23 lipca
poniedziałek
Stwosza, Bogny, Brygidy
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kłamstwa feministek

Ocena: 0
1110

Feministki zwierają szeregi w rządaniu szerszego dostępu do aborcji. Panie, i niejednokrotnie także panowie, z wieszakami i niewybrednymi tekstami na transparentach wylegli na ulicę przekonywać o tym, że brzuch kobiety – nawet jeśli rozwija się w nim nowe życie – to jej sprawa. Domagali się aborcji na życzenie, jawnie okłamując Polaków, bo postulat taki godzi w Konstytucję.

Do moralnego aspektu ochrony życia poczętego powracamy na naszych łamach regularnie. W imię prawdy przypominamy, że człowiek jest człowiekiem od momentu poczęcia. Z prawdą feministki są na bakier nie tylko wtedy, kiedy przekonują, że ich komfort życiowy jest ważniejszy od życia dziecka, które miałyby nosić.

Kiedy zbiórka podpisów pod projektem „Zatrzymaj aborcję” była rozkręcona na dobre, one pod swoim projektem „Ratujmy kobiety” zebrały zaledwie 200 tys. podpisów. Ale feministki tryumfowały, że mają już 400 tys. Choć było to kłamstwo, okazało się, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Zmobilizowało to bowiem obrońców życia do jeszcze bardziej wytężonej pracy i na finiszu akcji uzbierano rekordowe 830 tys. podpisów.

Feministki już dawno puściły w eter informację o uzbieranym pół miliona podpisów i nadal dmą w tę trąbę, choć w oficjalnych deklaracjach mówią o 371 tys. 156 podpisach. Tyle głosów poparcia dla projektu ustawy „Ratujmy kobiety” zadeklarowała marszałkowi Sejmu Barbara Nowacka, pełnomocnik Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej. W piśmie do Marszałka Sejmu szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska zauważa, że zweryfikowano 106 tys. 929, z których wadliwych okazało się 1448. Zweryfikowane podpisy złożone były na pierwszych 11,5 tys. stronach – przy czym wszystkich stron było 21 tys. 823, czyli prawie dwa razy tyle. Ile z niezweryfikowanych podpisów okazałoby się prawidłowych?

Poza tym, jeśli stron było 21 tys. 823, to – licząc 10 podpisów na stronę – wychodzi 218 tys. 230 podpisów, a nie deklarowane 371 tys. 156. Jeśli od 218 tys. 230 podpisów odjąć podpisy nieważne (przy założeniu, że pozostałe, niezweryfikowane, są ważne), okazuje się, że projekt zyskał jeszcze mniejsze poparcie.

Kłamstwa feministek to jedno; kolejną – równie niepokojącą sprawą jest nienagłaśnianie, żeby nie powiedzieć: przemilczanie, inicjatyw „Zatrzymaj aborcję” i posła Wróblewskiego w TK. Nawiązań do nich próżno szukać nawet w prawicowych mediach.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

 

Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI