20 kwietnia
sobota
Czeslawa, Agnieszki, Mariana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kobiecy "geniusz serca"

Ocena: 4.83333
1283

Miałam nie pisać o Dniu Kobiet, gdyż wywołuje on we mnie mieszane uczucia. Napiszę jednak o echach tego „święta”, bo tak jak było ono obchodzone i nagłośnione w tym roku, to tego nawet czasy komunizmu nie pamiętają. W Berlinie na przykład 8 marca był w tym roku po raz pierwszy dniem świątecznym wolnym od pracy (!), co zostało przegłosowane przez SPD, Lewicę i Zielonych. Nic dziwnego, że przeciwnicy tego – już oficjalnego w stolicy Niemiec – święta mówią o powrocie socjalistycznej tradycji rodem z NRD. Ale komunistyczni dygnitarze mieli chyba nieco inne pojęcie sensu tego dnia i obdarowywali panie kwiatami w dniu 8 marca, aby podkreślić, że reprezentują one płeć piękną oraz wszystko, co ona ze sobą niesie.

Obecnie obchodzimy ten dzień nie wiadomo czemu, skoro aktywiści równości wmawiają nam bez ustanku, że nie ma odmiennych płci i że wszyscy jesteśmy tacy sami. O co więc w tym wszystkim chodzi? Okazuje się, że w ostatnich latach to kobiety zaczęły nakręcać tzw. święto kobiet w celu forsowania swoich postulatów. Nie oszukujmy się: zarówno lewicowym feministkom, jak i postępowym katoliczkom chodzi przede wszystkim o władzę. O władzę w polityce, w biznesie, w Kościele oraz nad życiem poczętym. To główne obszary ich postulatów.

Marsze kobiet, które odbyły się w Warszawie i innych polskich i zagranicznych miastach 8 marca, który jest Międzynarodowym Dniem Kobiet, prezentowały postulaty aborcji na życzenie, swobodnego dostępu do środków antykoncepcyjnych i wczesnoporonnych oraz wolnej miłości. Już kiedyś to było. W tym roku panie z marszu w stolicy Polski postulowały wprowadzenie w Warszawie „Ronda Legalnej Aborcji”. Pod płaszczykiem walki o równouprawnienie kobiet i walkę z przemocą wobec kobiet forsowane są najczęściej postulaty światopoglądowe, bo w dzisiejszych czasach mówienie o dyskryminacji kobiet jest nieco śmieszne.

Od prawie 15 lat Niemcami i całą UE rządzi Angela Merkel, kobieta, bez aprobaty której europejscy liderzy nie mają nic do powiedzenia. Kobieta w roli prezydenta i szefa rządu to rzecz normalna, kobiety sędziowie, prokuratorzy, dziennikarki, prezeski firm – to też już jest. Kobiety już dawno przebiły szklany sufit, a ich obecne postulaty są coraz bardziej niedorzeczne, jak chociażby ten, aby tylko one miały prawo głosowania w wyborach.

Z kolei wśród katolickich feministek jak mantra pojawia się postulat „więcej władzy i stanowisk kierowniczych w Kościele”. Nigdy wcześniej kobiety nie zajmowały tylu stanowisk w watykańskich kongregacjach, kuriach diecezjalnych, biurach prasowych, co obecnie. Ale to nie wystarczy. Katolickie feministki z krajów zachodnich domagają się wejścia na ołtarze w roli kapłanek i „biskupek”, a wszelkie oświadczenia płynące z Watykanu, także z ust papieża Franciszka, że nie ma mowy o kapłaństwie kobiet, trafiają w próżnię. Przy tym wszystkim okazuje się, że to mężczyźni coraz bardziej boją się kobiet, o czym pisze kanadyjski prof. Jordan Peterson, psycholog kliniczny.

Dr Wanda Półtawska, która w ciągu swojego długiego życia zajmowała wiele ważnych stanowisk w strukturach kościelnych i uniwersyteckich, podkreśla, że kobiety mają swoisty „geniusz serca”. I to je odróżnia od mężczyzn. Niestety, zdaje się, że w procesie emancypacji kobiety ów geniusz serca zatraciły. Może przyszła pora na jego odrodzenie, a nie na ciągłą walkę z tym, co już dawno zostało wywalczone. I niekiedy przyniosło więcej zła niż dobra.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -