25 października
poniedziałek
Darii, Wilhelminy, Bonifacego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Etyka czy wścieklizna?

Ocena: 5
1263

Nie dotarłem na urodziny Roberta Mazurka, ale duchem tam byłem obecny, nawet prosiłem, żeby jubilatowi serdecznie podziękować za zaproszenie i przekazać najlepsze życzenia. Moralnie więc jestem współwinny skandalu spotkania, do którego tam doszło. Tego, że ludzie o różnych poglądach i przynależnościach (choć być może niekiedy głównie przynależnościach) spotkali się i rozmawiali. A przecież wiadomo, że skoro demokracja to tylko sposób na uniknięcie wojny domowej, z zasady nie należy rozmawiać z tymi, którzy inaczej głosują, a tym bardziej – kandydują. To nie jest kwestia polityki, ale etyki, w każdym razie tak to ujął Donald Tusk: „Etyka odpowiedzialności mówi o tym, że trzeba rozumieć wszystkie skutki, także te dalekosiężne, swoich działań, swoich manifestacji, swojej ekspresji”.

Tuska strasznie zgorszyło, że na zdjęciach w prasie ludzie widzieli (!) jego przybocznych, wesoło rozmawiających z politycznymi przeciwnikami. Można by zapytać, czy „etyka odpowiedzialności” odwodząca od spotkań czy rozmowy to bardziej „etyka” wścieklizny czy tylko „etyka” przedstawienia? Na pewno jednak jest to „etyka”, która z zakłamania uczyniła cnotę.

Czytelnikom o mniejszych zainteresowaniach socjologicznych warto w tym miejscu wyjaśniać, że owa nadzwyczaj dziś modna „etyka odpowiedzialności” (w innej, znacznie poważniejszej sprawie, powoływał się na nią również Jarosław Kaczyński) z zasady o zakłamanie się ociera. Twórca tej kategorii, Max Weber, uważał ją za przeciwieństwo „etyki przekonań”. Koncepcja ta zakładała więc z góry działanie wbrew przekonaniom, a nawet w ogóle branie ich w nawias w zaangażowaniu publicznym.

Pamiętać też warto, że Weber był duchowym kuzynem Fryderyka Nietzschego, a także zdecydowanym wrogiem Polski, zgodnie z głównym nurtem pruskiej tradycji. Nie przypominam tego, aby myśl Webera dyskwalifikować, bo antypolskie uprzedzenia nie podważają przecież wielkości dzieła Fiodora Dostojewskiego czy Izaaka Singera. Ale warto je pamiętać, słuchając tych, którzy przypisują Weberowi charyzmat nieomylności. Zresztą, od stosunku Webera do Polski bardziej uniwersalny wymiar ma jego myślowe pokrewieństwo z Nietzschem, z którym dzielił przekonanie, że to ludzie ustanawiają wartości. Nic więc dziwnego, że bał się przekonań. W swym postklasycznym podejściu nie zakładał, że (szczegółowe) przekonania są koniecznym wyrazem (ogólnej) odpowiedzialności za innych, że istnieje coś więcej od subiektywnie ustanawianych „wartości”, czy tym bardziej emocji. Na przykład ten artykuł podyktowała mi odpowiedzialność za deeskalację waśni partyjnych, rujnujących nasze życie publiczne.

Ukazała się właśnie na polskim rynku nowa książka Roda Drehera. Autor dał jej tytuł „Żyć bez kłamstwa”, bo uznał tę sołżenicynowską dewizę za konieczny warunek współczesnej obrony chrześcijaństwa. Życie bez kłamstwa to na przykład sprzeciw wobec etyki przedstawienia i zaszczepiania narodowi „cnoty wścieklizny”. Z tej „cnoty” trzeba po prostu leczyć. Najlepiej wysyłając na kwarantannę jej orędowników.

Idziemy nr 40 (831), 03 października 2021 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Poseł do Parlamentu Europejskiego, prezes Prawicy Rzeczypospolitej. W latach 2005-2007 marszałek Sejmu.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 25 października

Poniedziałek, XXX Tydzień zwykły
Dzień Powszedni
Słowo Twoje, Panie, jest prawdą,
uświęć nas w prawdzie.

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Łk 13,10-17
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter