7 grudnia
sobota
Marcina, Ambrożego, Teodora
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Krajobraz powyborczy

Ocena: 0
704

Prawo i Sprawiedliwość wywalczyło większość w sejmie, ale straciło senat. Zdobyło rekordową liczbę głosów i rekordowo wysokie poparcie liczone w procentach, ale jednak mniej, niż się spodziewało. Szeroko zakrojone programy społeczne zmobilizowały miliony ludzi, którzy wcześniej na wybory nie chodzili, ale do urn masowo poszli także przeciwnicy rządu. Z punktu widzenia obozu rządzącego krajobraz po wyborach jest słodko-gorzki, a przyszłość wygląda niezwykle ciekawie.

PiS liczyło na coś w rodzaju „momentu konstytucyjnego” –na takie zwycięstwo, które dałoby jednoznaczny, bezdyskusyjny, zapierający dech w piersiach mandat do głębokich zmian. Wyborcy dali co prawda przyzwolenie na dalsze rządy, ale jednak nie postawili tej kropki nad „i”, która pozwalałaby na nowe otwarcie, na ostateczne zamknięcie poprzedniej epoki politycznej. Być może w naszym systemie politycznym jest to po prostu niemożliwe. W sytuacji, gdy o poparcie walczy pięć komitetów wyborczych, uzyskanie połowy głosów przez jeden z nich jest arcytrudne, a im wyższe wyniki osiąga jakaś partia, tym trudniej o kolejne procenty. Zwłaszcza na poziomie powyżej 40 punktów robi się gęsto: każdy zwrot ku centrum odsłania prawą flankę, i odwrotnie. Nie jest przypadkiem, że najpotężniejsze partie zachodnie w swoich najlepszych latach zdobywały właśnie tyle: – 41, 42, 43 proc. głosów. W Polsce do tej pory rekord należał do Platformy – 41,5 proc. głosów w 2007 r.

Ale PiS będzie szukać przyczyn. Czy zaszkodził zbyt jednoznaczny przekaz TVP? Ale z drugiej strony, czy przekaz zniuansowany, łagodniejszy stanowiłby realną przeciwwagę dla agresywnego TVN? Może zaszkodziły mocno nagłaśniane przez media skandale? A może zapowiedź szybkiego podwyższenia płacy minimalnej przestraszyła drobnych przedsiębiorców? Partia rządząca będzie szukać przyczyn pewnego rozczarowania, co już zapowiedział Jarosław Kaczyński. Pierwsze wypowiedzi wskazują, że PiS zastanowi się, co zawiodło w komunikacji ze społeczeństwem. Bo PiS uważa, że odnosiło spektakularne sukcesy niemal na każdym polu, i powinno zostać mocniej docenione. Ale wyniki tej refleksji poznamy dopiero za jakiś czas; w takich sytuacjach Kaczyński działa zazwyczaj ostrożnie. Teraz musi także ocenić nowy układ sił w ramach Zjednoczonej Prawicy; wybory przyniosły bowiem sukces zarówno Porozumieniu Jarosława Gowina, jak i Solidarnej Polsce Zbigniewa Ziobry. Oba te ugrupowania wprowadziły po kilkunastu posłów.

Opozycja świętuje zdobycie senatu, który stanie się dla niej symbolicznym „Piemontem”, z którego będzie chciała wyruszyć po pełnię władzy. Na pewno utrata „izby refleksji” utrudni PiS rządzenie; przyjmowanie ustaw będzie trwało znacznie dłużej, nie będzie też można już tak szybko i płynnie reagować na kryzysy, koszt prestiżowy także jest dość wysoki. Warto jednak zauważyć, że na drodze PiS do wyższego zwycięstwa w sejmie stanęły nie Platforma i nie SLD, ale lekceważone PSL i Konfederacja, a więc partie, które również odwołują się do konserwatyzmu i nie kojarzą się wyborcom z „totalną opozycją”. W tym sensie Grzegorz Schetyna swojego planu politycznego nie zrealizował. Wynik PO jest zresztą na tyle słaby, że partię tę czekają potężne wstrząsy.

W maju wybory prezydenckie, i to one za chwilę skupią na sobie całą uwagę. Przeciwko Andrzejowi Dudzie wystartują zapewne Robert Biedroń i Małgorzata Kidawa-Błońska. Obecny prezydent jest faworytem, ale 13 października pokazał, że siły PiS i anty-PiS w szerszym ujęciu wciąż są wyrównane i że bój o prezydenturę będzie zażarty.

Każde wybory otwierają nowy etap, każda kadencja parlamentu jest inna. Dziś najważniejsze jest to, że Polacy dali PiS zgodę na dalsze reformy, że nie przerwali zmian w pół drogi. Inna sprawa, że partia Kaczyńskiego musi intensywnie myśleć nad tym, jak mądrze wykorzystać kolejne cztery lata. Bo wynik wyborów – choć z perspektywy historycznej imponujący – to jednak jest także ostrzeżeniem, że bez nowych pomysłów, nowych idei i nowych sposobów działania za cztery lata obronienie władzy będzie bardzo trudne. Programy socjalne stracą znaczną część swojej politycznej mocy, kolejne bitwy upuszczą trochę krwi, a na scenie pojawią się kolejne setki tysięcy młodych wyborców, zapewne – niestety – bardziej lewicowych niż obecna przeciętna.

Rządząca prawica ma więc nad czym dumać. Ale parę dni może się pocieszyć, bo przecież jeszcze w kwietniu droga do samodzielnej większości wydawała się mrzonką.

 

Idziemy nr 42 (731), 20 października 2019 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 7 grudnia

Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie".
Dziś w Kościele:
+ czwartek, I tydzień Adwentu, wspomnienie św. Ambrożego, biskupa i doktora Kościoła
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 30,19-21.23-26; Ps 147,1-6; Mt 9,35-10,1.5.6-8
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Nasze patronaty


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -