25 stycznia
poniedziałek
Pawła, Miłosza, Elwiry
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kali goni króliczka

Ocena: 4.22352
1144

Czy zdarza się w instytucjach kościelnych zło, które boli, gorszy, woła o pomstę do nieba? Niestety, zdarza się. I to od samego początku, od zdeprawowanego Judasza (dlaczego Jezus nie pozbył się go od razu?) i wspólnoty chrześcijan w Koryncie, którym św. Paweł wyrzuca rozpustę, „jaka się nie zdarza nawet wśród pogan” (1 Kor 5, 1).

A z drugiej strony: czy Kościół katolicki jest w perfidny sposób atakowany? Tak! Kościół jest dziś opluwany i prześladowany jak żadna inna wspólnota, instytucja na świecie. Co zresztą na różne sposoby zapowiadał już sam Jezus. Dlatego winniśmy rozeznawać, by przyjąć słuszne krytyki, ale jednocześnie nie bać się odrzucać niesprawiedliwych insynuacji i oszczerstw. Mówił o tym Jan Paweł II w swoich przesłaniach do Konferencji Episkopatu Polski (w 1991 i 1997 roku): „Trzeba zdobywać się na discernimento: akceptować to, co w każdej krytyce może być słuszne. A co do reszty, jest rzeczą jasną, że Chrystus będzie zawsze znakiem sprzeciwu”.

Uderzanie w Kościół dzieje się dziś na zasadzie: „Nie o to chodzi, by złowić króliczka, ale by gonić go”. Jednym z elementów owego gonienia króliczka jest stosowanie odpowiedzialności zbiorowej i obłudne pytanie: „Możliwe, żeby nie wiedzieli?”. Bierze się pod lupę jakieś konkretne zło, które się wydarzyło, a potem – niby w trosce o dobro – sugeruje się, że inni wszystko wiedzieli, ale nic nie zrobili, bo najprawdopodobniej byli w zmowie. W ten sposób chlapie się podejrzeniami szeroko i wysoko. Z tą metodą łączy się irytująca mentalność Kalego. Ci, którzy krzyczą, że Kościół ma nieustannie wyjaśniać, czy ktoś coś wiedział, ale nie powiedział i nic nie zrobił, w innych sytuacjach, np. w przypadku rozlicznych afer III RP, wzruszają ramionami, twierdzą, że to polityczne ataki nienawiści, i ze zrozumieniem patrzą na osoby, które pojawiają się przed komisjami śledczymi razem ze swoimi adwokatami i z uśmiechem powtarzają, że nie mają wiedzy, nie pamiętają, albo odmawiają odpowiedzi na pytanie. Z jednej strony „Robisz z igły widły”, a z drugiej „Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobisz”.

Oczywiście, zło pojawiające się we wspólnotach i instytucjach katolickich trzeba zwalczać. A jednocześnie uczyć się, co robić, by w przyszłości pewnych sytuacji uniknąć. Dlatego dobrze się stało, że powstał raport w sprawie kard. McCarricka, którego przez całe lata wielu, w tym prezydenci Stanów Zjednoczonych, uważało za wybitnego pasterza, administratora, dyplomatę i dobroczyńcę, a okazało się, że był także „homoseksualnym drapieżcą”, dopuszczającym się molestowania dorosłych i nieletnich. Problem w tym, że wielu tzw. komentatorów nie jest tak naprawdę zainteresowanych treścią raportu, ale tym, czy da się go tak zmanipulować, aby uderzyć w Jana Pawła II. Są środowiska, które w udawanej trosce o czystość Kościoła sugerują tzw. dekanonizację Papieża Polaka. Istota sprawy nie polega jednak na obrzydzeniu ludziom świętego Papieża, lecz na uderzeniu w jego nauczanie, a pośrednio w nauczanie Benedykta XVI. Niestety, nie zdziwię się, jeśli pojawią się próby rzucania podejrzeń na kard. Stefana Wyszyńskiego, by nie dopuścić do jego kanonizacji. Już widzę te obłudne tytuły, że Prymas Tysiąclecia musiał o tym lub tamtym wiedzieć, a nic nie zrobił.

Sprawa McCarricka dotyczy w dużej mierze procedur nominacji w Kościele, w tym na biskupów i kardynałów. Procedury te opierają się na zbieraniu opinii. W instytucjach świeckich mówi się o polityce personalnej. Ważne są tutaj kryteria, jakimi decydenci się kierują. Niestety, w dochodzeniu do różnych nominacji pojawiają się niekiedy niejasne układy i protekcje. Bywa też i tak, że procedury zostały zastosowane prawidłowo, wybór dokonany w najlepszej wierze, a mimo to okazuje się, że decyzja była błędna. Albo obdarzona zaufaniem osoba okazuje się kimś innym. Kiedy Kazimierz Marcinkiewicz został mianowany premierem, zapewne nie brakowało takich, którzy nie wróżyli mu powodzenia na tym stanowisku, ale raczej nikt się nie spodziewał, że stanie się żałosnym bohaterem brukowców. W instytucjach kościelnych bywa podobnie. Można to tłumaczyć słabością ludzkiej natury. Ale trzeba też przypomnieć, że w świecie działa Zły Duch, który nie wahał się kusić samego Jezusa. Przeciwstawiajmy się zatem Złemu, nie dajmy się oszukać, ale nie dajmy się też wkręcać w obłudne gonienie króliczka.

Idziemy nr 47 (787), 22 listopada 2020 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Profesor teologii na Wydziale Teologicznym Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 25 stycznia

Poniedziałek, III Tydzień zwykły
+ Święto Nawrócenia św. Pawła Apostoła
Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem,
abyście szli i owoc przynosili.

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Dz 22,3-16 albo Dz 9,1-22; Ps 117,1-2; Mk 16,15-18
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter