30 września
środa
Wery, Honoriusza, Hieronima
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Gender w Trybunale

Ocena: 0
1153

Skierowanie genderowej konwencji stambulskiej do Trybunału Konstytucyjnego (w celu weryfikacji jej zgodności z polskim prawem) zostało przyjęte dość sceptycznie przez wielu zwolenników deratyfikacji. Od razu pojawiły się wątpliwości czy „nie utknie to w Trybunale na lata, jak sprawa aborcji eugenicznej” (Piotr Romanowski), tym bardziej, że w sprawie konwencji genderowej „przez pięć lat PiS nic nie zrobił, choć mógł” (Adam Wiśniowiecki).

Jestem najdalszy od lekceważenia tych zastrzeżeń. A jednak, będąc czynnie zaangażowany na rzecz wypowiedzenia konwencji, uważam akt Premiera za naprawdę ważny; nie zastępujący akcji na rzecz wypowiedzenia konwencji, ale dla tej akcji korzystny.

Po pierwsze, rząd przestał traktować sprawę jako „światopoglądową” i uznał jej ustrojową doniosłość. Po drugie (i tu znaczenie jest jeszcze większe), decyzja polskiego rządu realnie wzmacnia państwa przeciwne ratyfikacji paktu na rzecz gender, a im mniej tych państw – tym wypowiedzenie konwencji trudniejsze. Wzmocnieniem tego efektu jest zapowiedź prac nad Międzynarodową Konwencją Praw Rodziny.

Oczywiście należy zachować trzeźwość, tym bardziej, że przesadny optymizm od razu ostudziła niezawodna poseł Joanna Lichocka, która wypowiedzenie genderowej konwencji uznała za „gest symboliczny, niewarty strat wizerunkowych”, gdy rząd PiS ma „wiele na scenie europejskiej do wygrania”. To, że akurat poseł Lichocka ma osobistą obsesję na punkcie wywoływania strat wizerunkowych, jest zrozumiałe. W istocie jednak jest zupełnie odwrotnie. Wypowiedzenie konwencji to nie „gest symboliczny” poseł Lichockiej, ale konieczny akt obrony polskiego społeczeństwa.

Niewypowiedzenie konwencji to „gra wizerunkowa” niebiorąca pod uwagę, że w Europie może ukształtować się blok państw broniących praw rodziny, mogący być ważną osłoną dla polskiego porządku ustrojowego i dla polityki, którą powinniśmy przeprowadzić. Jego potencjalni uczestnicy to państwa odrzucające konwencję stambulską (Litwa, Węgry, Słowacja, Czechy, Łotwa, Bułgaria), a także państwa, gdzie sprzeciw wobec jej ratyfikacji jest silny, podobnie jak w Polsce (Chorwacja, Rumunia). Nawet deklaratywna neutralność Unii Europejskiej w sprawach rodziny i edukacji będzie możliwa dopiero wtedy, gdy państwa broniące praw rodziny będą występować razem i w sposób zorganizowany. Żeby jednak to zrozumieć, trzeba wyjść poza sprowadzanie polityki do „gry na scenie”.

Reguły życia politycznego oczywiście też należy, we właściwej kolejności, brać pod uwagę. Otóż dla deklaracji pani Lichockiej nie ma żadnej analogii po stronie opozycji. Stamtąd nie słychać ani jednego głosu nie tylko rozważającego wypowiedzenie konwencji, ale rozważającego choćby nasze argumenty. W tym kontekście „występ na scenie” poseł Lichockiej trudno czymkolwiek usprawiedliwić. Może tym jedynie, że mocno przypomina nam wszystkim, iż stale trzeba sprawdzać, czy w kwestii wypowiedzenia konwencji stambulskiej władza nie jest „za, a nawet przeciw”.

Idziemy nr 32 (772), 09 sierpnia 2020 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Poseł do Parlamentu Europejskiego, prezes Prawicy Rzeczypospolitej. W latach 2005-2007 marszałek Sejmu.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 30 września

Środa, XXVI Tydzień zwykły
+ Wspomnienie św. Hieronima, prezbitera i doktora Kościoła
«Pójdź za Mną»
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Hi 9,1-12.14-16; Ps 88,10b-15; Łk 9,57-62
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)


- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter