9 lipca
czwartek
Lukrecji, Weroniki, Zenona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Koniec iluzji

Ocena: 3.75
1713

Wystarczyło kilka tygodni poważnego powszechnego zagrożenia, by wszechmoc i potęga Unii Europejskiej okazała się po prostu złudzeniem. Przywrócenie granic zajęło poszczególnym rządom parę godzin. W obliczu epidemii nikt w Brukseli nawet nie próbuje wypowiadać słowa „solidarność”. Każdy rząd radzi sobie sam, a najbardziej dotknięte Włochy nie ukrywają żalu, że nikt nie pospieszył im z pomocą. Nawet komentatorzy niekojarzeni z prawicą zwracają uwagę, że coś jest nie tak. „Jak to jest, że pomocy Włochom udzielają Chiny, a nie Unia Europejska? W takich chwilach widać, że to głównie projekt biznesowy. Jak coś walnie, to radź sobie sam. Ewentualnie puścimy cię w skarpetkach, jak Niemcy Greków po kryzysie” – ocenił Jan Śpiewak. Obrońcy dobrego imienia Unii odpowiadają, że nie ma ona kompetencji w sferze służby zdrowia, więc nie może wiele zrobić. Można odpowiedzieć: w sferze sądownictwa też nie, a nie przeszkadzało to Brukseli nękać i karać naszego państwa przeprowadzającego konieczne, uzasadnione i zgodne z konstytucją reformy.

Kryzys o dużej skali zazwyczaj pokazuje świat takim, jakim jest. To państwa narodowe są wciąż podstawą europejskiej konstrukcji, i to ich kondycja decyduje o wszystkim. Gdy epidemia już minie – a minie, bo w krajach azjatyckich weszła już w fazę gasnącą – trzeba będzie ponownie przemyśleć pojęcie bezpieczeństwa narodowego. Te dni pokazują, że powinniśmy traktować je znacznie szerzej niż dotychczas. To nie tylko armia i służby specjalne; to także żywność, zapasy, zdolności produkcyjne, system służby zdrowia i jego maksymalny potencjał, administracja państwowa (w tym sanitarna). Przykładowo, gdyby nie fakt, że mamy Orlen, Polfę i LOT, nasz rząd nie mógłby uruchomić produkcji środków dezynfekcyjnych, nie mógłby też ściągać obywateli, którzy utknęli poza granicami; mógłby co najwyżej prosić czy to zagraniczne koncerny, czy też inne rządy. Na tym tle szczególnie niebezpiecznie prezentują się wciąż aktualne propozycje programowe Koalicji Obywatelskiej, która chce likwidacji wojewodów, a w niektórych dokumentach analitycznych idzie jeszcze dalej, myśląc o zniesieniu ministerstw edukacji, nauki, gospodarki, rodziny, rolnictwa i sportu oraz o likwidacji jednolitej dla całego kraju służby zdrowia. Można i należy stawiać pytanie, czy politycy, którzy składali tak groźne dla nas wszystkich projekty, mają dziś moralne prawo krytykowania działań rządu.

Z badań wynika, że Polacy bardzo dobrze oceniają działania rządu. Rosną zarówno wskaźniki zaufania dla premiera i ministra zdrowia, jak i notowania PiS oraz prezydenta Andrzeja Dudy. Nieprzypadkowo opozycja – w tym także Donald Tusk – zaczyna wzywać do przełożenia wyborów prezydenckich. Gdyby rządzącym walka z epidemią szła źle, wzywano by do przeprowadzenia głosowania bez względu na wszystko. W tej sprawie trzeba zachować elastyczność, ale jeśli sytuacja będzie w miarę stabilna, to wybory powinny się odbyć w zaplanowanym terminie. Ich przesunięcie rozwibruje całą konstrukcję, i możliwe stanie się wszystko. Pojawią się też skutki gospodarcze, potencjalnie bardzo dotkliwe. Już dziś wiadomo, że utrzymanie zrównoważonego budżetu będzie nie tylko niemożliwe, ale również niecelowe. W sumie rząd stąpa po bardzo kruchym lodzie; wystarczy jeden drobny skandal, jakieś spektakularne, choćby punktowe zaniedbanie – i opinia publiczna może zmienić front.

Gdy opadnie kurz, będzie też można ocenić kondycję cywilizacyjną naszego społeczeństwa. Czy zwyciężą strach i egoizm, czy odwaga i solidarność? Czy studenci medycyny uciekający przed kontaktem z chorymi to zjawisko jednostkowe, czy nowy, smutny standard, pokazujący prawdziwe wartości młodszych pokoleń? Czy to konkretne społeczeństwo broniłoby ojczyzny w razie bezpośredniego zagrożenia, czy też błagałoby o pokój za wszelką cenę? Dla ilu naszych rodaków przymusowa kwarantanna z bliskimi jest także radością z możliwości bycia razem, a dla ilu koszmarem, który może przynieść falę wniosków rozwodowych? Wreszcie – czy niemal puste świątynie to wyraz odpowiedzialności, czy jednak także obraz rozpierzchnięcia się w obliczu zagrożenia? To nie są łatwe pytania, i będą wracały. Nadszedł czas niezwykle niebezpieczny, ale także bardzo ciekawy. Czas, który niesie ze sobą oczywiste zagrożenia, ale także i pewne szanse.


Idziemy nr 12/13 (752/753), 22 marca 2020 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 9 lipca

Czwartek, XIV Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni albo wspomnienie świętych męczenników Augustyna Zhao Rong, prezbitera, i Towarzyszy
Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie.
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Oz 11,1-4.8c-9; Ps 80,2ac.3b.15-16; Mt 10,7-15
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane artykuły


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter