22 listopada
piątek
Cecylii, Wszemily, Stefana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kino polityczne

Ocena: 0
884

Jury 44. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni nie miało wątpliwości i uznało, że „Legiony” Dariusza Gajewskiego nie zasługują na żadną nagrodę. Najdroższy od lat polski film, zrealizowany z wyjątkowym rozmachem i starannością o detale, nie został doceniony nawet w takich kategoriach jak muzyka, kostiumy czy zdjęcia. Trudno uznać tę decyzję za obiektywną, bo mówimy o filmie naprawdę dobrym, a może i przełomowym. Powstało bowiem dzieło „amerykańskie”, a więc w dobrym sensie proste, jasne, przejrzyste, czytelne. Takie, które pozostanie z nami na całe dekady i będzie służyło kolejnym pokoleniom. Co ważne, to także dzieło, które niesie ze sobą mocne, zawsze aktualne przesłanie, że walka o Polskę ma sens, a Polacy są w stanie dokonać rzeczy wielkich. To opowieść o Polsce zwycięskiej i o pokoleniu, które zrealizowało marzenia, wydawałoby się, całkowicie nierealne.

Gdyby „Legiony” niosły zwątpienie, choćby gdzieś na końcu, choćby metaforycznie, pewnie dostałyby jakieś wyróżnienie. Gdyby zostały wyprodukowane przez kogoś z Towarzystwa, a nie przez Macieja Pawlickiego i Adama Borowskiego, też pewnie by jakąś nagrodę wyszarpały. A tak – cóż, nie dało się, oczywiście obiektywnie. Może gdyby czasy były spokojniejsze, środowisko filmowe potrafiłoby wznieść się ponad swoje traumy i urazy. Czasy nie są jednak spokojne, walka z „pisowskim reżimem” ma pierwszeństwo.

Zapewne nie tylko z powodów politycznych Złote Lwy gdyńskiego festiwalu przypadły Agnieszce Holland za film „Obywatel Jones”; to opowieść o dziennikarzu, który ujawnił sprawę Wielkiego Głodu na Ukrainie. Dzieło z pewnością potrzebne i ważne. Zdaniem Holland, opowiadające również o tym, „do czego prowadzi inżynieria społeczna megalomańskiej władzy, która niszczy przyrodę, powoduje cierpienia i wykluczenia, w końcu śmierć milionów obywateli”.

Trzeba się mocno starać, żeby tak opisać stalinizm i szerzej komunizm, żeby te właśnie elementy – megalomanię i niszczenie przyrody – uznać w tym systemie za najgroźniejsze. Wszystko jest jednak po coś. „Jest to aluzja do tych populistycznych przywódców, którzy uważają, że władza daje im prawo do tego, żeby projektowali człowieka, żeby projektowali społeczeństwo” – dopowiedziała Agnieszka Holland, wskazując po nazwisku, kogo ma na myśli: Trumpa, Bolsonara, Kaczyńskiego. Jak widać, dobry reżyser potrafi nie tylko kręcić filmy, ale także nawiązywać do współczesności w każdych okolicznościach i w każdym kontekście, nawet jeśli jest to wyzwanie nie tylko karkołomne, ale i groteskowe.

Holland nie ukrywa, że celowo mocno „szarpie” władzę, zaznaczając, że nie spodziewa się, by w zamian władza ją „specjalnie kochała”. Uczciwie jednak w jednym z wywiadów dodaje: „Na razie traktują mnie fair. Na festiwalu pokazuję swój film, który dostał dofinansowanie. Nikt mi nie grozi więzieniem. Nie mogę powiedzieć, że jestem prześladowana”. Ktoś może powiedzieć: ona ma dobrze, bo jest znana na świecie, ale inni z pewnością cierpią. Otóż nie cierpią. Gdyński festiwal zgromadził filmowców, którzy co do jednego są w sytuacji pani Holland: skarżą się, płaczą, wygrażają, ale jednocześnie kręcą filmy, w ogromnej większości za publiczne pieniądze, w sumie znacznie większe niż za rządów Platformy. To zresztą zjawisko znacznie szersze: rząd daje na kulturę coraz więcej, ale żadnego „dziękuję” nigdy nie usłyszał. I nie usłyszy, bo nie jest z Towarzystwa.

Podczas uroczystej gali w Gdyni Agnieszka Holland odczytała list Kultury Niepodległej (to „obywatelski ruch twórców, pracowników i uczestników kultury”), którego fragment brzmi tak: „polskie władze są na wojnie z kulturą. Próbują cenzurować dzieła. Nie tylko w świecie filmu. Stosują urzędowe naciski, szantaż finansowy, przejmują instytucje, obsadzają je ideologami, wycofują się z zawartych umów”. Mocne słowa, które jednak należy ująć (przetłumaczyć) tak: „rząd chce mieć wpływ na politykę kulturalną państwa, a my się na to nie zgadzamy. Rząd ma dawać pieniądze i niczego nie żądać, o nic nie pytać, na wszystko się zgadzać, bo my jesteśmy artystami”.

 

Idziemy nr 39 (728), 29 września 2019 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest redaktorem naczelnym tygodnika „W Sieci”

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 22 listopada

Moje owce słuchają mego głosu,
Ja znam je, a one idą za Mną.

Dziś w Kościele:
+ piątek, XXXIII tydzień zwykły, wspomnienie obowiązkowe św. Cecylii, dziewicy i męczennicy
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): 1 Mch 4,36-37.52-59; Ps: 1 Krn 29,10b-12; Łk 19,45-48
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Nasze patronaty




Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -