4 lipca
sobota
Odona, Malwiny, Elzbiety
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Inny świat, czyli drut

Ocena: 0
3267
Kolega, który był niedawno w Kirgizji, opowiedział mi niebywałą historię. Świetny temat na małe opowiadanie, jakby zauważył Czechow. Kirgizja to kraj muzułmański, tyle że tamtejszy islam jest bardzo umiarkowany. Chrześcijan jest niewielu. Posługę wśród katolików sprawuje kilku jezuitów, w tym dwóch Polaków. Jednemu z nich przydarzyło się odprawić niecodzienny pogrzeb.

Zmarł pewien samotny człowiek, nazwijmy go Aleksander. Polak z Brześcia mieszkający w Kirgizji. Prawdopodobnie znalazł się w tym kraju jako mały chłopiec w wyniku jakiegoś stalinowskiego zesłania. Aleksander był katolikiem, który jednocześnie wierzył w leninowskie idee społecznej sprawiedliwości. Na bambusowej macie nad jego łóżkiem wisiały dwa wizerunki: Włodzimierza Lenina i świętej Tereski od Dzieciątka Jezus. Kiedy zmarł, sąsiedzi zwrócili się do jezuitów, by ci odprawili katolicki pogrzeb.

Ksiądz udał się do miejsca zamieszkania zmarłego. Gdy dotarł na miejsce, poinformowano go, że ciało leży w komórce na kartoflach. Cóż! Widocznie nie było lepszego miejsca dla ciała. Ale okazało się, że jest pewien problem. Miejscowa wariatka dostała jakiegoś szału, rozebrała się do naga i zamknęła w tej właśnie komórce. Przy pomocy miejscowego stróża porządku oraz lekarza rozwiązano problem. Władza wyważyła drzwi do komórki, a lekarz dopadł szaloną kobietę i zrobił jej zastrzyk uspokajający, który błyskawicznie zadziałał. Jezuita mógł zająć się zmarłym.

Razem z mężczyzną, który pomagał w pogrzebowych czynnościach, załadowali ciało do samochodu. Samochód był jednak za mały, a zmarły za długi. Wystawały mu nogi. Związano więc kawałkiem drutu nogi denata i podniesiono w taki sposób, że nic już z samochodu nie wystawało. Można było ruszyć na cmentarz. Najpierw samochód z ciałem, a za nim w swoim samochodzie jezuita. Po drodze zauważył stojącego na chodniku przyjaciela zmarłego, więc zatrzymał się i zapytał, czy chciałby pojechać z nimi na cmentarz. Przyjaciel był kompletnie pijany. Tłumaczył, że z żalu po śmierci Aleksandra. I oczywiście wyraził chęć uczestniczenia w pogrzebie.

Kiedy przybyli na cmentarz dwóch pijanych grabarzy kończyło kopać grób. Za niedługo można było zawinięte w prześcieradło ciało złożyć w dole. Gdy jezuita rozpoczął modlitwy, pojawiła się kolejna kobieta, która zauważyła, że złożony do grobu zmarły miał wciąż nogi związane drutem. Zaczęła krzyczeć, że tak nie wolno, że zmarły nie może mieć związanych nóg. Jeden z grabarzy wskoczył do dołu i rozpętał nogi zmarłego. Ksiądz podjął przerwane modlitwy. Grabarze zaczęli zasypywać grób. Chciał im pomóc przyjaciel zmarłego, który chwycił łopatę. Nie spodobało się to jednak jednemu z grabarzy, który zaczął krzyczeć, że ten nie ma prawa ruszać jego łopaty. Wywiązała się szarpanina. Jezuita kontynuował modlitwy. Szarpanina ustała i grób udało się zgodnie zasypać. I tak oto dokonał się pogrzeb Polaka z Brześcia, jednego z nielicznych katolików w Kirgizji. Zastanawiam się, dlaczego kobieta na cmentarzu tak gwałtownie zareagowała, że nie godzi się chować zmarłego ze związanymi nogami. Może dla niej nie była to tylko kwestia ludzkiej godności. Może uważała, że nie można dojść do nieba ze związanymi drutem nogami…

Kilka lat temu też byłem w Kirgizji. Zdarzyło się wówczas, że do jezuitów w Dżalalabadzie dotarły z Uzbekistanu dwie młode kobiety. Zmarła ich matka, która zawsze powtarzała, że jest katoliczką, choć w dorosłym życiu księdza na oczy nie widziała. Poprosiła jednak córki, aby – jeśli to będzie możliwe – jakiś ksiądz katolicki poświęcił ziemię na jej grobie i pomodlił się za nią. Córki przyniosły w worku ziemię z grobu matki. Poprosiły o jej pobłogosławienie i stosowne modlitwy. Wzruszające są losy katolików rozproszonych w dawnych dalekich republikach ZSRR.
 

Dariusz Kowalczyk SJ
dkowalczyk(at)jezuici.pl

Idziemy nr 33 (465), 15-17 sierpnia 2014 r.


PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 4 lipca

Sobota, XIII Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni albo wspomnienie Najświętszej Maryi Panny w sobotę
albo wspomnienie św. Elżbiety Portugalskiej
Pan sam szczęściem obdarzy, *
a nasza ziemia wyda swój owoc.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Am 9,11-1; Ps 85,9.11-14; Mt 9,14-17
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane artykuły


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter