25 października
poniedziałek
Darii, Wilhelminy, Bonifacego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Interesy i wartości

Ocena: 4.28333
814

Uczestniczyłem przed tygodniem w międzynarodowej konferencji na temat roli Kościoła w transformacji ustrojowej w Europie Centralnej. Spotkanie odbywało się w węgierskim Ostrzyhomiu. Uczestniczyli w nim naukowcy, politycy, dziennikarze i duchowni z Czech, Polski, Słowacji i Węgier, czyli z Grupy Wyszehradzkiej. Dobrze, że równolegle do współpracy politycznej krajów naszego regionu, którą symbolizuje Wyszehrad, w ostrzyhomskim Centrum św. Wojciecha odbywają się spotkania chrześcijan z tych krajów. Już sama osoba tego świętego łączy nasze cztery narody.

Spotkanie w Ostrzyhomiu odbywało się równolegle z trwającym w Budapeszcie IV Szczytem Demograficznym, na którym zabrakło premiera Mateusza Morawieckiego. Oficjalnym powodem jego nieobecności miała być konieczność zajmowania się sporem z Czechami o funkcjonowanie kopalni i elektrowni Turów. Według komentatorów politycznych było to tłumaczenie niepełne, ponieważ nasz premier nie chciał się spotykać ze swoim czeskim odpowiednikiem Andrejem Babišem, zwłaszcza w trakcie trwającej w Czechach kampanii wyborczej. Jakby na złość Morawieckiemu węgierski premier Viktor Orban na lotnisku osobiście witał Babiša kwiatami. Nie pierwszy to raz, kiedy nasi „bratankowie” zachowują się niezgodnie z oczekiwaniami polskich władz. Wspomnijmy choćby głosowanie 27:1 w sprawie reelekcji Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej, wyjazdową sesję V4 w Izraelu w czasie naszego skonfliktowania z tym krajem czy umowy energetyczne Orbana z Putinem. Ale Węgrzy, jak to w jednym z wywiadów u nas mówiła ambasador tego kraju w Warszawie dr Orsolya Zsuzsanna Kovács, prowadzą konsekwentnie politykę „prowęgierską” i trzeba się z tym pogodzić. Może nawet trzeba się tego od Orbana uczyć.

Na szczęście ostrzyhomskie spotkanie toczyło się bez odniesień do politycznych zgrzytów w ramach V4. Z łatwością znajdowaliśmy to, co nas łączy, a zwracanie uwagi na istniejące różnice miało tylko jeden cel: żeby się lepiej zrozumieć. Szczególnie dotyczyło to roli Kościoła w transformacji ustrojowej 1980–1989. Rola Kościoła w Polsce była przecież nieporównywalna z tym, co miał wówczas do powiedzenia Kościół w innych krajach naszego regionu, a pozycja Prymasa Tysiąclecia w narodzie polskim i w Kościele powszechnym – nieporównywalna z rolą prymasa Czech czy Węgier. Wynikało to nie tylko z osobowości naszego prymasa, ale również z wyjątkowych doświadczeń Kościoła w Polsce, zwłaszcza w zaborze rosyjskim i pruskim, czego nie doświadczyli nasi południowi sąsiedzi. Ważniejsze było jednak to, co nas łączy, czyli dziedzictwo Chrystusowej Ewangelii, św. Wojciecha i św. Jana Pawła II. To jest wspólne dziedzictwo wartości, których chcemy bronić w Europie i na nich budować naszą wspólnotę narodów. Bo wspólnota interesów jest jakoś uzależniona od polityki przejściowo rządzących elit, prócz tego każdy naród może mieć w tej samej sprawie inne interesy, dlatego wspólnota interesów z natury nie może być trwała. Trwała może być tylko wspólnota wartości – mimo różnicy interesów. W tej dziedzinie Polska – jeśli tylko nie odetnie się od swoich korzeni – wciąż ma swoim sąsiadom i całej Europie wiele do zaoferowania. Obok św. Wojciecha także św. Jan Paweł II pozostaje w tej sferze postacią ikoniczną, a jego przesłanie jest wciąż aktualne.

W kolejnym Dniu Papieskim muszą smucić nagłe wolty w wykonaniu niektórych przedstawicieli naszego życia publicznego. Postraszeni zablokowaniem unijnych funduszy samorządowcy z Podkarpacia, Małopolski, Świętokrzyskiego i Lubelszczyzny na apel rządu PiS wycofują się z uchwał chroniących naturalną rodzinę i młodzież przed ideologią LGBT. Dwaj niegdysiejsi posłowie prawicy: Paweł Poncyljusz i Paweł Kowal w pracach nad legalizacją tzw. związków partnerskich prześcigają nawet Roberta Biedronia. A wyraźnie sfrustrowany szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski karci kard. Kazimierza Nycza za jego jednoznaczny sprzeciw wobec homoseksualnych „małżeństw”. Wypowiedzi metropolity warszawskiego w tej sprawie są – w interpretacji posła – sprzeczne z nauczaniem papieża Franciszka, a także nie pasują do hierarchy, którego Gawkowski komplementuje, że „często wypowiada się mądrze”. Dlatego kard. Nycz najwyraźniej dostał szansę na „poprawę”. Wątpię, aby chciał z niej skorzystać. Bo prócz interesów są jeszcze niezmienne wartości.

Idziemy nr 41 (832), 10 października 2021 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Redaktor naczelny tygodnika "Idziemy"
henryk.zielinski@idziemy.com.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 25 października

Poniedziałek, XXX Tydzień zwykły
Dzień Powszedni
Słowo Twoje, Panie, jest prawdą,
uświęć nas w prawdzie.

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Łk 13,10-17
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter