrócenia św. Pawła Apostoła
Czytania liturgiczne (rok A, II): Dz 22,3-16 lub Dz 9,1-22; Ps 117,1-2; Mk 16,15-18
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane komentarze



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -