21 września
wtorek
Jonasza, Mateusza, Hipolita
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Jezus na białoruskiej granicy

Ocena: 4.95294
1494

Tyleż ciekawy, co kontrowersyjny kolumbijski myśliciel, Nicolás Gómez Dávila, stwierdził, że „domieszka kilku kropel chrześcijaństwa do lewicowych poglądów zamienia głupca w głupca doskonałego”. Chodziło mu o zwrócenie uwagi na to, że przekonywanie do lewicowych ideologii poprzez odwoływanie się do chrześcijańskich haseł jest często manipulacją, a ten, kto ulega takiej mieszance, jest bardziej otumaniony niż ktoś, kto przyjmuje lewicowe idee bez mieszania ich z Panem Jezusem. Myśl Gómeza Dávili przypomniała mi się, kiedy różni politycy opozycji, celebryci i dziennikarze, raczej nieznani z obrony wartości chrześcijańskich, perorowali, iż to właśnie w imię Ewangelii trzeba wpuścić do Polski ludzi, których fałszywymi obietnicami ściągnął na granicę Białorusi z Polską cyniczny Łukaszenka. Znaleźli się też duchowni, którzy w otworzeniu granicy na tych, których przyprowadzą nam białoruskie służby specjalne, dopatrzyli się sprawdzianu chrześcijaństwa. Jeden z dominikanów oznajmił: „Jeżeli nie potrafimy przyjąć tych 32 osób, to może trzeba przestać udawać, że chodzimy za Jezusem i jesteśmy Jego uczniami”.

Zwolennicy bezwarunkowego otwarcia granic powołują się na Ewangelię. Wskazują, że sama Święta Rodzina doświadczyła losu uchodźców, gdyż w obawie przed Herodem musieli uciekać do Egiptu. Przytaczają przypowieść o Sądzie Ostatecznym, gdzie czytamy m.in.: „Byłem głodny, a daliście mi jeść; […] byłem obcy, a przyjęliście Mnie” (Mt 25, 35). A zatem Jezus utożsamia się z ubogimi, w tym z głodującymi i z tułaczami. Już w Starym Testamencie, w Księdze Powtórzonego Prawa, znajdujemy takie oto słowa: „Przyjdą także cudzoziemcy, sieroty i wdowy, żyjący w obrębie waszych murów. Wszyscy będą mogli jeść do syta. W ten sposób zapewnisz sobie błogosławieństwo Jahwe” (Pwt 14, 29).

Biblia wychwala cnotę gościnności. Echem tego biblijnego nauczania jest staropolskie przysłowie „Gość w dom, Bóg w dom”. Choć warto zauważyć, że mawiano także, iż „gość nie w porę gorszy od Tatarzyna”. Pięknym przykładem gościnności, która ostatecznie okazuje się otwarciem na samego Boga, jest wizyta trzech mężczyzn u Abrahama pod dębami Mamre (zob. Rdz 18, 1). Czy jednak z tego wszystkiego wynika, że Polacy mają moralny obowiązek przyjąć wszystkich, których białoruski satrapa sprowadzi na granicę? Czy uprawniony jest podniosły ton, że oto Pan Jezus w osobach koczujących ludzi przyszedł do nas i puka, by zostać ugoszczonym? Nie sądzę. Co więcej, uważam, że nie wolno ulegać Łukaszence, by nie krzywdził innych ludzi, oferując za duże pieniądze przybycie samolotem na Białoruś, skąd rzekomo łatwa droga do UE. Wszak jeśli Polska teraz przyjęłaby tych kilkudziesięciu ludzi stojących na granicy, to za niedługo pojawiłoby się tam ich kilkaset, a potem kilka tysięcy…

Życie osób, które przybyły na Białoruś za pozwoleniem, a raczej zachętą, tamtejszych władz nie jest zagrożone. To prawda, że zostały oszukane przez białoruskie służby specjalne, ale tym bardziej trzeba dać jasny sygnał, że do Polski nie da się nielegalnie przejść, aby inni nie wpadli w tę pułapkę. Dlatego nie wolno ulegać reżimowi Łukaszenki i przyczyniać się do eskalacji nieszczęścia. Można i trzeba natomiast proponować pomoc humanitarną dla osób znajdujących się na terenie Białorusi. Ma rację internauta, który napisał tak: „W kwestii Usnarza Górnego. Nie mylmy estetyki z etyką, porywów serca z chrześcijańską miłością, doraźności z humanitaryzmem, pustych i żałosnych gestów z odwagą, a wtedy łatwiej będzie o rozwiązanie chrześcijańskie, systemowe i prawdziwie pomagające. Chyba, że nie o to chodzi...”.

W Biblii mowa jest o gościnności i pomocy cudzoziemcom, ale – z drugiej strony – mówi się także o sensie granic, które wprowadzają ład i porządek oraz są gwarantem bezpieczeństwa. Zdewastowane ogrodzenie winnicy to symbol upadku moralnego i duchowego. Świat bez granic, o którym śpiewał Lennon, to niebezpieczna mrzonka. Miliardy ludzi potrzebują jakiejś pomocy. Tyle że nie pomożemy im, ulegając dyktatorom, prowokatorom i bojówkarzom. W ten sposób można tylko destabilizować sytuację na świecie i w konsekwencji przyczyniać się do wzrostu ubóstwa. Jezus na białoruskiej granicy nie wyzywałby polskich służb granicznych i wojska od szmat i esesmanów. Wytrzymałby napięcie, bo chrześcijaństwo to także sztuka przeżywania napięć.

Idziemy nr 36 (827), 05 września 2021 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Profesor teologii na Wydziale Teologicznym Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl

- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 września

Wtorek, XXV Tydzień zwykły
Święto św. Mateusza, apostoła i ewangelisty
„Pójdź za Mną”.
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Mt 9,9-13
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -

- Reklama -

- Reklama -

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter