23 października
wtorek
Marleny, Seweryna, Igi
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kułacy XXI wieku

Ocena: 5
1265

Rano Parlament Europejski oskarżał polskie społeczeństwo o „faszyzm”, po południu odbył zaś rocznicową debatę o „spuściźnie totalitarnej rewolucji bolszewickiej w Rosji”. W czasie tej debaty poczułem się o dwadzieścia parę lat młodszy. Wtedy od polityków Unii Demokratycznej i publicystów „Gazety Wyborczej” bez przerwy słyszałem, że prawdziwymi spadkobiercami komunizmu nie są postkomuniści, ale zwolennicy dekomunizacji. Teraz od wiceprzewodniczącego Fransa Timmermansa dowiedziałem się, że kontynuatorów Lenina trzeba szukać nie wśród obrońców Związku Sowieckiego czy miłośników marksizmu, ale wśród „populistów”, prawicowych krytyków władz i polityki Unii Europejskiej.

Wiceprzewodniczący PE mówił to, wskazując ręką na prawicę, po czym zasiadł i cierpliwie słuchał przemawiających dokładnie naprzeciwko niego komunistów, na przykład posłanki Eleonory Forenzy. Jako „feministka i komunistka” protestowała przeciwko „haniebnemu łączeniu komunizmu i nazizmu pod wspólną etykietką totalitaryzmu” i wychwalała dzień, w którym, wraz z zajmującą Pałac Zimowy Gwardią Czerwoną, na scenę historii „wkroczyli robotnicy”. Gloryfikowała władzę sowiecką, która natychmiast po rewolucji zalegalizowała aborcję, gwarantując w ten sposób „prawo kobiet do decydowania o sobie”. Przypomniała, że Aleksandra Kołłątaj, rzeczniczka tej polityki, jako pierwsza kobieta w Europie weszła do rządu.

Pan Timmermans słuchał tego ze zrozumieniem, a w swym krótkim słowie końcowym ponownie zaatakował „populistów ograniczających władzę sądowniczą”. I ani słowem nie zdobył się nie tylko na „zdecydowane potępienie”– jak po Marszu Niepodległości zażądał od Polski Parlament Europejski – ale nawet na jakąkolwiek reakcję czy dezaprobatę wobec otwartych pochwał pod adresem bolszewizmu, których przed chwilą wysłuchał.

„Folwark zwierzęcy” uważałem zawsze za dość banalną metaforę komunizmu, ale czasami znaki najprostsze pokazują najwięcej. Ciągle nam się opowiada o niedyskryminacji i „równości”, a komuniści, jak byli, tak są „równiejsi”. Bo ich rewolucja ciągle trwa. Zgodnie z radą Lenina, który przestrzegał przed „dziecięcą chorobą lewicowości” – jej kierownikom nie chodzi o nazwy. Ale społeczeństwo, które zatrze różnice między małżeństwem a konkubinatem, rodzicami a dziećmi, mężczyzną a kobietą, obywatelem a imigrantem, które „wymiecie wszelki ślad przeszłości” – pozostaje ciągle ich celem.

I cel ten, tak jak sto i siedemdziesiąt lat temu, godzi przede wszystkim w lud, w zwykłe życie ludzi. Tyle że dziś wrogiem, którego należy zmieść, by nie zagradzał drogi promiennej przyszłości, już nie jest leninowski „kułak-krwiopijca”, który nie chce oddać odziedziczonej ojcowizny; chłopi mało gdzie – poza Polską i Grecją – przetrwali jako klasa społeczna. Dziś wrogiem postępu jest „nacjonalistyczny populista”, który uparcie trzyma się praw narodu i nie zamierza rezygnować z suwerennych kompetencji swojego państwa.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Poseł do Parlamentu Europejskiego, prezes Prawicy Rzeczypospolitej. W latach 2005-2007 marszałek Sejmu.



Najczęściej czytane komentarze

 

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -