28 lipca
piątek
Aidy, Marceli, Wiktora
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Komunia dla rodziców

Ocena: 0
329

Podobają mi się nowe zwyczaje uroczystości kościelnych polegające na zastrzeżeniu – „bez prywatnych paparazzich”. Pamiętam chrzest starszej córki – choć dzieci przyjmujących ten sakrament było zaledwie troje, wokół rodziców i chrzestnych mrowili się krewni i znajomi pstrykający zdjęcia i kręcący filmy. Uwijali się do tego stopnia, że w momencie chrztu mojego dziecka musiałam się przez nich przeciskać do ołtarza.

Osiem lat później, podczas pierwszej Komunii świętej, był już tylko jeden fotograf i jeden kamerzysta. To pozwoliło mi się skupić na pięknej uroczystości i obserwowaniu dzieci (zwłaszcza mojego!), po raz pierwszy przystępujących do tego sakramentu. Byłam tak na tym skupiona, że nie zrozumiałam komentarza zaniepokojonej mamy: „Zobacz, kamerzysta w ogóle nie kręci naszej klasy!”.

Myślami byłam przy córeczce, która po raz pierwszy całą Mszę świętą spędziła nie przy mnie, ale osobno – w gronie koleżanek i kolegów, przed samym ołtarzem. Zadziwiające! Niepotrzebne były moje upomnienia: „Nie wierć się, nie baw się teraz, nie zaczepiaj siostry, módl się głośno”. Była skupiona, zaangażowana i tylko raz na jakiś czas przesyłała mi uśmiech, z którego wyczytywałam: „Mamo, już nie mogę się doczekać!”.

Wszystkie dzieci zresztą były skupione i miały poczucie ważnej chwili. Jeszcze trzy dni wcześniej na próbie generalnej wydawały się niezborne, rozbrykane, takie dziecinne. A tego dnia nagle jakby wszystkie dojrzały. I nie mówię tylko o tym, że każde wiedziało, kiedy i gdzie wyjść, by wypowiedzieć swoją kwestię – z czego też zresztą wywiązały się doskonale. One wywiązały się z roli Dziecka Bożego, które przychodzi się przytulić i posilić. Czekały na ten moment skoncentrowane i spokojne.

Jeden z chłopców pochwalił się potem młodszemu bratu: „Wiesz, ja dziś przyjąłem komunię. Jestem już mężczyzną!”.

Dzień przed Komunią moja córeczka modliła się: „Panie Jezu, pomóż mi czekać nie na prezenty, tylko na Ciebie”. Dziękuję Ci, Majeczko, za Twoją prostą, czystą wiarę! Dziękuję za wszystkie dociekania – o rzymskich żołnierzy, którzy ukrzyżowali Chrystusa – czy pójdą do nieba, za prośby o opowiadanie w nieskończoność o św. Janie Pawle II i za wyśpiewywanie od rana „Oto jest dzień, który dał nam Pan”. Dzięki Tobie nawracam się każdego dnia!

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.


- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły