22 maja
wtorek
Heleny, Wieslawy, Ryty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kanada pachnąca prześladowaniem

Ocena: 0.2
1278

Współczesny, tzw. cywilizowany świat nie lubi męczenników, gdyż są oni świadkami wierności Bogu i Jego nauce, wierności swoim przekonaniom. „Cywilizowane” rządy w inny sposób łamią kręgosłup moralny i etyczny obywateli: wywierają nacisk na osoby wierzące, którym grozi się odebraniem dobrego imienia, majątku, przeciągnięciem po sądach, a w końcu więzieniem. W sposób „cywilizowany” umęcza się człowieka do tego stopnia, że sam rezygnuje z własnych przekonań.

Takie metody stosuje od momentu objęcia urzędu kanadyjski premier, 44-letni Justin Trudeau, szef Liberalnej Partii Kanady. Kiedy w listopadzie 2015 r. obejmował urząd premiera, wielu Kanadyjczyków spodziewało się korzystnych dla kraju reform i powiewu świeżości po dziewięcioletnim okresie urzędowania premiera z ramienia Konserwatywnej Partii Kanady. I jak to bywa z nadziejami pokładanymi w tzw. „lewicowych mesjaszach”, społeczeństwo kanadyjskie szybko przekonało się, że nowy premier stawia niemal wyłącznie na sprawy ideologiczne. Od samego początku obrał sobie jako misję wspieranie rozpowszechniania aborcji na świecie, bo w jego ojczyźnie bardziej zliberalizować prawa aborcyjnego już się nie da. W zeszłym roku ogłosił, że w ciągu trzech najbliższych lat Kanada przeznaczy 650 mln dolarów na zwiększenie dostępu do aborcji w krajach rozwijających się.

Jakby tego było mało, Trudeau zalecił premierowi Irlandii, gdzie w maju odbędzie się referendum w sprawie liberalizacji prawa aborcyjnego, aby przyjąć poprawkę do konstytucji, gdyż – jak stwierdził – aborcja jest „podstawowym prawem człowieka”. Przy czym Justin Trudeau nie ogranicza się jedynie do zaleceń, ale do egzekwowania ich wykonalności. Pod koniec ubiegłego roku jego rząd przyjął politykę, zgodnie z którą tylko ci przedsiębiorcy kanadyjscy dostaną dofinansowanie na prace wakacyjne dla uczniów w programie Canada Summer Jobs, którzy opowiedzą się za „prawem do dostępu do bezpiecznej i legalnej aborcji”. Nowe prawo najbardziej dotknie wspólnoty kościelne, organizacje charytatywne i non-profit, gdyż właśnie takie najczęściej ubiegają się o rządowe dofinansowania. Tym samym premier skutecznie odciął organizacje pro-life lub o takich poglądach od środków państwowych tylko dlatego, że mają inny niż on sam pogląd na prawo do życia wszystkich ludzi, narodzonych i dopiero co poczętych. Trudeau opowiada się również za swobodnym dostępem do eutanazji.

Za jego urzędowania, w czerwcu 2017 r., została także przyjęta kontrowersyjna ustawa C-16, według której „tożsamość płciowa” i „ekspresja seksualna” zostały dodane do Kanadyjskiego Kodeksu Praw Człowieka i ktokolwiek by się temu przeciwstawiał bądź odmawiał używania zwrotów apłciowych w stosunku do transseksualistów, może zostać oskarżony o dyskryminację lub nękanie, a nawet skazany na karę pozbawienia wolności na podstawie kodeksu karnego. Premier nie pozostaje przy tym ze swymi postulatami jedynie na arenie politycznej, ale stara się „edukować” społeczeństwo w prasie. W listopadzie minionego roku został opublikowany jego esej w ekskluzywnym serwisie dla kobiet MarieClaire, w którym opisuje, że wychowuje swoje dzieci na feministki oraz stwierdza, że „męskość jest niszcząca dla mężczyzn i ich otoczenia”. Coraz więcej obywateli kanadyjskich zaczyna czuć się we własnym kraju jak w pułapce.

Stąd też kilka dni temu 87 liderów religijnych, w tym Żydów i muzułmanów, wraz z metropolitą Toronto kard. Thomasem Collinsem w imieniu episkopatu Kanady, podpisało memorandum, zwracając się do Justina Trudeau, aby porzucił ostatni pomysł „testu ideologicznego” wobec organizacji chrześcijańskich. Taką to „Kanadę” zgotował dla obywateli „najprzystojniejszy spośród premierów”, jak okrzyknęły Trudeau media zaraz po objęciu urzędu.

Idziemy nr 6 (644), 11 lutego 2018 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły