18 stycznia
sobota
Piotra, Małgorzaty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kościół domem?

Ocena: 4.8
1049

Papież Franciszek często powtarza, że Kościół powinien być domem z otwartymi drzwiami, domem dla wszystkich. A Jan Paweł II w swoim liście – „testamencie”, Novo millennio ineunte, napisał: „Czynić Kościół domem i szkołą komunii: oto wielkie wyzwanie, jakie czeka nas w rozpoczynającym się tysiącleciu…” (nr 43). Z drugiej strony słychać narzekania różnych osób i środowisk, że nie czują się w Kościele jak w domu, bo są przez jego przedstawicieli osądzani i wykluczani…

Analogia do domu przemawia do mnie osobiście. W Kościele czuję się właśnie jak w domu. To nie znaczy, że nie mam żadnych problemów, że wszystko mi się podoba… Ale czyż w domu, w życiu rodzinnym nie ma problemów, napięć, sporów? Moje bardziej świadome bycie w Kościele zaczęło się, kiedy miałem około pięciu lat. Mama zapisała mnie do ministrantów, a ponadto do eksperymentalnej grupy małych dzieci, które były przygotowywane do przyjęcia Komunii Świętej wcześniej niż w drugiej klasie. Pamiętam księży, siostry zakonne z tamtego okresu. Czułem się w kościele parafialnym bezpiecznie, co więcej, czułem się chciany i kochany, jak w domu.

Trzeba jednak zauważyć, że analogia domu ma wiele znaczeń, a poza tym jest wystawiona na różne błędne, jeśli nie przewrotne, interpretacje. Bywa, że rozumie się ją następująco: Kościół nie powinien niczego krytykować, niczego nie wymagać, o nic pytać, tylko przyjmować z otwartymi ramionami wszystkich, którzy czegoś od Kościoła oczekują. Bo ponoć Jezus tak robił… Ale to nie jest prawda. Wystarczy przeczytać Ewangelie, aby się o tym przekonać. Gdyby Jezus poklepywał wszystkich po plecach, uważając, by nikogo nie urazić, to nie miałby tylu wrogów i nie zostałby ukrzyżowany. Żyłby długo i szczęśliwie, prowadząc „owocny dialog”.

Skoro chcemy Kościoła-domu, to zadajmy sobie pytanie, co to znaczy dom. Na pewno nie należy mylić domu z hotelem, gdzie płacimy za mieszkanie i ewentualnie za wyżywienie i oczekujemy, że nikt się nie będzie wtrącał do tego, kiedy wychodzimy, a kiedy wracamy. Stajemy się częścią konkretnego domostwa w określony sposób i na określonych zasadach. Dom to wspólnota, która nie może jednak istnieć bez poszanowania pewnych zasad i reguł. Analogia otwartych drzwi też ma swoje granice. Bo jedną rzeczą jest dom gościnny, a zupełnie inną mieszkanie zamienione w melinę, gdzie o każdej porze dnia i nocy mogą pojawić się mało sympatyczne typy. Dom to także intymność. A intymność potrzebuje, by drzwi pozostawały niekiedy zamknięte.

Do Kościoła nie można było wejść ot, tak sobie, na swoich zasadach, bez szczerego przyjęcia wiary Kościoła. Sakramenty nigdy nie były dla kogokolwiek, kto właśnie wpadł z ulicy i wyraził ochotę, by wziąć udział w jakimś rycie. Od początku w Kościele istniała pewna dyscyplina, zasady postępowania. Także trwanie w Kościele wymagało i wymaga posłuszeństwa. Paweł Apostoł w Pierwszym Liście do Koryntian odnosi się do sytuacji, że jakiś członek Kościoła „żyje z żoną swego ojca” (5,1). Stanowczo domaga się wykluczenia takiego człowieka ze wspólnoty. A na końcu stwierdza, by nie przestawać z takim, co „nazywając się bratem, w rzeczywistości jest rozpustnikiem, chciwcem, bałwochwalcą, oszczercą…”. „Z takim nawet nie siadajcie wspólnie do posiłku” (5,11) – podkreśla.

Jednocześnie wykluczeni z Kościoła z powodu swoich ciężkich grzechów są wzywani do powrotu. Kościół modli się za nich, poleca ich Bożemu miłosierdziu. Powrót i ponowne wejście na pełnych prawach do widzialnej wspólnoty wymaga jednak spełnienia pewnych warunków. Są to de facto warunki sakramentu pojednania: wyznanie grzechów, żal, postanowienie poprawy, zadośćuczynienie. Kościół jest powszechnym domem, by głosi wszystkim Chrystusa i zaprasza do stania się członkiem Jego Mistycznego Ciała, a dla tych, którzy upadli, ma słowo miłosiernego pouczenia. Ale nie jest meliną.

Bywa, że w domu czujemy się źle. Trzeba się wówczas zastanowić, czy problem nie tkwi w nas. Ale może być też tak, że sprawa jest bardziej skomplikowana. Trzeba wtedy cierpliwie rozmawiać, próbować mądrze coś zmienić, inaczej ustawić. Jednak bez robienia rewolucji, bo te budowaniu domostwa nie służą.

 

Idziemy nr 45 (734), 10 listopada 2019 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziekan Wydziału Teologicznego Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 18 stycznia

Jezus rzekł: «Pójdź za Mną!» Ten wstał i poszedł za Nim
Dziś w Kościele: sobota, I tydzień zwykły, dzień powszedni
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): 1Sm 9,1-4.17-19 i 10,1; Ps 21 (20),2-3.4-5.6-7: Mk 2,13-17
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -