18 sierpnia
piątek
Ilony, Bronislawa, Heleny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kto się wtrąca?

Ocena: 0
443

Wielokrotnie byłem pytany, czy przypominanie orędzia z Fatimy nie jest wtrącaniem się Kościoła w politykę. W orędziu tym zawarte są bowiem stwierdzenia o Rosji, która musi zostać poświęcona Niepokalanemu Sercu Maryi. Wtedy kraj ten ma się nawrócić i świat zazna pokoju. Bez tego Rosja rozszerzy swoje błędne nauki po świecie, doprowadzi do prześladowania Kościoła i do wojny. Tak bezpośrednie odniesienia do spraw politycznych nie pojawiały się we wcześniej uznanych objawieniach maryjnych. Stanowiły problem nawet dla samych biskupów i papieży.

Pius XI, do którego prośba o poświęcenie świata i Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi trafiła w 1929 r., nie zareagował na nią m.in. dlatego, że w Rosji trwały właśnie represje stalinowskie przeciwko chrześcijaństwu. Równolegle w Meksyku masońskie rządy doprowadziły do krwawych prześladowań Kościoła i do ludowego powstania przeciwko nim, znanego jako Cristiada. Papież nie chciał jeszcze bardziej drażnić ateistycznych rządów i prowokować większych prześladowań.

Prośby Matki Bożej z podobnych względów nie spełnił wprost także Pius XII. W roku 1942 poświęcił Niepokalanemu Sercu Maryi narody świata, unikając jednak wspomnienia o Rosji. W obliczu trwającej wojny nie chciał bowiem dawać argumentów propagandzie niemieckiej. Wskazanie na błędy Rosji byłoby odebrane jako opowiedzenie się po stronie Niemiec. Zresztą z manipulacjami przedstawiającymi Piusa XII jako błogosławiącego oddziały Wehrmachtu mieliśmy do czynienia przez cały okres komunizmu. Co prawda papież ten w 1952 r., w czasie zimnej wojny powtórzył akt poświęcenia świata, wymieniając w nim także „wszystkie narody Rosji”, ale s. Łucja uznała prośbę za niespełnioną, ponieważ zabrakło w tym akcie łączności ze wszystkim biskupami świata.

Nadzieje na międzynarodowe odprężenie sprawiły, że do sprawy nie wracał Jan XXIII – autor encykliki Pacem in terris. Jako pierwszy z papieży poznał treść trzeciej tajemnicy fatimskiej i postanowił o jej utajnieniu. Znacząca zmiana zaszła dopiero za czasów Jana Pawła II. Ale też nie od razu. Papież zza żelaznej kurtyny nie interesował się objawieniami fatimskimi. Dopiero zamach na jego życie 13 maja 1981 r. odmienił wszystko. „Jedna ręka strzelała, a inna prowadziła kulę” – powiedział wtedy papież, komentując swoje cudowne ocalenie. W rocznicę zamachu odbył dziękczynną pielgrzymkę do Fatimy i zawiózł tam kulę, która miała go zabić. Pocisk, ku zaskoczeniu wszystkich, okazał się jakby dopasowany do korony Matki Bożej.

Zamach na św. Jana Pawła II miał miejsce, gdy płk Ryszard Kukliński przekazywał władzom USA kolejne informacje o planach wojennych ZSRR, w których broń atomowa miała być użyta w podboju Europy Zachodniej. W Polsce od sierpnia 1980 r. działała Solidarność, ale trwały już przygotowania do stanu wojennego. Szykowało się światowe przesilenie. Papież wiedział o tym, choćby z rozmów z Ronaldem Reganem. Jeszcze w 1983 r., podczas drugiej pielgrzymki do Polski próbował rozmawiać z gen. Jaruzelskim o konieczności dialogu z narodem. Jedynym tego efektem było zniesienie 22 lipca 1983 r. stanu wojennego. Aż w końcu 25 marca 1984 r. Jan Paweł II postawił wszystko na jedną kartę. W Bazylice św. Piotra, w łączności ze wszystkimi biskupami świata zawierzył świat i Rosję Niepokalanemu Sercu Maryi.

Odtąd sprawy potoczyły się szybko. Na spotkaniu przywódców Układu Warszawskiego wiosną 1985 r. Michaił Gorbaczow zapowiada, że państwa satelickie w sprawach wewnętrznych nie mogą dalej liczyć na „bratnią pomoc”. Jesienią gen. Jaruzelski przy okazji pobytu w siedzibie ONZ w Nowym Jorku spotyka się z przedstawicielami międzynarodowej finansjery, szukając wyjścia z beznadziejnej dla siebie sytuacji. Pod wpływem tego spotkania dojrzewa decyzja o transformacji w bloku wschodnim, która ma się zacząć eksperymentalnie od Polski. Komunizm zaczyna się kruszyć. Znakiem wiary, że dokonało się to w 1989 r. za sprawą Matki Bożej, jest fragment zburzonego muru berlińskiego, ustawiony przed sanktuarium fatimskim.

Czy można mieć żal do Boga, że wtrącił się w politykę i w ludzką historię? Nie pierwszy raz zresztą? Najbardziej wtrącił się, gdy Jego Syn stał się człowiekiem – znowu przy współudziale Maryi. Taki jest Jego wybór, żeby przez Nią się wtrącać. I nikt Mu wtrącać się w nasze dzieje zabronić nie może. Choć wielu pewnie by chciało.

 

Idziemy nr 21 (607), 21 maja 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Redaktor naczelny tygodnika "Idziemy"
henryk.zielinski@idziemy.com.pl



SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły