25 maja
środa
Grzegorza, Urbana, Magdaleny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Garść refleksji poświątecznych

Ocena: 4.2
962

Czas świąteczny spędziłem w Polsce, z rodziną. Z różnych stron słyszałem, że kościoły wypełniły się wiernymi, jak przed COVID-em, a niektórzy mieli nawet wrażenie, że jeszcze bardziej. To cieszy. Od dawna twierdzę, że ci, którzy pretendują do pisania o Kościele w Polsce, powinni pochodzić po kościołach w Wielkim Tygodniu, popatrzeć na tłumy uczestniczące w długich liturgiach Wielkiego Tygodnia, aby zrozumieć, czym jest katolicyzm i jaka jest misja Kościoła. Wielkanoc pokazuje nam, że Kościół to ludzie, którzy wierzą, że Chrystus umarł i zmartwychwstał i że w tym wydarzeniu Bóg nieodwołalnie zaprosił człowieka do życia wiecznego. Kto tego nie rozumie, nie czuje, ten, zamiast pisać o żywej katolickiej wierze, która od dwóch tysięcy lat gromadzi ludzi, będzie powtarzał stereotypowe, „postępowe” opinie o kryzysie Kościoła, który powinien się zreformować.

Nie wiem, jak Wielki Tydzień przeżyli katolicy w Niemczech. Wiem jednak, że Niemcy chcą reformować Kościół. Swoją drogą, skąd w tym narodzie tak mocne przekonanie, że jest predestynowany do zmieniania świata, w tym życia innych narodów, a nawet Kościoła? To, co różne środowiska w ramach tzw. drogi synodalnej w Niemczech mówią o potrzebnych – ich zdaniem – zmianach w katolickiej doktrynie, pozwala stwierdzić, że w gruncie rzeczy mamy do czynienia z pełzającą herezją i schizmą. Szczególnie aktywni są ci, którzy wprost głoszą, że biblijna antropologia nie jest już aktualna i powinna być zastąpiona „nauką” gender/LGBT. Organizują uroczyste błogosławienie par LGBT w świątyniach, ale można się domyślać, że ich celem, póki co ukrytym, jest wprowadzenie sakramentalnych małżeństw LGBT. Ktoś kiedyś zażartował, że heteroseksualne pary wolą żyć na kocią łapę, bo – jak same mówią – „papierek” im niepotrzebny, a ślubu domagać się będą jedynie homoseksualiści. Synod niemiecki jednak nie żartuje. Dziwi w tej sytuacji brak wyraźnej reakcji Stolicy Apostolskiej.

Ale raczej nie o tym rozmawiano przy świątecznych stołach w Polsce. Zapewne rozmawiano przede wszystkim o sprawach rodzinnych, nie mogło jednak zabraknąć tematu wojny na Ukrainie, tym bardziej że w wielu

domach pojawili się goście, uchodźcy z Ukrainy. Znajoma z południa Polski przyjęła dwie Ukrainki z dziećmi. Jednak przedstawicielka organizacji koordynującej całą sprawę zwróciła uwagę, że w domu są dwa psy i trzeba by je umieścić gdzie indziej. Znajoma odmówiła pozbycia się psów. Więc Ukrainki przeniesiono do innego domu. Inni znajomi mieli sprzedać jednorodzinny dom, ale wstrzymali się z tym i udostępnili dom uchodźcom. Na plebanii rodzinnej parafii też mieszkają Ukraińcy. Podczas liturgii wigilii paschalnej ewangelia była czytana po polsku i po ukraińsku. W poświąteczny wtorek jechałem pociągiem z Mińska Mazowieckiego do Warszawy. Naprzeciwko siedziała Ukrainka z mniej więcej dziesięcioletnim synem. Obok dwie inne Ukrainki. Sprawdzającemu bilety konduktorowi pokazały ukraińskie dowody.

Polacy są dumni z tego, że jak do tej pory prawie trzy miliony uchodźców z Ukrainy znalazło w Polsce schronienie. Z drugiej strony z niepokojem zastanawiają się, co będzie, jeśli wojna szybko się nie skończy, a liczba Ukraińców w Polsce wciąż będzie rosła. Tym bardziej martwi postawa władz UE, które nie tylko nie wspomagają Polski specjalnymi funduszami na uchodźców, ale nękają nas jakimiś niepraworządnymi, zideologizowanymi karami, już to za elektrownię Turów, już to za reformę sądownictwa. W tych antypolskich działaniach Unia jest inspirowana i wspierana przez totalną opozycję. Wiele oszczerstw pada na Polskę w związku z sytuacją na granicy z Białorusią, gdzie Łukaszenka wciąż nie ustaje w wysiłkach, by destabilizować sytuację. Znajoma Włoszka opowiadała mi, że jej znajoma, słysząc, jak Polacy pomagają Ukraińcom, stwierdziła: „Ale czarnych uchodźców nie chcą wpuszczać”. Ale cóż się dziwić Włoszce, skoro tego rodzaju kłamstwa są tworzone przez takich ludzi jak europosłanka Ochojska?

Powrót miałem z przygodami. Staliśmy na pasie startowym trzy godziny. Ponoć tym razem nie z powodu strajku kontrolerów na Okęciu, ale z powodu bomby, która miała znajdować się w samolocie, który przyleciał z Dubaju. Mimo wszystko dotarliśmy do Rzymu. Deszczowego i chłodnego jak na tę porę roku. Gdzie się podziało globalne ocieplenie?

Idziemy nr 18 (861), 01 maja 2022 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Profesor teologii na Wydziale Teologicznym Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 25 maja

Środa, VI Tydzień Wielkanocny - wspomnienia dowolne: św. Bedy Czcigodnego, prezbitera i doktora Kościoła, św. Grzegorza VII, papieża, św. Marii Magdaleny de Pazzi, dziewicy, św. Magdaleny Zofii Barat, dziewicy
Ja będę prosił Ojca, a da wam innego Parakleta,
aby z wami był na zawsze.

+ Czytania liturgiczne (rok C, II): J 16,12-15
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz

- Reklama -


POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter