27 stycznia
poniedziałek
Przybysława, Anieli, Jerzego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Klucz do sukcesu

Ocena: 0
2061
Na kilkanaście dni przed wyborami do Parlamentu Europejskiego mamy polityczną stabilizację: PiS prowadzi, tuż za nią PO, na podium także SLD ze stałym poparciem. Dalej duża niespodzianka: 5-procentowy próg wyborczy przekracza Kongres Nowej Prawicy Janusza Korwin-Mikkego. To właśnie ugrupowanie może okazać się czarnym koniem najbliższego głosowania. Inne walczące o wejście do dużej polityki – Solidarna Polska Ziobry i Polska Razem Gowina – zdobywają w sondażach najwyżej po 2-3 punkty.

Dlaczego spośród tej trójki „politycznych powstańców” – jak powiedzieliby Anglicy – właśnie Korwin zdaje się wykorzystywać szansę? Dlaczego to on może wypełnić zapotrzebowanie na „partię protestu”? Powodów jest kilka: nigdy nie rządził, jest konsekwentny, wyrazisty, umie przyciągnąć uwagę i – to chyba najważniejszy czynnik – swój program sprowadza do właściwie jednego punktu, a więc do walki z podatkami i biurokracją. Nie szkodzą mu nawet wypowiedzi skandaliczne, budowane teoretycznie na żelaznej logice (np. porównywanie „niskich” podatków w Generalnej Guberni z wysokimi w III RP, szyderstwa z niepełnosprawnych), a świadczące w gruncie rzeczy o pogardzie dla prawdy. Wręcz przeciwnie, można sądzić, że żelazny elektorat tego polityka cieszy się takimi grepsami wraz z liderem. Jest w tym rodzaj nastroju znanego z życia innych politycznych sekt: skoro głosi się potrzebę zmiany totalnej, to nie obowiązują nas żadne reguły, żadna „mieszczańska” przyzwoitość.

Sondażowe sukcesy Korwin-Mikkego są jednak ważnym sygnałem: potwierdzają zmęczenie u części elektoratu zapasami pomiędzy PiS i PO. Pamiętajmy, że to starcie trwa już niemal dziewięć lat; w tych wyborach głosować więc będą młodzi ludzie, którzy innej rzeczywistości politycznej po prostu nie pamiętają. Dla nich Kaczyński i Tusk to przedstawiciele tego samego politycznego establishmentu. Wielu chce odmiany, wielu chce lżejszego państwa, niższych podatków i mniej agresywnej biurokracji.

Największe szanse na skonsumowanie realnego zapotrzebowania społecznego na partię sprzeciwu wydawał się mieć Jarosław Gowin – polityk poważny i dojrzały. Jego teren łowiecki był dobrze mierzony – rozczarowani wyborcy konserwatywno-liberalni, którzy mają dość Tuska, a Kaczyńskiego nie chcą poprzeć, choćby z racji jego etatyzmu. Co więcej, sukces Polski Razem mógłby być korzystny dla Polski, dawałby bowiem szansę na konserwatywną, razem z PiS, większość w Sejmie. Jak dotąd jednak Gowin nie może odbić się od ziemi. Moim zdaniem dlatego, że nie widać w nim gniewu, widać za to grzeczność i umiarkowanie. To przymioty w polityce cenne, ale w przypadku partii walczącej o awans – mało przydatne. Zauważmy, że wszystkie partie, które wchodziły do parlamentu, były ugrupowaniami jednego, wyraźnego hasła: LPR nie chciała członkostwa w Unii Europejskiej, Samoobrona zwalczała establishment, PiS wołało o bezpieczeństwo i sprawiedliwość, PO chciała Polski liberalnej, palikociarnia – Polski bez Boga. Przynajmniej takie były początki – wyraziste, emocjonalne, związane z istniejącą, ale jedną falą społeczną. Zauważmy też, że wszystkie te ugrupowania dostały od razu po ok. 10 proc. Komunikat jest więc jasny: jeżeli wyborcy chcą nowej siły w polityce, to chcą wyraźnie, grubo ponad progiem.

Gowin sennie i elegancko przekonuje więc do przemyślanego, rozsądnego programu, a Korwin-Mikke zaczadza umysły programem prostym jak marksistowska broszurka – i równie nierealnym. Jednocześnie równie konsekwentnie promuje rosyjskie interesy. Ostatnio demobilizuje opinię publiczną w sprawie Ukrainy. Zwróćmy uwagę na język tych komunikatów: „Zarówno w Waszyngtonie, jak i w Brukseli istnieją potężne siły pragnące wojny – głównie dlatego, by ukryć gospodarczą katastrofę i nadciągające bankructwo tych państw”. I dalej: „Jakakolwiek ingerencja Moskwy na Ukrainie może zostać uznana za casus belli. Państwa NATO niemal jawnie się do niej szykują, przede wszystkim nasilając iście goebbelsowską propagandę”. Charakterystyczne, że podobną linię przyjmują wszystkie poważniejsze siły antyeuropejskie, z francuskim Frontem Narodowym i brytyjską Partią Niepodległości. To oczywiście zła wiadomość, ponieważ Unia Europejska wymaga pilnej reformy i spodziewany sukces eurosceptyków w majowych wyborach mógłby być dobrym początkiem. Trudno jednak im kibicować, skoro oni z kolei kibicują Putinowi.

Jacek Karnowski
Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika wSieci

Idziemy nr 19 (451), 11 maja 2014 r.


PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 27 stycznia

 Zachowam wiecznie łaskę dla Dawida
Dziś w Kościele: piniedziałek, III tydzień zwykły, wspomnienie św. Anieli Merici, dziewicy
Czytania liturgiczne (rok A, II): 2Sm 5,1-7.10; Ps 89 (88),20.21-22.25-26; Mk 3,22-30
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -