23 lutego
sobota
Romany, Damiana, Polikarpa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Mądrzej nad tą trumną

Ocena: 4.7
1046

Wyrachowane morderstwo na oczach milionów naocznych świadków bądź telewidzów, w dodatku dokonane na osobie powszechnie znanej, jaką był prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, wywołało w Polsce uzasadniony, ogólnonarodowy wstrząs. To zbrodnia przygnębiająca, każąca pytać: jak to się mogło stać? Dlaczego i po co? Czy w Polska jest jeszcze krajem, gdzie bezpiecznie można chodzić po ulicach?

Tę zbrodnię będziemy musieli – my sami i jako społeczeństwo – jakoś przepracować, zrozumieć. Nie mamy innego wyjścia. Jednak wiele z tych i podobnych pytań znajduje już po kolei swoje odpowiedzi.

Wiadomo już, że zawiodła ochrona wydarzenia, na którym dokonano tego morderstwa. Wiadomo że dokonał go chory psychicznie człowiek jako urojoną zemstę za swoje „krzywdy”. Wiadomo, że był on bardzo brutalnym, wypuszczonym zaledwie kilka tygodni temu z więzienia kryminalistą. Wiadomo, że nie sprowokował tej zbrodni ani dobroczynny, pokojowy i radosny charakter gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, ani śp. prezydent Adamowicz jakimkolwiek swoim działaniem czy słowem. Wiadomo w końcu, a przynajmniej żadne przesłanki nie uprawniają do takich hipotez, że na dokonanie tej zbrodni nie miały wpływu ani poczynania naszych polityków, ani ich wypowiedzi, ani istniejące w Polsce podziały społeczne, ani tzw. język nienawiści. Nie ma też jakichkolwiek podstaw do twierdzeń, że był to mord na czyjeś zlecenie, także polityczne. Tu warto napomknąć, że szczytem naiwności jest branie na serio wykrzykiwań mordercy, że za swoje „cierpienia” mścił się na Platformie Obywatelskiej. Za swoje poprzednie występki dostał on za czasów rządów PO śmiesznie niski wyrok, poza tym Paweł Adamowicz od pewnego już czasu do PO nie należał.

Dosłownie wszystko wskazuje na to, że była to POSPOLITA ZBRODNIA, jakich na całym świecie zdarza się mnóstwo, tyle, że NA NIEPOSPOLITYM CZŁOWIEKU i w niepospolitych okolicznościach. I dlatego wstrząsa ona polskim społeczeństwem bardziej, niż np. zabicie w zeszłym roku – jak się szacuje – 42 mln nienarodzonych dzieci.

Czy mamy więc tą wstrząsającą zbrodnią przejąć się, zapłakać? Oczywiście tak! Czy mamy modlić się w intencji śp. prezydenta Adamowicza oraz za jego pogrążonych w rozpaczy bliskich? Oczywiście tak! Tak samo zresztą, za wszystkich innych tragicznie zmarłych, jak za wszystkie inne ofiary wszelkich zbrodni czy przemocy. I tu prezydent Adamowicz nie jest ani lepszy, ani gorszy od kogokolwiek. Mamy modlić się za wszystkich, troszczyć o wszystkich, współczuć i pochylać się nad wszystkimi, którzy tego potrzebują. Jakie kto ma poglądy, sympatie polityczne – to nie ma żadnego znaczenia.

Problem pojawia się, kiedy taką zbrodnię zaczynamy traktować instrumentalnie. I z tym właśnie mamy – na szczęście w ograniczonym stopniu, ale jednak – do czynienia.
Oburzające, szkodliwe dla nastrojów społecznych, a przede wszystkim kompletnie nieuzasadnione jest mieszanie w tę „pospolitą zbrodnię na niepospolitym człowieku” polityki. I w tym względzie, choćby w mediach, już wydarzyło się wiele złego.

Niestosowne i złe jest obwinianie PiS za śmierć śp. Pawła Adamowicza, nazywanie tego mordu „zbrodnią polityczną” czy „bez wątpienia aktem terroru kryminalnego o podłożu politycznym”. I porażające jest, że tych zwrotów na łamach dwóch czołowych, polskich gazet użyli ich redaktorzy naczelni. Ale równie złe jest przypominanie przez niektóre media w kontekście tej zbrodni – właśnie w momencie, kiedy Polacy próbują po tym mordzie ochłonąć – o używanym w dyskursie publicznym języku nienawiści. Lamenty nad podziałami społecznymi w kontekście zbrodni gdańskiej mogą – paradoksalnie – tylko rozbudzić emocje i w sytuacji, kiedy trzeba wyciszyć to, co nas dzieli, przypomnieć, jak jest źle.
Ta „pospolita zbrodnia na niepospolitym człowieku” dokonała się nie z powodu naszych podziałów i języka nienawiści, ale zupełnie niezależnie od nich. Tymczasem apelowanie o opamiętanie, rezygnację z podziałów, języka nienawiści akurat w tym momencie, kiedy zmagamy się z traumą po zamordowaniu Pawła Adamowicza, fałszywie wiąże rzeczywistość polskich podziałów z gdańską zbrodnią. W konsekwencji można odnieść mylne wrażenie, że coś jest na rzeczy i ten mord nie był wynikiem jedynie „cierpieniach” chorego psychicznie nożownika-kryminalisty.

Jak więc mądrze możemy przeżywać traumę po gdańskim mordzie?

Ta zbrodnia potrzebuje naszej powściągliwości i zadumy, a dotknięci nią – modlitwy. I nie minuty, ale godzin, a nawet dni ciszy. Ktoś naprawdę mądry komentując bieżące wydarzenia napisał, że spiralę nienawiści podkręca się przez szukanie winy w innych i przypominanie przykładów nienawiści, a przerywa się przez milczenie, modlitwę i odpłacanie dobrem za zło.

Warto tą drogą pójść.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent polonistyki UW, dziennikarz. Współtworzył w Lyonie kwartalnik „Chemin Neuf” (potem „FOI”). W „Idziemy” od pierwszego numeru tygodnika. Od lutego 2017 r. członek Rady Programowej Polskiego Radia S.A.



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -