24 stycznia
piątek
Felicji, Franciszka, Rafała
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Lekcja Morawieckiego

Ocena: 0
723

W marcu w ambasadzie Węgier w Warszawie odbyła się uroczystość odznaczenia marszałka seniora Kornela Morawieckiego Krzyżem Średnim Orderu Zasługi Węgier. To odznaczenie wysokiej rangi, a waga samego gestu została podkreślona za sprawą udziału w ceremonii Viktora Orbana, przebywającego wówczas z wizytą w Warszawie. „Bardzo rzadko zdarza się, by człowiek stał naprzeciwko żywej księgi historii” – mówił Orban, przywołując charakterystyczne zdarzenie z 1984 r., gdy półoficjalnie studiował, wraz z przyjaciółmi, działalność różnych grup opozycyjnych w Europie Środkowo-Wschodniej.

„Kiedy pytałem swojego ówczesnego profesora, który nurt polskiej opozycji jest najbliżej nas, wówczas usłyszałem, że Morawiecki, to jest nasz człowiek” – podkreślił Orban, cytując prawdopodobnie prof. Wacława Felczaka, dziś patrona Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej. Bo rzeczywiście Kornel Morawiecki był wówczas fenomenem; jak słusznie zauważyła podczas ostatniego Festiwalu Niepokorni-Niezłomni-Wyklęci reżyser Maria Dłużewska, w latach 80. należąca do Solidarności Walczącej, gdy inni myśleli o uchylaniu drzwi do wolności, on chciał je wyważać. Nie dlatego, że był szalony, ale dlatego, że widział sprawy jaśniej niż wszyscy inni. Podobnie było w 1989 r., gdy nie miał wątpliwości, że okrągły stół jest taktycznym błędem, bo szybko słabnącą komunę można po prostu obalić.

W czasie wspomnianej uroczystości przeprowadziłem swoją ostatnią rozmowę z marszałkiem seniorem. Zapytałem, jak widzi nadchodzące wybory, zarówno europejskie, jak i krajowe. Kornel Morawiecki odpowiedział: „Wybory europejskie nie są jednak kluczowe, one nie zmienią całej topografii politycznej. Ale wybory jesienne, do parlamentu polskiego, już tak. Chciałbym, by zasadniczy kurs nie uległ zmianie, by ta zmiana, która polega na większej solidarności, na większej wrażliwości społecznej, utrzymała się. Ta zmiana jest dla mnie bardzo ważna”. Dodawał, że „to jest pierwszy po okrągłym stole rząd, który próbuje włączyć do obiegu wykluczone masy ludzkie. Chce im dać więcej wolności, więcej podmiotowości społecznej”.

I były to istotne słowa, bo dla założyciela Solidarności Walczącej, właśnie solidarność przez małe „s” była istotą „Solidarności” przez duże „S”. Patrząc z tej perspektywy, można powiedzieć, że Morawiecki senior wygrał. Odszedł tuż przed wyborami, które prawdopodobnie potwierdzą trwałość zmiany w kierunku solidaryzmu, w kierunku troski o spójność społeczną. Choć trzeba uczciwie powiedzieć, że gdyby go zapytać, miałby również długą listę zarzutów do obecnej władzy. „Jednego, czego mi tu brakuje, to pewnego rodzaju wymagania od ludzi. Bo nie powinno się tylko dawać, ale powinno się także czegoś chcieć. Rząd nie jest od dawania, rząd jest od organizowania aktywności ludzkiej” – mówił we wspomnianym wywiadzie.

Zapytałem wówczas Kornela Morawieckiego także o Węgry, rządzone przez ostatnią dekadę przez ekipę Orbana. Odpowiedź była również ciekawa: „Uważam, że w Europie brakuje różnorodności. Europa swoją siłę czerpała nie tylko z jedności, ale również z różnicy. Miała podstawową jedność, chrześcijańską, ale także wiele różnych wymiarów już nie tak jednolitych. Wiemy przecież, jak inny od pozostałych jest język węgierski, jak różna jest ich kultura. Bardzo się cieszę, że premier Orban idzie swoją oryginalną, własną drogą. Ta droga przyda się Europie, przyda się Węgrom, przyda się Polsce. To jest bardzo potrzebne. Nie jest jestem za Europą jednej prędkości, jestem za Europą wielu prędkości. Nie chcę, by to był jeden, szybko pędzący pociąg europejski”. Można powiedzieć, że Kornel Morawiecki mówił Janem Pawłem II, który podkreślał, że każdy naród jest inny i że ta odmienność stanowi skarb ludzkości. Znów: widział coś, czego nie widzą ludzie dążący do w istocie totalitarnego Gleichschaltung, ujednolicenia wszystkiego i wszystkich na jedną modłę, często, paradoksalnie, pod hasłem „tolerancji” i „różnorodności”.

Najwięcej o Kornelu Morawieckim powiedziała nam jednak scenka z okresu batalii o reformę wymiaru sprawiedliwości, gdy grupka zwolenników KOD zaatakowała marszałka seniora, blokując drogę i skandując głośno: „Będziesz siedział”, „Bandyta”, „Łajdak”. Zapytany przez reportera, czy nie jest mu przykro, Morawiecki odpowiedział: „Jestem zmartwiony, że między nami Polakami dochodzi do takich sytuacji, kiedy chcę wyjść z sejmu, to nie mogę normalnie wyjść”. W tych agresywnych działaczach KOD widział przede wszystkim Polaków. Powinniśmy nauczyć się tak myśleć.

 

Idziemy nr 40 (729), 6 października 2019 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 24 stycznia

 Zmiłuj się, Boże, zmiłuj się nade mną
Dziś w Kościele: piątek, II tydzień zwykły, wspomnienie  św. Franciszka Salezego, biskupa  i doktora Kościoła, patrona dziennikarzy
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): 1Sm 24,3-21; Ps 57 (56),2.3-4.6.11; Mk 3,3-19
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane komentarze



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -