25 stycznia
poniedziałek
Pawła, Miłosza, Elwiry
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Jezus traci poparcie!

Ocena: 2.32941
1231

Media donoszą, że Kościół traci poparcie Polaków. Z sondażu przeprowadzonego przez IBRiS wynika bowiem, że tylko 35 procent respondentów ma pozytywny stosunek do Kościoła, natomiast 32 procent – negatywny, 31 procent – neutralny, a 2 procent respondentów udzieliło odpowiedzi „trudno powiedzieć”. Niektórzy komentatorzy twierdzą, że taki sondaż to dzwonek alarmowy dla Kościoła. Zapewne jest to materiał do refleksji, ale warto sobie uświadomić, że z poparciem dla samego Jezusa też różnie bywało, a na koniec przegrał z niejakim Barabaszem. Lud bowiem zawołał, że chce, aby Barabasz był uwolniony, a Jezus ukrzyżowany. Wiele się nie zmieniło. Dziś część ludu krzyczy: „Aborcja bez granic” i „Wypier…”.

Sondaże i ankiety dostarczają pewnych informacji o rzeczywistości, ale niekiedy trudno powiedzieć, co naprawdę kryje się za suchymi liczbami i procentami. I tak, jeśli ktoś na pytanie „jak oceniasz Kościół” odpowiada, że negatywnie, to nasuwa się pytanie, co właściwie chciał powiedzieć. Jak rozumie słowo „Kościół” – czyli kogo, co ocenia negatywnie? Kościół katolicki to licząca ponad miliard wyznawców na całym świecie wspólnota wiernych, to tysiące różnie umocowanych w przestrzeni administracyjno-prawnej instytucji, to diecezje, parafie, zakony, zgromadzenia, szkoły, uniwersytety, domy wydawnicze, szpitale itd. Kościół to dwa tysiące lat historii, różne nurty duchowości, wielość i różnorodność teologii. Można odnieść wrażenie, że wielu nie wie, o czym mówi, kiedy twierdzi, że Kościół to lub tamto… Oceniają nie tyle Kościół, ile własne wyobrażenia o Kościele, przy czym te ich wyobrażenia kształtowane są często przez to, co im katofobiczne media podsuną pod nos.

Jestem świadomym członkiem Kościoła od ponad 50 lat. Od ponad 35 lat jestem w zakonie, a ponad 25 lat temu przyjąłem święcenia kapłańskie. Mogłem poznać wiele środowisk katolickich, w tym wielu duchownych i wiernych świeckich. Jestem świadom słabości i grzechów ludzi tworzących Kościół. Mogę oceniać różne sytuacje i postawy konkretnych ludzi, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, by oceniać Kościół jako taki. Wszak Kościół to sakramenty, w tym chrzest i Eucharystia, to Słowo Boże, zastępy świętych. A przede wszystkim Kościół jest Ciałem, którego Głową jest Chrystus. Zawsze czułem głęboki fałsz stwierdzenia: Jezus – tak, Kościół – nie. Dlatego też nigdy nie ferowałem generalnych ocen Kościoła. Pytałem się raczej, i to wielokrotnie, jakim ja jestem członkiem Kościoła. Czy buduję Mistyczne Ciało Chrystusa, czy raczej je osłabiam, zniekształcam. Analogicznie myślę o Polsce. Mogę oceniać różne wydarzenia i postaci historyczne, ale wypowiadać się, czy Polskę jako moją ojczyznę oceniam negatywnie, czy też pozytywnie – to byłby absurd.

Pewien proboszcz z Warszawy opowiadał mi, że w ostatnim czasie przyjął w kancelarii kilku interesantów, którzy oświadczyli, że chcą wystąpić formalnie z Kościoła. Niewątpliwie można to wiązać z falą protestów przed kościołami po ogłoszeniu orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawie tzw. aborcji eugenicznej. Jeden z apostatów oznajmił, że gdyby wszyscy księża byli tacy jak np. ks. Boniecki, to on pozostałby w Kościele. Cóż powiedzieć o tego rodzaju wierze i niewierze, przynależności lub odstępstwie od Kościoła? Płytkie to i prymitywne jak hasła wznoszone przez tzw. Strajk Kobiet. Warto ponadto zauważyć, że w niektórych krajach na Zachodzie większość duchownych od dawna jest jak ks. Boniecki, a nawet jeszcze bardziej, ale nijak nie służy to żywotności tamtejszych wspólnot katolickich. Bo katolicyzm płaszczący się przed każdą liberalno-lewicową modą tego świata ostatecznie dla nikogo nie jest pociągający.

Poparcie traci też Jan Paweł II. Można się było tego spodziewać, skoro już prawie cztery lata temu spektakl „Klątwa”, w którym aktoreczka odgrywa długą scenę seksu oralnego z figurą świętego Papieża Polaka, był przez „elity” Warszawy oklaskiwany na stojąco. Tyle że Jan Paweł II, który jest w niebie, nie potrzebuje naszego poparcia. To nam potrzeba jego wstawiennictwa. Kiedy Jezus pytał, czy „Syn Człowieczy, przychodząc, znajdzie jeszcze na ziemi wiarę” (Łk 18, 8), nie martwił się o poparcie, ale martwił się o nas. Nie pytaj się więc, czy popierasz Kościół Chrystusowy, ale pytaj się z bojaźnią, czy Chrystus, Głowa Kościoła, jeszcze cię popiera.

Idziemy nr 48 (788), 29 listopada 2020 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Profesor teologii na Wydziale Teologicznym Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 25 stycznia

Poniedziałek, III Tydzień zwykły
+ Święto Nawrócenia św. Pawła Apostoła
Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem,
abyście szli i owoc przynosili.

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Dz 22,3-16 albo Dz 9,1-22; Ps 117,1-2; Mk 16,15-18
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter