27 maja
niedziela
Augustyna, Juliana, Magdaleny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Jak lawa

Ocena: 0
1548

W Święto Niepodległości, już po wszystkich oficjalnych uroczystościach, obejrzeliśmy w domu „Born to be Blue”, dobrze zrealizowaną biografię Cheta Bakera, wielkiego muzyka cool-jazzowego. Film od razu skojarzył mi się ze „Skazanym na bluesa” Kidawy-Błońskiego. Podobieństwo tematu i przeciwieństwo przesłania widać już w tytułach. W biografii Bakera, jak w podobnych amerykańskich filmach (choćby w „Doorsach” Olivera Stone’a) narkotykowe samozniszczenie jest aktem heroicznym, nieugiętą „wiernością sobie” do końca. Również odpychanie miłości (jak w „Whiplash” czy „La La Landzie”) to konieczna ofiara, składana w pogańskim hołdzie sztuce i – pragnieniu sukcesu.

Biografia Ryśka Riedla, wokalisty Dżemu, zrobiona przez Kidawę-Błońskiego, wygląda zupełnie inaczej. Bohater z szybkim upływem życia zaczyna rozumieć, że zniszczył je innym i sobie, że bez narkotyków może grałby inaczej, ale – mając talent – grałby i pisał, mógłby kochać, zamiast deptać ludzi. Tym bardziej, że miał rodzinę, która – mimo całego kontrkulturowego sztafażu – do końca pozostała dla niego odniesieniem i oparciem.

W takich nieintencjonalnych, niedydaktycznych dziełach najlepiej odbija się głęboko chrześcijański duch naszej kultury. Ewangelia nie jest u nas jedynie transcendującą życie normą ani marginalnym fenomenem kurczącego się, zanikającego świata. Jest życiem obok nas. Jest ciągłym wyzwaniem i wyrzutem dla tych, którzy wierzą, pytaniem dla tych, którzy zapomnieli, porzuconym domem Ojca dla tych, którzy odeszli. Jak w książkach Tomasza Konatkowskiego i prawosławnej Katarzyny Bondy, których bohaterowie są często niewierzący, a jednak ciągle ocierają się, nie tylko z zewnątrz, o blisko obecną wiarę.

Święty Jan Paweł II mówił wiele razy o tym, co nas odróżnia od większości krajów Zachodu, mimo że i nas dotyka kryzys cywilizacji, której los wspólnie dzielimy. „Grzech nadal nazywany jest grzechem – mówił trzydzieści lat temu w Szczecinie – nie zwykło się tutaj, jak to czasem bywa w świecie współczesnym, konstruować teorii dla usprawiedliwienia zła i nazywania zła dobrem”.

Czasami wydawało mi się, że ten wyróżnik już tracimy. Ale wystarczy „zstąpić do głębi”, spojrzeć poza powierzchowny wymiar polityki czy socjologii, by przekonać się, że pod tą – zdawałoby się – stygnącą lawą naszego narodowego życia nadal trwa cywilizacja chrześcijańska.

Żyjemy naprawdę na ziemi w szczególny sposób pobłogosławionej przez Boga. To łaska, nie żadna zasługa. Jeśli nie będziemy jej podejmować – możemy ją łatwo stracić. W historii załamanie się społeczeństw wielokrotnie przychodziło nagle i szybko; ostatni raz widzieliśmy to w Irlandii. Jeśli jednak będziemy otrzymaną od Boga łaską żyć – będziemy ją dalej przekazywać innym ludziom, by chroniła ich i dawała im szczęście. Tak jak my je za darmo otrzymaliśmy.

Idziemy nr 47 (633), 19 listopada 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Poseł do Parlamentu Europejskiego, prezes Prawicy Rzeczypospolitej. W latach 2005-2007 marszałek Sejmu.



Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły