18 listopada
poniedziałek
Romana, Klaudyny, Karoliny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kukiz i spółka

Ocena: 0
905

Niemożliwe stało się możliwe. Paweł Kukiz i jego najbliżsi współpracownicy wystartują z list Polskiego Stronnictwa Ludowego. Na wspólnej konwencji wyborczej Kukiz wiwatował na cześć Władysława Kosiniaka-Kamysza, a on na cześć Kukiza. „Wyprowadzimy Polskę z rynsztoku kłamstwa i obłudy, w który wywlekli nas ci, którzy niestety często największe frazesy mają na ustach, ale później nie potrafią ich zrealizować” – zadeklarował lider PSL, a jego nowy sojusznik sypał komplementami: „Po tym wystąpieniu Władka, to nie wiem co powiedzieć. Tak rewolucyjny program i tezy stawiają mnie w roli mniejszego rewolucjonisty”.

Wcześniej były przeprosiny. Bo w 2015 r. Paweł Kukiz stwierdził, że PSL to „organizacja przestępcza”. Teraz, zapewne by w ogóle móc zasiąść do stołu negocjacyjnego z ludowcami, wycofał się ze swoich słów: „Chciałem bardzo serdecznie przeprosić PSL. Bo przez cztery lata pan prezes i PiS mieli absolutnie wszystkie instrumenty, by potencjalnych przestępców zatrzymać. Skoro nikogo nie zatrzymano, nikt nie siedzi, to znaczy, że się bardzo mocno myliłem w tej ocenie. Jeszcze raz przepraszam. Tyle.” Ach, gdyby to było takie proste: jak ktoś skazany to winny, a jak nieskazany – to niewinny i szlachetny. Sprawa jest bardziej złożona, Kukiz doskonale o tym wie, ale wybrał, jak wybrał.

Wybrał jednak nie teraz, ale znacznie wcześniej. Po wyborach sprzed czterech lat: prezydenckich, w których zdobył ponad 20 proc., i parlamentarnych, gdy zdobył 8,81 proc. głosów, co dało mu 42 mandaty poselskie. To było bardzo, bardzo dużo, wydawało się, że nie sposób tego zmarnować. I że będzie to trwały element sceny politycznej, owa wyśniona przez tak wielu prawica wolnościowa. Kukizowi udało się jednak roztrwonić niemal wszystko. Dziś ma w ręku 2, może 3 proc. wyborców i nadzieję, że może niektórzy z nich poprą jego ludzi i jego samego na listach PSL, bo nazwy Kukiz na liście wyborczej nie będzie. Przy odrobinie szczęścia będzie w kolejnym sejmie. I chyba tego właśnie chce najbardziej.

Nawet nie po to, by sprawować władzę, ale by być, by móc przemówić, krzyknąć, sypnąć bon motem. Kukiz chce głosić swoje przesłanie. Nie chce natomiast budować struktur, organizować, koordynować, kierować. Może czuje, że nie jest w tym najlepszy, a może po prostu to wszystko, cała ta praca organizacyjna, go nudzi? W każdym razie przed tym właśnie, przed tą ciężką orką, konsekwentnie uciekał, przeganiając tych wszystkich, którzy alarmowali, że bez pieniędzy, bez kadr, bez lokalnych biur nie da się na dłuższą metę utrzymać na politycznej powierzchni.

Żeby było jasne: ja tego nie potępiam. Są ludzie, którzy nie nadają się na liderów partii, nie nadają się na partyjnych żołnierzy, a mimo to mogą być przydatni w parlamencie. Ważne, by idąc po miejsce blisko trybuny, po przepustkę do kolejnych czterech lat w mediach i parlamencie, nie zaprzeczali i sobie, i temu, co głosili przez lata. Sojusz z PSL jest już poza tą granicą. Bo choć Kukiz twierdzi, że to już inne PSL, że Kosiniak-Kamysz krok po kroku sprząta partię z różnych patologii, to jednak własnego DNA zmienić nie sposób. Idąc z ludowcami, Kukiz zrobił z własnego przesłania – ostentacyjnie antysystemowego, cokolwiek to naprawdę znaczy – zwykły kabaret. Wystarczy zajrzeć do internetu, by zrozumieć, jak bardzo rozczarował swoich zwolenników, zwłaszcza tych młodych, tak niechętnych zwykłemu politykierstwu. Cóż dopiero tak bezprecedensowemu wistowi jak start antysystemowca z zielonej listy do sejmu.

Lekcja z tego jest prosta: polityka to nie tylko idee i hasła, i nawet nie tylko konkretne pomysły. Polityk może zmienić świat, jeśli potrafi zapanować nad rzeczywistością na kilku poziomach równocześnie. Musi być idea, wręcz filozofia, ale muszą być także struktury, ludzie, instytucje, plan. Muszą być świeże myśli, ale także umiejętność załatwiania konkretnych, często drobnych, czasem brzydkich spraw. Tylko wówczas wszystko ma ręce i nogi. Jeśli tego nie ma, jeśli jest tylko zapał, a do tego człowiek nie wyciąga wniosków, zaangażowanie jest zwykłą stratą czasu. Czasem, niestety, także potężnym rozczarowaniem i lekcją cynizmu. Lekcją tak bolesną, że – bywa – najzacieklejsi antysystemowcy stają się pozbawionymi złudzeń koniunkturalistami.

 

Idziemy nr 34 (723), 25 sierpnia 2019 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 18 listopada

Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła.
Dziś w Kościele:
+ poniedziałek, XXXIII tydzień zwykły, wspomnienie obowiązkowe bł. Karoliny Kózkówny,dziewicy i męczennicy
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): 1Mch 1,10-15.41-43.54-57.62-64; Ps 119,53.61.134.150.155.158; Łk 18,35-43
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Nasze patronaty

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -