15 sierpnia
środa
Napoleona, Stelii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Jak się ograniczyć?

Ocena: 0
1298

Zapewne niejeden z czytelników po powrocie z wielkiej majówki był „zmuszony” pozbyć się sporej ilości jedzenia. Nic dziwnego. W Polsce marnuje się 9 mln ton żywności rocznie! A w całej Unii Europejskiej do śmieci trafia jej aż 88 mln ton! Około 173 kg na mieszkańca rocznie! Przede wszystkim pieczywo, wędliny, owoce i warzywa.

Eksperci twierdzą, że najwięcej odpadów w krajach rozwiniętych – a do takich już i my się zaliczamy – powstaje w gospodarstwach domowych. Najpierw klienta się zachęca. Bo jak się kupuje dużo, to i dużo się produkuje i sprowadza do sklepów. A jak klient już tego nie chce, to wszystko ląduje w śmietniku. To także sprawa wciąż zbyt niskich cen żywności w Polsce. Im coś droższe, tym bardziej się to przecież szanuje. Dlatego straty żywnościowe mają wyłącznie negatywny wymiar.

Ekonomiści zwrócą tu uwagę na gospodarkę. Ekolodzy na środowisko. Ja proponuję wymiar etyczny. W Polsce, o biedniejszych krajach nie mówiąc, wciąż są rzesze ludzi, którzy głodują, niedojadają albo żywią się – z  biedy – odpadkami.

Co zrobić, by to zmienić? W przypadku sklepów sprawa jest najprostsza, bo nawet w naszym sejmie jest propozycja regulacji prawnych w tym zakresie. Chodzi o wprowadzenie konkretnych zasad przekazywania  żywności organizacjom pożytku publicznego. Dziś tylko od woli, wyobraźni i serca kierownika sklepu zależy, czy to, czego nie kupi klient – a co jeszcze nadaje się do zjedzenia – trafi w specjalne „sekretne” miejsce obok śmietnika, z którego potrzebujący mogą zaczerpnąć. Taki system działa już w niektórych miejscach w Warszawie.

Najwięcej musimy jednak zrobić we własnych rodzinach i domach. Nieco starsi Polacy, wychowani jeszcze w epoce niedoborów, są tu dobrym przykładem. Przyzwyczajeni, że czegoś nie można dostać, wiedzą, że wszystko trzeba szanować. I jedzenie, i wodę w kranie, i światło. Młodzi z epoki pełnych portfeli i półek nie są przyzwyczajeni ani do oszczędzania, ani też do dzielenia się z innymi. I łatwo ulegają reklamie, by ciągle mieć coś nowego i ciągle korzystać z wyjątkowych promocji!

Jak więc edukować? Najpierw ekonomicznie, bo z badań wynika, że czteroosobowa rodzina w Polsce marnuje rocznie żywność za średnio 2,5 tys. zł, a to całkiem sporo. Innym argumentem może być ekologia, bo  straty ponoszą nie tylko ludzie, ale i nasza planeta. No i etyka, bo świat, w którym my wyrzucamy coś, co innym ratuje życie, to przecież obraza człowieczeństwa.

Słyszałem nieraz na kazaniu, że wyrzucanie śmieci do lasu to grzech, ale ani razu nie słyszałem, że grzechem jest wyrzucanie jedzenia. A przecież całkiem niedawno mówiły tak do mnie i mama, i babcia. I akurat pod tym względem nic na świecie się nie zmieniło.

Idziemy nr 19 (657), 13 maja 2018 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP
www.krzysztofziemiec.pl


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI